Reklama

Reklama

Cezary Pazura: Zmieniłem się jako człowiek i aktor

Nazywany królem polskiej komedii równie wiarygodnie wypada w rolach dramatycznych. W serialu "Tajemnica zawodowa" Cezary Pazura gra uznanego lekarza, ojca, męża, który skrywa wiele tajemnic.

Cezary Pazura na planie filmu

Wydaje się, że aktor twojego formatu nie musi zabiegać o role w castingach, tymczasem...

Cezary Pazura: - ... można siedzieć na kanapie, patrzeć na telefon i bezskutecznie czekać na propozycje. Można też pomóc szczęściu i brać udział w castingach. Z punktu widzenia producentów, którzy ryzykują naprawdę duże pieniądze jest to całkowicie zrozumiałe. Rola Andrzeja Żurawskiego z "Tajemnicy zawodowej" została przeze mnie wycastingowana. Byłem sprawdzany do dwóch postaci, czyli do Andrzeja i Wiktora. Okazało się, że bardziej pasuję do roli męża niż ojca, co zresztą miło połechtało moje ego i pesel [uśmiech-przyp. red.].

Konsekwentnie udowadniasz, że nie ma ról, których nie możesz zagrać. Wszak serialowy Andrzej Żurawski jest na kontrze do Twoich komediowych wcieleń.

Reklama

- Udało mi się wyjść z komediowej szuflady już jakiś czas temu. Przełomem był serial "Ślepnąc od świateł", potem grałem w "Żmijowisku" i wreszcie "Tajemnicy zawodowej". Doszedłem do wniosku, że wszystko już obśmiałem, zaśmiałem i biegnę kolejne, znajome kółko na tym samym stadionie i jestem coraz bardziej zmęczony. Aż tu nagle...

... możesz pobiegać po ulicach, łąkach, polach i lasach [uśmiech-przyp. red.].

- A nawet po Marsie! Jestem innym Cezarym niż dwadzieścia czy piętnaście lat temu. Zmieniłem się jako człowiek i aktor. Inaczej postrzegam rzeczywistość, mam inny temperament i nawet twarz mam inną, trochę starszą, naznaczoną zmarszczkami doświadczenia.

"Tajemnica zawodowa" to kolejna propozycja w oceanie serialowych produkcji telewizyjnych. Zastanawiam się, czym się wyróżnia i czy warto sięgnąć po pilota?

- Szczerze? To pierwszy serial, który wkręcił mnie od pierwszego odcinka, co nie zdarza się zbyt często. Nad "Tajemnicą zawodową" pracowała silna ekipa - producent, scenarzysta, reżyser, operator, obsada aktorska i wreszcie ekipa techniczna. Na sukces serialu składa się wiele czynników i wszystko musi zgodzić się w obrazku, energii i wiarygodności postaci. Sam jestem ciekaw, jak odbiorą mnie widzowie. W domu mam widzów-cywilów - moją żonę i panią Małgosię, która pomaga nam w domu już kilka lat i zna się na serialach. Usłyszałem od niej: "Panie Czarku, to jest bardzo dobry serial". Skoro tak mówi, to ja czuję się spokojny [uśmiech-przyp. red.].

Kim jest Andrzej Żurawski z "Tajemnicy zawodowej"?

- Lekarzem, mężem, ojcem i kochankiem. Jednym z nas. Od dwóch lat prowadzi podwójne życie, a jego koncepcja życia znacznie odbiega od tej, którą prezentuje jego żona. Julia nie jest w stanie żyć pod kołdrą zdrady, mimo, że bardzo kocha męża i dla dobra rodziny poświęciła swoją karierę prawniczą. Z jej perspektywy tego pęknięcia nie da się posklejać, Andrzej ma zupełnie inną optykę całej sytuacji.

Mieć ciastko i zjeść ciastko?

- Mam wrażenie, że Andrzej sam nie wie czego chce, dopiero atak nożownika sprawia, że chce przewartościować swoje życie, co nie znaczy, że nie targają nim emocje. Docenia stabilizację rodzinę, żonę, a jednocześnie żywi głębokie uczucia do Kingi, której też sporo naobiecywał.

W mediach bez przerwy pojawiają się doniesienia o popełnionych błędach medycznych, które wstrząsają opinią publiczną, co więcej mówi się o kaście nietykalnych lekarzy.

- I tu wkracza moja serialowa żona, która burzy mur stojący między bezbronnym pacjentem a lekarzem. Julia jest spoza układu i bezkompromisowo walczy o sprawiedliwość. Lubimy bohaterów, którzy westernowo podchodzą do życia, dla których nie ma nic pomiędzy dobrem a złem. I taka jest moja serialowa żona.

Badania pokazują, że widzowie najchętniej oglądają seriale o policjantach, gangsterach i lekarzach. Mam wrażenie, że po raz pierwszy w karierze założyłeś lekarski kitel i trzymałeś skalpel!

- Do tej pory nie grałem lekarza, ale przyznam, że w trakcie całego serialu tylko raz pojawiam się w sali operacyjnej.

Dotychczas gros seriali opierało się na męskich bohaterach, a kobiety pełniły w nich raczej ozdobną rolę. Czy można zaryzykować stwierdzenie, że "Tajemnica zawodowa" jest serialem o silnych kobietach?

- Zdecydowanie! To kobiety decydują, jaki guzik włączyć na pilocie, a producenci coraz częściej odpowiadają na ich oczekiwania. Obserwuję to w swoim domu i tu podam przykład "Listów do M.", które oglądałam, kilkukrotnie. Najpierw z żoną, potem z żoną i jej koleżankami, a potem w telewizji, bo mi żona kazała [uśmiech-przyp. red.]. Mężczyźni są samotni tylko wtedy, kiedy oglądają sport.

Co jeszcze dzieje się w twoim życiu zawodowym?

- Niebawem wchodzę na plan filmu fabularnego, którego historia toczy się wokół sportów zimowych. Gram ciekawą rolę ojca głównego bohatera. Poza tym mam nadzieję, że produkcja podejmie decyzję o kolejnym sezonie "Tajemnicy zawodowej".

Wracasz z planu zdjęciowego do żony i trójki dzieci. Masz szansę położyć się na kanapie i odpocząć?

- Nie ma takiej możliwości [uśmiech-przyp. red.]. Poza tym nie przesadzajmy z tym zmęczeniem, nie pracuję w kopalni. Domem i zdalnym nauczaniem zajmuje się Edytka. Ja od czasu do czasu pomogę młodszemu synowi, któremu właściwie nie trzeba pomagać i w pełni oddaję się najmłodszej córce. Zdałem sobie ostatnio sprawę, że odkąd pojawiły się w naszym życiu dzieci, nigdy nie udało nam się wyjechać w romantyczną podróż we dwoje i powiem więcej, nie ma lepszych wakacji niż te z całą rodziną. 

Rozmawiała: Ola Siudowska / AKPA

AKPA
Dowiedz się więcej na temat: Cezary Pazura

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje