Reklama

Reklama

Iwona Pavlović: Taniec to radość i piękno

Dowcipna, rzeczowa, zawsze profesjonalna. Od 15 lat Iwona Pavlović zasiada w jury programu "Taniec z Gwiazdami". Potrafi zganić za błędy techniczne, ale dużo chętniej chwali. Uważa, że dzięki tańcowi życie staje się piękniejsze.

Jak wygląda świat tańca widziany oczami kobiet? Można odnieść wrażenie, że bardziej promowani i znani są tancerze niż tancerki.

Iwona Pavlović: - Bardzo nad tym ubolewam. Nadal nie znam odpowiedzi na pytanie, dlaczego na turniejach tańca wyczytują najpierw tancerza, a dopiero potem jego partnerkę. Więcej jest też sędziów mężczyzn, aczkolwiek panie są bardzo pożądane i mile widziane. Może to wynikać z tego, że kobiety wcześniej kończą karierę taneczną, rodzą dzieci i rozstają się z parkietem. Kiedyś nawet pozwoliłam sobie na spostrzeżenie, że jeśli tancerka nie zgodzi się na coś w rodzaju władzy partnera tanecznego, to nie wiem, czy wytrzyma w tym fachu. Mam bardzo silny charakter i duże poczucie wolności, ale jakoś się utrzymałam.

Reklama

Skąd wzięła się u pani ta pewność siebie i silne pragnienie wolności?

- Wynika to chyba z mojego charakteru i genów. Odkąd pamiętam, miałam duże poczucie niezależności. Zdaję sobie sprawę, że na świecie nie ma totalnej wolności, bo w życiu jednak jesteśmy ograniczeni różnymi zasadami. Z jednej strony mam w sobie niesamowitą dyscyplinę, a z drugiej nie przerażają mnie zasady. Nie jestem buntownikiem. To, że znam reguły gry, powoduje, że czuję się spokojna.

Taniec to sport wymagający nie lada odwagi. Nigdy nie dokuczała pani nieśmiałość?

- W wielu zawodach artystycznych jest na nią miejsce. Od najmłodszych lat byłam bardzo aktywna, odważna i łatwo nawiązywałam kontakty z rówieśnikami. Będąc dzieckiem, lubiłam tańczyć. Pewna doza nieśmiałości może pojawić się podczas przełamywania bariery ubierania się w tańcu towarzyskim, bo czasem nasz strój jest bardzo odważny. Trzeba też przełamywać nieśmiałość w relacji z partnerem. Wiele skrytych i introwertycznych osób rozpoczyna kariery artystyczne, a w ich trakcie wychodzą ze strefy komfortu i pokonują swoje słabości.

Jaki moment kariery wspomina pani najlepiej?

- Coś, co zdarza się po raz pierwszy, często robi największe wrażenie. Zdobycie tytułu Mistrza Polski było dla mnie czymś niesamowitym. Myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi i jestem królową świata. Tak się czułam! Radość jest niepowtarzalna. Potem tego tytułu się już tylko broni, a wtedy jest trudniej. Są nerwy, jest stres. Chociaż przyszły kolejne sukcesy, często jeszcze większe, to jednak ta pierwsza wygrana była w moim odczuciu tak spektakularna, że zapadła mi na długo w sercu.

Trwa 11. edycja show "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami". Jako jurorka jest pani w programie od samego początku. Musi się pani jeszcze w jakiś sposób przygotowywać?

- Kiedy zbliża się kolejna odsłona, zastanawiam się, w czym wystąpię. Wybieram stroje i biżuterię. Nieustannie robię notatki, zapisuję anegdoty i powiedzenia, które gdzieś usłyszałam, a mogłyby się przydać. To samo robiła Beata Tyszkiewicz. Opowiadała mi, że potrafiła sobie coś zapisać nawet na chusteczce w restauracji. (uśmiech) Notuję także nowinki taneczne i sprawy techniczne. Przypominam sobie poszczególne tańce, wracam do nich, szperam, szukam i zawsze coś nowego znajdę. Mam taki specjalny zeszycik, który jest już tak zapisany, że powinnam założyć nowy. (śmiech)

Jak wyglądała pani młodość? Pewnie nie spędzała pani czasu przed telewizorem?

- To prawda, ale lubiłam oglądać filmy. Bardzo dużo czasu spędzałam na podwórku, przy trzepaku. Mieszkałam przy olsztyńskiej Starówce. Moja młodość to taniec i wszystko, co z nim związane. Czasem ktoś mnie pyta, czy nie żałuję, że tyle rzeczy mnie ominęło. Odpowiadam, że nie. Nie czuję, że cokolwiek straciłam. Wręcz przeciwnie, miałam cudowne dzieciństwo i młodość.

Przed pandemią odwiedzała pani przedszkola i szkoły. Stara się pani wpłynąć na społeczność lokalną Olsztyna?

- Na ile mi czas pozwalał, spotykałam się z dziećmi lub seniorami. Chcę pokazywać, że są wzory do naśladowania. Młodzieży opowiadam o swojej karierze, która dowodzi, że jak człowiek walczy, chce i jest pracowity, to może w życiu dużo osiągnąć. Z kolei seniorom pokazuję, że niezależnie od tego, ile ma się lat, można się bawić i korzystać z życia. Gdzie tylko się da, przemycam, bo uważam, że wnosi w naszą codzienność, wiele piękna i dobra. Gdyby więcej osób tańczyło, świat byłby piękniejszy.

Rozmawiała Barbara Skrodzka

Iwona Pavlović urodziła się 2 listopada 1962 roku w Olsztynie. Jako 7-latka zaczęła uczyć się tańca ludowego. Ukończyła studia na kierunku bibliotekoznawstwo i informacja naukowa. Wielokrotna mistrzyni Polski w tańcu towarzyskim, sędzia i trenerka. Jej uczniami byli m.in. Agustin Egurrola i Rafał Maserak.

Od 2005 roku zasiada w jury "Tańca z Gwiazdami". W 2016 roku otrzymała Złotą Odznakę Polskiego Towarzystwa Tanecznego.

25 września 2009 roku poślubiła Wojciecha Oświęcimskiego, z którym wychowuje trzech jego synów.

Tele Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Iwona Pavlović

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy