Reklama

Żmuda Trzebiatowska po angielsku

Marta Żmuda Trzebiatowska zagrała w nowym filmie Wiesława Saniewskiego "Wygrany". - Moja rola nie jest duża, ale jest dość istotna dla fabuły - ujawnia aktorka.

Żmuda Trzebiatowska partneruje w "Wygranym" Pawłowi Szajdzie. Publiczność w naszym kraju pamięta go z debiutu filmowego "Pod słońcem Toskanii", w którym wystąpił obok Diane Lane. Dla rodzimego kina odkrył go Andrzej Wajda; Szajda zagrał jedną z głównych ról w "Tataraku" u boku Krystyny Jandy.

Reklama

Co ciekawe, aktor znacznie lepiej mówi po angielsku niż po polsku.

- Paweł faktycznie boryka się z językiem polskim, ale reżyser pozwolił mu grać także po angielsku. Było to dla mnie wyjątkowe spotkanie, ponieważ miałam szansę zagrać po angielsku. Oczywiście nie miałam obowiązku mówić jak Amerykanka, tylko jak Polka, ale zawsze prosiłam Pawła, żeby mnie poprawiał - ujawnia Żmuda Trzebiatowska.

Paweł Szajda gra w filmie Saniewskiego Olivera - młodego amerykańskiego pianistę polskiego pochodzenia, który nie wytrzymując presji matki i wyrachowanego agenta, po rozstaniu z żoną przyjeżdża do Polski, gdzie zrywa europejskie tournee. Traci wszystko: miłość, uznanie i świetnie zapowiadającą się karierę. Ma przy tym do spłacenia olbrzymi dług. W hotelowym barze spotyka Franka (Janusz Gajos), byłego profesora matematyki, namiętnego gracza i znawcę wyścigów konnych. Dzięki niemu poznaje Kornelię (Marta Żmuda Trzebiatowska), piękną, nieco tajemniczą kobietę, która staje mu się coraz bliższa.

- W tym filmie między Kornelią i Oliverem coś się zaczyna, ale nie wiemy jak to się potoczy, ponieważ film kończy się w takim momencie, że z tą znajomością może stać się wszystko. Może przetrwać, ale nie musi. Moja rola nie jest duża, ale jest dość istotna dla fabuły, ponieważ Oliver spotyka Kornelię w momencie, w którym myśli, że wszystko jest już stracone, a ona daje mu nadzieję i pokazuje, że warto walczyć i że może jeszcze będzie przepięknie - mówi Żmuda Trzebiatowska.

Aktorka uważa, że jednym z atutów "Wygranego" jest wspaniała muzyka.

- To jest film dla każdego, aczkolwiek na pewno więcej wyniosą z tego filmu ludzie, którzy znajdą czas na chwilę refleksji po seansie. Wychodząc z filmu bardzo długo o nim myślałam i muzyka grała mi głowie. Niesamowity przekrój utworów jest w tym filmie. Od Chopina przez Presleya na Carlosie Libedynskim kończąc - twierdzi Żmuda Trzebiatowska.

Aktorka wyjaśniła też, jak zrodził się pomysł na teledysk filmu, w którym tańczy tango.

- To nie było duże zadanie aktorskie. Pan Wiesław Saniewski cały czas mówił, że żałuje, że nie poznaliśmy się wcześniej, bo mógł powiększyć wątek mojej postaci - opowiada o roli Kornelii. - Stąd też pomysł na teledysk do "Wygranego", w którym zatańczyłam tango - dodaje Żmuda Trzebiatowska.

- Taki mały powrót [do tańca]. Bardzo się cieszę, że mogłam zrobić to dla takiego filmu. Jeżeli ten teledysk ma być reklamą, czy takim małym wabikiem, to bardzo się cieszę, ponieważ to jest naprawdę dobry film - zakończyła aktorka.

Marta Żmuda Trzebiatowska w teledysku reklamującym "Wygranego":


Chcesz pójść do kina na film "Wygrany" lub na inną interesującą cię produkcję, a nie wiesz gdzie i o której możesz ją obejrzeć? Sprawdź repertuar kin w swoim mieście!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marta | Nie | Marta Żmuda-Trzebiatowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje