Reklama

Reklama

"Zupa nic": Najlepsze otwarcie polskiego filmu w 2021 roku

"Zupa nic" to najnowszy film Kingi Dębskiej, prequel jej nagradzanych i dobrze zapamiętanych "Moich córek krów". Produkcja została bardzo ciepło przyjęta przez krytyków, którzy zachwalali m.in. grę aktorską i humor filmu. Jak pokazał weekend otwarcia, "Zupę nic" pokochali także widzowie! Film zaliczył najlepsze otwarcie polskiego filmu w 2021 roku - w pierwszy weekend wyświetlania obejrzało go w kinach aż 48 889 osób! "Zupa nic" stała się w ten sposób liderką box office!

Główni bohaterowie filmu "Zupa nic"

Tym razem ulubiona reżyserka Polaków - Kinga Dębska zabiera widzów do czasów PRL-u i dzieciństwa Marty i Kasi. W gwiazdorskiej obsadzie prequelu "Moje córki krowy" - słodko-gorzkiej opowieści o dojrzewaniu i potrzebie wolności, której fabułę ponownie zainspirowały osobiste doświadczenia autorki, występują: Adam Woronowicz, Kinga Preis, Ewa Wiśniewska, Katarzyna Kwiatkowska, Rafał Rutkowski oraz stawiające pierwsze kroki na dużym ekranie Barbara Papis i Alicja Warchocka.

Rodzinne relacje nakreślone z wielką czułością i empatią, doza przekory, porcja terapeutycznego śmiechu i wzruszeń oraz ujmująca "melancholia meblościanek" - wszystko to w filmowej pigułce pozytywnej energii jaką jest "Zupa nic".

Reklama

O czym jest "Zupa nic"?

Marta jest romantyczką i szkolną ofiarą losu. Dzieli pokój z siostrą Kasią i babcią (Ewa Wiśniewska), która zamiast bajek opowiada wnuczkom powstańcze historie. W pokoju za ścianą swe małżeńskie życie toczą rodzice, Tadek (Adam Woronowicz) i Elżbieta (Kinga Preis). On jest stale upokarzanym przez system inteligentem, który po pracy pędzi bimber i po cichu zazdrości opływającemu w dobrobyt szwagrowi (Rafał Rutkowski). Ona jest przewodniczącą zakładowej Solidarności z potrzebą wolności i marzeniem, żeby w końcu wyrwać się z Polski.

Prawdziwe emocje dla całej rodziny zaczną się jednak wtedy, gdy pod blokiem stanie wymarzony pomarańczowy maluch. Ela i Tadek odkryją powołanie do handlu oraz zagranicznych wojaży, a dorastająca Marta po raz pierwszy w życiu naprawdę się zakocha.

"Tym filmem chciałabym przypomnieć sobie i widzom, co cieszyło nas, gdy byliśmy dziećmi. Pozwolić sobie na rozrzewnienie nad czasem, gdy całe popołudnie można było przesiedzieć z rówieśnikami na drzewie i trzepaku, a żółta syrenka rodziców ekscytowała bardziej niż dziś najnowszy model Audi. Mieliśmy bardzo szczególne dzieciństwo, które uformowało nas tak a nie inaczej. Przyjrzyjmy się życiu naszych rodziców i zauważmy, jak wiele z nich jest w nas. Ten film będzie taką właśnie intymną podróżą w świat dzieciństwa - wzruszającą, bardzo zabawną i pełną emocji" - mówi Kinga Dębska.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Zupa nic

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje