Reklama

Cezary Pazura: Zmieniłem się jako człowiek i aktor

Cezary Pazura na planie filmu

Mieć ciastko i zjeść ciastko?

Reklama

- Mam wrażenie, że Andrzej sam nie wie czego chce, dopiero atak nożownika sprawia, że chce przewartościować swoje życie, co nie znaczy, że nie targają nim emocje. Docenia stabilizację rodzinę, żonę, a jednocześnie żywi głębokie uczucia do Kingi, której też sporo naobiecywał.

W mediach bez przerwy pojawiają się doniesienia o popełnionych błędach medycznych, które wstrząsają opinią publiczną, co więcej mówi się o kaście nietykalnych lekarzy.

- I tu wkracza moja serialowa żona, która burzy mur stojący między bezbronnym pacjentem a lekarzem. Julia jest spoza układu i bezkompromisowo walczy o sprawiedliwość. Lubimy bohaterów, którzy westernowo podchodzą do życia, dla których nie ma nic pomiędzy dobrem a złem. I taka jest moja serialowa żona.

Badania pokazują, że widzowie najchętniej oglądają seriale o policjantach, gangsterach i lekarzach. Mam wrażenie, że po raz pierwszy w karierze założyłeś lekarski kitel i trzymałeś skalpel!

- Do tej pory nie grałem lekarza, ale przyznam, że w trakcie całego serialu tylko raz pojawiam się w sali operacyjnej.

Dotychczas gros seriali opierało się na męskich bohaterach, a kobiety pełniły w nich raczej ozdobną rolę. Czy można zaryzykować stwierdzenie, że "Tajemnica zawodowa" jest serialem o silnych kobietach?

- Zdecydowanie! To kobiety decydują, jaki guzik włączyć na pilocie, a producenci coraz częściej odpowiadają na ich oczekiwania. Obserwuję to w swoim domu i tu podam przykład "Listów do M.", które oglądałam, kilkukrotnie. Najpierw z żoną, potem z żoną i jej koleżankami, a potem w telewizji, bo mi żona kazała [uśmiech-przyp. red.]. Mężczyźni są samotni tylko wtedy, kiedy oglądają sport.

Co jeszcze dzieje się w twoim życiu zawodowym?

- Niebawem wchodzę na plan filmu fabularnego, którego historia toczy się wokół sportów zimowych. Gram ciekawą rolę ojca głównego bohatera. Poza tym mam nadzieję, że produkcja podejmie decyzję o kolejnym sezonie "Tajemnicy zawodowej".

Wracasz z planu zdjęciowego do żony i trójki dzieci. Masz szansę położyć się na kanapie i odpocząć?

- Nie ma takiej możliwości [uśmiech-przyp. red.]. Poza tym nie przesadzajmy z tym zmęczeniem, nie pracuję w kopalni. Domem i zdalnym nauczaniem zajmuje się Edytka. Ja od czasu do czasu pomogę młodszemu synowi, któremu właściwie nie trzeba pomagać i w pełni oddaję się najmłodszej córce. Zdałem sobie ostatnio sprawę, że odkąd pojawiły się w naszym życiu dzieci, nigdy nie udało nam się wyjechać w romantyczną podróż we dwoje i powiem więcej, nie ma lepszych wakacji niż te z całą rodziną. 

Rozmawiała: Ola Siudowska / AKPA

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Cezary Pazura

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje