Reklama

Asghar Farhadi o filmie "Wszyscy wiedzą": Mieliśmy umowę, że zagrają te role

"Wszyscy wiedzą" to pierwszy hiszpańskojęzyczny film Asghara Farhadiego, irańskiego reżysera dwukrotnie nagrodzonego Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny. W wywiadzie uznany twórca przyznaje, że pomysł na film dojrzewał w nim przez 15 lat. Zdradza także, jak pracował z gwiazdami filmu - Penelope Cruz i Javierem Bardemem.

Kadr z filmu „Wszyscy wiedzą"

Jak właściwie narodził się pomysł na ten film?

Reklama

- Musimy cofnąć się o 15 lat, kiedy pojechałem na południe Hiszpanii. Wtedy, w pewnym małym miasteczku, zobaczyłem na ścianach budynków zdjęcia dziecka - zaginionego chłopca poszukiwanego przez rodzinę. W tamtej chwili miałem pierwszy przebłysk mojej historii, która przez te wszystkie lata dojrzewała mi w głowie. Napisałem na ten temat opowiadanie, a cztery lata temu, tuż po zakończeniu zdjęć do "Przeszłości", znowu do niego wróciłem. Chciałem już wtedy zająć się tym projektem. W ciągu ostatnich czterech lat pracowałem więc nad scenariuszem. Można jednak powiedzieć, że tak naprawdę sam pomysł narodził się podczas tamtej podróży do Hiszpanii. Dwie rzeczy zwróciły wtedy moją uwagę: atmosfera i kultura tego kraju, a do tego tamto wydarzenie, od którego wzięła się cała historia. Dzięki tym dwóm elementom przez te wszystkie lata cały czas myślałem o Hiszpanii.

Czemu jako miejsce akcji wybrałeś małą wioskę, a nie Madryt?

- Akcja musiała dziać się właśnie w takim miejscu. Film opowiada o relacjach międzyludzkich, a one zupełnie inaczej wyglądają na wsi i w mieście. Poza tym już od dawna chciałem nakręcić film na wsi, na łonie przyrody. Poszukiwałem opowieści, które toczyłyby się z dala od miejskiego zgiełku. Podświadomie to właśnie chodziło mi po głowie i kierowało moją historię w jakieś miejsce blisko natury, gdzie byłaby farma, wieś... To wzbudza we mnie pewną nostalgię. Na wsi ludzie są bliżej siebie. Na całym świecie tak jest, że na wsi żyje mniej osób, więc wszyscy się znają. To siła napędowa mojej opowieści. Gdyby akcja toczyła się w mieście, ludzie nie zebraliby się tak szybko. Nie łączyłyby ich tego rodzaju relacje. Powstałby zupełnie inny film. Dlatego od samego początku, od pierwszego zarysu fabuły i chęci nakręcenia filmu bliżej przyrody, we wsi, pracowałem w tym otoczeniu. Bardzo przyjemne w tym projekcie było kręcenie pośród tych wszystkich pól. Wiejski świat, w którym ludzie popołudniu wylegają na rynek. Chcę też podkreślić, że choć postaci w moim filmie są uwikłane w skomplikowaną sytuację, tak naprawdę są prostymi ludźmi. Umieszczenie ich w kontekście wsi wzmocniło tę prostotę ich charakterów.

Napisałeś scenariusz po persku, zanim został przetłumaczony na hiszpański?

- Tak, scenariusz od samego początku pisałem po persku. Napisanie go zajęło mi bardzo dużo czasu. Całe lata do niego wracałem, robiłem notatki i pisałem dalej. Dopiero cztery lata temu bardziej konkretnie się nim zająłem. Tłumaczenie powstawało równolegle z tekstem. Od tamtej pory, przez kilka ostatnich lat, sama fabuła uległa poważnym zmianom. Wiele razy byłem w Hiszpanii. Rozmawiałem z przyjaciółmi, którzy tam mieszkają. To wszystko miało wpływ na tę opowieść. Ale przez cały ten czas pisałem po persku, a na szczęście dzięki znajomemu (Massoumeh Lahidji), który był dobrze zaznajomiony z moim stylem pisania, przetłumaczona wersja była bardzo bliska tej stworzonej w moim ojczystym języku. Moim celem było przekazanie po hiszpańsku tego, co czuliśmy, czytając perskie słowa.

W jaki sposób udało ci się nadać temu scenariuszowi hiszpański charakter?

- Kiedy skończyłem pisać perski scenariusz, dałem go paru przyjaciołom mieszkającym w Hiszpanii. I takim, którzy nie mają nic wspólnego z kinematografią, ale są fanami filmów, i takim, którzy sami pracują w branży - reżyserom, aktorom, itp. Pytałem ich wszystkich o zdanie. Pierwsze pytanie, jakie im zadałem, to czy mieli poczucie, że tę historię opowiada ktoś nie z Hiszpanii. Im bliżej byliśmy ostatecznej wersji, tym bardziej byli zdania, że fabuła staje się coraz bardziej hiszpańska. Później, już na etapie kręcenia, cała ekipa i aktorzy pomogli mi jak najwierniej oddać hiszpański, a konkretnie wiejski styl życia.

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Asghar Farhadi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje