Reklama

"Zniewolony. 12 Years a Slave": Ten film odrzuciło wielu producentów

Steve McQueen, twórca poruszających dramatów "Wstyd" i "Głód", opowiedział o problemach z nakręceniem bodaj najsłynniejszego filmu w swoim reżyserskim dorobku - nagrodzonej trzema Oscarami biograficznej epopei "Zniewolony. 12 Years a Slave". McQueen zdradził, że na początku projekt odrzuciło wielu producentów. Obawiali się oni, że "czarny film" nie zdoła zainteresować widzów poza granicami Stanów Zjednoczonych.

Michael Fassbender, Lupita Nyong'o i Chiwetel Ejiofor w scenie z filmu "Zniewolony. 12 Years a Slave"

Steve McQueen szerszej widowni najbardziej znany jest z obsypanego nagrodami biograficznego dramatu "Zniewolony. 12 Years a Slave", który został uhonorowany trzema nagrodami Amerykańskiej Akademii Filmowej - w tym za najlepszy film i scenariusz adaptowany. Twórca dramatów "Wstyd", "Głód" i "Wdowy" w nowym wywiadzie opowiedział o trudnościach, jakie napotkał podczas realizacji swojej oscarowej produkcji. Okazuje się, że film, który zdobył uznanie widzów i krytyków z całego świata i zarobił 190 milionów dolarów przy 20-milionowym budżecie, początkowo nie wzbudził zainteresowania producentów. Nie chcieli go sfinansować, gdyż byli przekonani, że okaże się klapą.

"Mnóstwo ludzi wycofało się z projektu sądząc, że nie przyniesie jakichkolwiek zysków. Usłyszałem, że to niemożliwe, aby czarny film, film z czarnoskórymi odtwórcami głównych ról mógł odnieść sukces poza granicami Stanów Zjednoczonych. Tymczasem za granicą zarobiliśmy ponad 150 milionów. To wystarczający dowód na to, że ludzie byli głodni takiej narracji" - zaznaczył reżyser w rozmowie dla serwisu "Insider".

Reklama

"Zniewolony. 12 Years a Slave" bez wątpienia trwale zapisał się w historii kina, choćby z uwagi na to, że McQueen został pierwszym czarnoskórym brytyjskim reżyserem, który otrzymał Oscara w najważniejszej kategorii, czyli za najlepszy film.

Filmowiec jest przekonany, iż imponujący finansowy sukces jego produkcji stał się impulsem do zmian w Hollywood. Wytwórnie i producenci zdali sobie bowiem wówczas sprawę z tego, że produkcje z czarnoskórymi aktorami mają ogromny potencjał - nie tylko w USA, ale właściwie na całym świecie. McQueen zaznaczył, iż "Zniewolony" utorował drogę takim twórcom, jak Barry Jenkins, Ava DuVernay czy Ryan Coogler.

"Wystarczy cofnąć się i przyjrzeć temu, jak wyglądała branża przed 'Zniewolonym' i po jego premierze. Dzięki niemu powstał oscarowy 'Moonlight' i 'Selma', którą sfinansowali nasi producenci. Te filmy zrealizowano dzięki naszemu sukcesowi" - stwierdził reżyser.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje