Reklama

Reklama

Zdzisław Mrożewski: "Był człowiekiem z epoki, która dawno minęła"

"Był człowiekiem z epoki, która dawno minęła. (...) Był ostatnim arystokratą zawodu" - powiedział Jan Englert o Zdzisławie Mrożewskim. 5 lipca mija 20 lat od śmierci wybitnego polskiego aktora. Z 93 lat swego życia prawie 60 spędził na scenie. W filmie "Śmierć prezydenta" Jerzego Kawalerowicz wykreował postać Gabriela Narutowicza.

"Był człowiekiem z epoki, która dawno minęła. (...) Był ostatnim arystokratą zawodu" - powiedział Jan Englert o Zdzisławie Mrożewskim. 5 lipca mija 20 lat od śmierci wybitnego polskiego aktora. Z 93 lat swego życia prawie 60 spędził na scenie. W filmie "Śmierć prezydenta" Jerzego Kawalerowicz wykreował postać Gabriela Narutowicza.
Zdzisław Mrożewski w filmie "Śmierć prezydenta" (1977) /Polfilm 1 /East News

Zdzisław Mrożewski: Człowiek z epoki, która dawno minęła

"W sposobie bycia, myślenia, mówienia był człowiekiem z epoki, która dawno minęła. Wszyscy staliśmy się po trosze plebejuszami, on pozostał patrycjuszem. Takich ludzi już nie ma. Był postacią barwną. Przedmiotem anegdot, ale i wielkiego szacunku" - powiedział Jan Englert "Rzeczpospolitej" po śmierci Mrożewskiego.

W duecie z Janem Englertem Mrożewski wystąpił w "Kontrakcie" Sławomira Mrożka wyreżyserowanym przez Kazimierza Dejmka w stołecznym Teatrze Polskim w 1986 r., którą to inscenizację w 1989 r. Englert adaptował dla Teatru Telewizji.

"Była to dla Mrożewskiego ostatnia rola przed przejściem na 'świadomą emeryturę'" - wspominał w "Dzienniku Polskim" krakowski krytyk filmowy Władysław Cybulski. "Razem też zjechali całą ekipą (Nina Andrycz, Kalina Jędrusik) do Krakowa ze spektaklem Mrożka i wciąż - jak pamiętam - wiek nie pochylił jeszcze jego po wojskowemu wyprostowanej sylwetki. Gafę (...) popełniła jedna z gazet, obwieszczając 10 lat przed faktem jego zgon, gdy miał się jeszcze doskonale" - przypomniał.

Reklama

Prawie dwadzieścia lat wcześniej w "Dziadach" Kazimierza Dejmka, Mrożewski wcielił się w postać senatora Nowosilcowa. Spektakl miał premierę 25 listopada 1967 r. i spotkał się z ostrą krytyką kierownictwa PZPR. Wezwany 21 grudnia w trybie nagłym do KC Kazimierz Dejmek usłyszał od Wincentego Kraśko, kierownika Wydziału Kultury, że jego inscenizacja "Dziadów" jest antyrosyjska, antyradziecka i religiancka. Zdjęcie spektaklu z Narodowej Sceny stało się przyczyną studenckich protestów w marcu 1968 roku.

Po latach krytyk teatralny Jan Bończa-Szabłowski napisał: "Senator Zdzisława Mrożewskiego to szubrawiec o nienagannych manierach".

"Z aktorstwem jest tak jak ze sportem. Ktoś boi się niebezpiecznych skoków narciarskich, ale skacze. My również boimy się o efekty, ale ryzykujemy, próbujemy" - powiedział Mrożewski w jednym z wywiadów.

Zdzisław Mrożewski: Sylwetka niezwykłego artysty

Zdzisław Mrożewski urodził się 21 maja 1909 r. we Włocławku. Po ukończeniu Państwowej Szkoły Dramatycznej w Warszawie grał w zespole objazdowym Teatru Reduta Juliusza Osterwy (1934-35), a także w Teatrze Pomorskim w Toruniu, w wileńskim Teatrze na Pohulance, Teatrze Wołyńskim im. Słowackiego w Łucku i Teatrze Polskim w Poznaniu. W 1931 r. debiutował w filmie "Ułani, ułani chłopcy malowani" Mieczysława Krawicza, u boku Adolfa Dymszy.

Pod koniec lat 30. zamieszkał w Krakowie, z którym był związany przez kolejne dwie dekady. Podczas niemieckiej okupacji pracował jako urzędnik Zarządu Miejskiego w Krakowie. Działał w konspiracji, załatwiając fałszywe, "aryjskie" dokumenty ukrywającym się Żydom m.in. Perel (Pepie) Singer, która była pierwowzorem Racheli w "Weselu" Wyspiańskiego.

Od 1946 r. był związany z Teatrem Dramatycznym i Starym Teatrem w Krakowie. Pracował także jako wykładowca w PWST w Krakowie. Na początku lat 50. zaczął współpracę z Teatrem Polskiego Radia. Za namową Leona Schillera, przeniósł się do Warszawy. gdzie występował w Teatrze Polskim, Narodowym i Współczesnym. Za najwybitniejsze dokonania teatralne Mrożewskiego krytycy uznali m.in. tytułową rolę w "Panu Jowialskim" w reżyserii Jana Kreczmara (1977); Jana w "Fantazym" w realizacji Juliusza Osterwy (1946) oraz Cześnika w "Zemście" w reż. Ewy Bonackiej (1962).

Istotną częścią artystycznego dorobku Mrożewskiego są role filmowe, m.in. w: "Pożegnaniach" Wojciecha Jerzego Hasa (1958), "Dziś w nocy umrze miasto" Jana Rybkowskiego (1961), "Westerplatte" Stanisława Różewicza (1967), "Nocach i dniach" (1975) i w komedii "Dzięcioł" Jerzego Gruzy (1971).

W dorobku aktora jest również kilkadziesiąt ról w Teatrze Telewizji. Był wielką indywidualnością polskiej sceny. Uznawano za warsztatowego perfekcjonistę. Ceniono go wysoko jako wykładowcę i pedagoga.

Niezwykłą kreacją filmową była tytułowa rola Gabriela Narutowicza w "Śmierci prezydenta" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. Mrożewski wykazywał ogromne podobieństwo fizyczne do pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej. Dla widzów ważniejsze były jednak jego kunszt i perfekcja, z jaką odtworzył postać dystyngowanego dżentelmena uznanego na świecie naukowca, który po odzyskaniu przez Polskę niepodległości stał się politykiem i zapłacił za to najwyższą cenę.

Zdzisław Mrożewski zmarł 5 lipca 2002 r. w wieku 93 lat w Warszawie. Pochowano go na cmentarzu komunalnym we Włocławku przy ul. Chopina.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL