Reklama

Złote Maliny: "Koty" najgorszym filmem roku

Musical "Koty" to największy "wygrany" tegorocznych Złotych Malin - nagród, przyznawanych dla najgorszych produkcji roku. Nominowany w dziewięciu kategoriach film w reżyserii Tom Hoppera otrzymał aż sześć statuetek.

Kadr z filmu "Koty"

Fatalne recenzje i katastrofalny box office "Kotów" by zapowiedzią "triumfu" musicalu podczas wręczenia Złotych Malin. Obraz otrzymał aż 6 statuetek, w tym najważniejszą - dla najgorszego filmu roku.

Reklama

"Doceniono" także aktorów: w drugoplanowych kategoriach wyróżnili się James Corden i Rebel Wilson; konkurencji w kategorii "najlepszy ekranowy duet" nie miała zaś para "każda kocio-człowiecza kulka kłaków".

"Koty" doceniono także w kategoriach "najgorszy reżyser" (Tom Hopper) oraz "najgorszy scenariusz" (Lee Call i Tom Hopper).

W głównych kategoriach aktorskich Maliny trafiły do Johna Travolty ("The Fanatic" i "Trading Paint") oraz Hilary Duff ("The Haunting of Sharon Tate").

Najgorszym "prequelem, remakiem, rip-offem lub sequelem" wybrano "Rambo: Ostatnią krew"; ten sam film zwyciężył w nowej kategorii "Najbardziej Nierozważne Ignorowanie Ludzkiego Życia i Własności Publicznej".

Członkowie Akademii przyznającej Złote Maliny w 2014 r. ustanowili tak zwaną Nagrodę Odkupienia. To wyróżnienie dla twórców, którzy zdołali zrehabilitować się pracą przy wartościowych i godnych docenienia przedsięwzięciach filmowych.

W tym roku otrzymał ją Eddie Murphy ("Nazywam się Dolemite"), który pokonał: Jennifer Lopez ("Ślicznotki"),  Keanu Reevesa ("John Wick 3" oraz "Toy Story 4"), Adama Sandlera ("Nieoszlifowane diamenty") i Willa Smitha ("Aladyn").

"Koty" to jedna z największych klap roku. Produkcja, której budżet przed podliczeniem kosztów marketingu i dystrybucji wyniósł 100 milionów dolarów, w weekend otwarcia zarobiła zaledwie 6,5 milionów dolarów.

Analitycy oceniający powody niepowodzenia filmu w reżyserii Toma Hoopera wskazują na niepochlebne opinie towarzyszące filmowi od momentu pojawienia się pierwszego zwiastuna. Głównym powodem krytyki widzów była zastosowana w filmie technologia, dzięki której powstało futro filmowych bohaterów. Efekt końcowy przeobrażenia aktorów w koty jest co najmniej dyskusyjny.

Oceniający film krytycy nie pozostawili na nim suchej nitki. Punktowali zbyt poważne podejście Hoopera do materiału wyjściowego i wypominali brak fabuły. Sam reżyser przyznał podczas światowej premiery, że w pośpiechu pracował nad dokończeniem filmu, by był gotowy na czas. "Skończyłem go wczoraj o ósmej rano po 36 godzinach nieprzerwanej pracy" - powiedział Hooper.

Tegoroczna, 40. edycja Złotych Malin, jest wyjątkowa z tego powodu, że dopiero drugi raz w historii nagród w przeddzień Oscarów poznaliśmy nie laureatów, tylko nominowanych. 

Ustanowienie antynagród Złotych Malin w pierwotnym zamyśle miało być niewybrednym żartem. Pomysłodawcą Złotych Malin był krytyk filmowy John B. Wilson, który pierwszą galę wręczenia statuetek zorganizował 31 marca 1981 r. Tuzy Hollywood zignorowały imprezę, nikt zresztą nie spodziewał się ich obecności.

Na pierwszą uroczystość John B. Wilson zaprosił swoich przyjaciół, lecz gala niespodziewanie nabrała rozgłosu za sprawą dziennika "Los Angeles Daily News". "Sprawdźcie, co kryje się w tych kopertach" - zachęcał żartobliwie nagłówek gazety. Lepszej reklamy Złotym Malinom nie dało się zrobić.

Wilson nie zamierzał zamawiać projektu statuetek u wziętych artystów plastyków, nie zawracał też sobie głowy ich wyglądem. Statuetka do dziś wykonywana jest z tworzywa sztucznego pokrytego warstwą złotej farbki. Przedstawia malinę pokaźnych rozmiarów, przytwierdzoną do ośmiomilimetrowej taśmy filmowej. Wartość nagrody wynosi niecałe pięć dolarów. Nazwa nagrody pochodzi z angielskiego powiedzonka "Blowing a raspberry". Oznacza ono mniej więcej "wyraz lekceważenia" lub "pogardliwe prychnięcie".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Koty | złote maliny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje