Reklama

Reklama

Żebrowski: Co dziwi Chińczyków

"Kochankowie roku tygrysa" Jacka Bromskiego, kolejny konkursowy film festiwalu w Gdyni, jest pierwszą w historii polsko-chińską produkcją. Michał Żebrowski ("Pręgi", "Ogniem i mieczem", "Wiedźmin"), który zagrał w tym obrazie główną rolę, opowiedział w rozmowie z INTERIA.PL o swej fascynacji Chinami i zdradził o czym myśli mężczyzna, patrząc w oczy pięknej kobiety.

- W niektórych sprawach ludzie dogadują się bez słów. Jak się patrzy w oczy pięknej, inteligentnej kobiety, te same myśli rodzą się w głowie mężczyzny niezależnie od tego czy ona jest Indianką czy Europejką. Tak było w przypadku Li Min (odtwórczyni głównej roli kobiecej w filmie - red.). To bardzo zdolna, budząca sympatię dziewczyna. Jest aż wzruszająca w takim otwarciu i gotowości na spełnianie zadań aktorskich stawianych przez reżysera. Bardzo przeżywała ten film - opowiadał nam aktor.

Michał Żebrowski przyznał, że wyjazd do Chin był dla niego fascynującą przygodą.

Reklama

- Wyjeżdżałem tam z zupełnie innym wyobrażeniem. O Chinach myślałem, że to jest państwo policyjne, gdzie ludzi kroją na organy i każdy ma swojego ubeka. Po przyjeździe miałem zgoła odmienne wrażenia. Jak grzyby po deszczu na ulicach wyrosły setki sklepów i restauracji. Chińczycy mają niesamowitą organizację i to jest imponujące.

Aktor opowiedział nam, że sporo zamieszania na ulicach wzbudzał jego... zarost.

- Jeżeli przyjeżdża się do 6-milionowego miasta i jest się pierwszym widzianym na żywo białym człowiekiem, to jest niesamowite. Chińczycy, którzy nie mają zarostu, łapali mnie na ulicy za brodę. Męski zarost wzbudza w tamtejszych kobietach niezwykle pozytywne emocje. To bardzo śmieszne - wyznał gwiazdor.

Aktor mówił również, co spowodowało, że zdecydował się wystąpić w tej egzotycznej produkcji.

- Scenariusz wydał mi się interesujący nie tylko ze względu na prostą, klarowną historię, opowiadającą o tym, że ludzie zbliżają się do sobie nie znając nawzajem swoich języków, ale ze względu na oryginalność Chin i odmienność kulturową tego kraju - powiedział aktor.

Dla mnie od początku było jasne, że Jacek (Bromski - red.) chce zrobić historię, której atutem będą oryginalność przyrody, kultury, egzotyka, odmienność od tego wszystkiego, co widzimy na co dzień w polskim kinie i ponad geograficzne uczucie. Nie bez znaczenia był też dla mnie fakt, że film "Kochankowie roku tygrysa" jest pierwszą polsko-chińsko produkcją, a nawet pierwszą produkcją pomiędzy Chinami i Europą Wschodnią - dodał Żebrowski.

"Kochankowie roku tygrysa" to historia miłości zesłańca-Polaka, który z Syberii przez Mandżurię ucieka do Chin. Na swej drodze spotka pewną chińską rodzinę, która mu ratuje życie, a on zakochuje się w ich pięknej córce.

Sam film raczej nie zachwycił i wzbudzał umiarkowane reakcje. Po pokazie prasowym przeważały opinie, że tytuł jest nieudany zarówno pod względem scenariuszowym, jak i aktorskim. W plebiscycie publiczności, który powstaje w oparciu o długość oklasków mierzoną po projekcji w Teatrze Muzycznym w Gdyni, obraz zajmuje jedno z dalszych miejsc. Widzowie oklaskiwali go tylko przez 26 sekund.

Zobacz galerię zdjęć festiwalu w Gdyni.

W INTERIA.PL codziennie znajdziecie relacje naszego specjalnego wysłannika z festiwalu w Gdyni.

Anna Kempys, Gdynia

Specjalne wydania "Faktów Kulturalnych RMF FM" z festiwalu w Gdyni: poniedziałek-piątek godz. 10:00 i 17:30, w sobotę o godz.11:00.

RMF FM

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL