Złote Globy: Tylko Bachleda-Curuś

Jedynym sukcesem Polaków podczas tegorocznej, 67. gali rozdania Złotych Globów, był... olśniewający wygląd naszej rodaczki - Alicji Bachledy-Curuś, która na prestiżową uroczystość przybyła w towarzystwie swojego partnera, Colina Farrella.

Po urodzeniu dziecka, aktorka wygląda promiennie, więc wystarczyło, żeby przygotowując się na galę nie popsuła tego wrażenia nieodpowiednią kreacją. Bachleda-Curuś postawiła na skromną klasykę. Miała na sobie ciemnogranatową suknię bez ramiączek typu syrena (mocno przylegającą do bioder i rozszerzającą się na wysokości kolan), biżuteryjną kopertówkę oraz stonowane, połyskujące kolczyki i pasującą do nich bransoletkę.

Reklama

Włosy aktorki były odgarnięte do tyłu i spięte w elegancki kok, dzięki czemu jej niezasłonięty żadną ozdobą głęboki dekolt, tym bardziej przyciągał uwagę.

Może to kalifornijski klimat, a może staranne przygotowania do wieczoru, ale również dyskretną opalenizną Alicja nie ustępowała największym gwiazdom Hollywood.

"Ponadczasowa elegancja" - komentowali zagraniczni blogerzy. A aż 83% oglądających zdjęcia z gali na portalu plejada.pl przyznało, że aktorka wyglądała olśniewająco.

Colin Farrell założył do białej koszuli klasyczny czarny garnitur, do którego - na znak solidarności z ofiarami trzęsienia ziemi w Haiti - gwiazdor przypiął żółto-niebiesko-czerwoną wstążeczkę.

Dowiedz się więcej na temat: Colin Farrell | Alicja Bachleda-Curuś | aktorka | Złote Globy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje