Podobno w telefonie Stefano Terrazzino figuruje pan jako "Motylek"?Bartłomiej Nowosielski: - A skąd pani to wie? Rzeczywiście tak jest. Kiedyś Artur Barciś przygotowywał w teatrze Ateneum spektakl "Amoroso". W jednej z kilku ról obsadził Stefano, w innej mnie. Wiem, że wyglądam jak 140-kilogramowy słonik i to ludzie widzą. Natomiast nie wszyscy wiedzą, że ja dobrze tańczę. No i gdy Stefano zobaczył, jak się poruszam, powiedział: "Wielki, ale fruwa nad sceną".Swoimi umiejętnościami zaskoczył pan także Bogusława Lindę.- Byłem jego asystentem przy spektaklu "Tramwaj zwany pożądaniem" w teatrze Ateneum. Bogusław chciał, abym w jednej ze scen zatańczył w deszczu. Zanim zaczęliśmy, rzucił uspokajająco: "Nie przejmuj się niczym, jest choreograf, on ci wszystko pokaże". Gdy zatańczyłem, powiedział swoim charakterystycznym tonem: "Ha, ha, ha".Nie myślał pan, aby pokazać swój talent w "Barwach szczęścia"?- Hmm, ja nie wiem, czy producenci serialu widzieli, jak tańczę. Na razie taki wątek nie jest planowany, ale i tak w życiu mojego bohatera będzie się dużo działo.Gra pan też w "Koronie królów". Garncarza z imponującą fryzurą!- Kiedyś miałem długie i kręcone włosy, ale wyłysiałem. Fajnie, że mogę pochodzić teraz w peruce, ale jeszcze przyjemniejsze jest to, że gram w serialu kostiumowym. Ja i przekupka jesteśmy takim plebejskim elementem. Podobnie jak bywalcy słynnej ławeczki w "Ranczu", komentujemy bieżące wydarzenia.

Po pracy w Warszawie wraca pan do rodziny, do Łodzi. Do żony, również aktorki i córek: 6-letniej Zosi i 2,5-letniej Hani. - Starsza to skóra zdjęta ze mnie, a charakter mamy, a Haneczka odwrotnie. Już dawno owinęły mnie sobie wokół palca, więc nawet nie myślę, co będzie później, dramat! Dla mnie dom to oaza spokoju, choć u nas nigdy nie jest cicho. Tu ładuję akumulatory i nawet gdy jestem bardzo zmęczony, to słowo "tata!" zawsze mnie stawia na nogi. Katarzyna Ziemnicka








