"Zaręczyny": Danuta Stenka w Teatrze Telewizji

Premierową komedię obyczajową Wojciecha Tomczyka "Zaręczyny" w reżyserii Wojciecha Nowaka TVP1 pokaże 18 maja o godz. 20:25. W spektaklu zagrali: Katarzyna Gniewkowska, Jan Frycz, Danuta Stenka, Zbigniew Zamachowski, Marta Ścisłowicz, Stefan Pawłowski i Sonia Bohosiewicz.

Napisana specjalnie dla Teatru Telewizji komedia obyczajowa Wojciecha Tomczyka "Zaręczyny" to błyskotliwy i jednocześnie bardzo wnikliwy grupowy portret współczesnych Polaków. Akcja sztuki rozgrywa się wokół ważkiej rodzinnej uroczystości. Dwoje młodych bohaterów - Maria i Kajetan - organizuje oficjalne zaręczyny z udziałem przyszłych teściów. Obie rodziny nie miały szansy dotąd się spotkać, zaręczyny są więc doskonałą okazją do wzajemnej prezentacji, a także omówienia planów weselnych i małżeńskich. Ważne jest nie tylko to, by wszyscy zgromadzeni dali poznać się od jak najlepszej strony, ale by spotkanie miało odpowiednio uroczysty charakter - zapada przecież najważniejsza decyzja w życiu młodych ludzi, która zaważy nie tylko na ich przyszłym losie, ale i wszystkich innych związanych z nimi osób.

Reklama

Uczestnicy zdarzenia przygotowują się skrupulatnie, aby wypaść jak najkorzystniej. Problemem nie wydaje się jednak troska o przestrzeganie tradycyjnych obyczajów ceremonii, lecz różnice światopoglądowe obu rodzin, o istnieniu których, zarówno młodzi, jak i przyszli teściowie, są mocno przekonani. Hanka i Henryk Kowalscy (Danuta Stenka i Zbigniew Zamachowski) mają konserwatywne poglądy, ważne miejsce w ich życiu odgrywają tradycja i historia, bezwzględny szacunek dla zasad moralnych. Olga i Olo Nowakowie (Katarzyna Gniewkowska i Jan Frycz) reprezentują dość liberalny punkt widzenia, chcą żyć w "normalnym kraju", ich świat wartości jest bardziej relatywny. Młodzi, myślący niezależnie i nowocześnie, zajęci swoją przyszłością dystansują się wprawdzie od tych różnic, jednak obawiają się konfrontacji przyszłych teściów. Stąd największe starania wszystkich skupiają się wokół ustalania listy tematów, których trzeba unikać, by nie wywołać ostrego konfliktu i na wstępie nie podzielić przyszłej rodziny.

Obie strony mają świadomość odmiennego stosunku do historii, wydarzeń politycznych w kraju, religii, systemu wartości. Obie strony wykluczają też możliwość posiadania racji przez adwersarzy, a dyskutowanie wydaje się wręcz niemożliwe, skoro tamci "czują inaczej, myślą inaczej, mówią inaczej". W tym zaślepieniu nietrudno zbliżyć się do absurdu i wytykać stronie przeciwnej, że... "są kosmitami".

Czy jednak istnieje szansa, że to, co najbardziej dzieli, pozwoli trwale zbudować rodzinne związki?

Autor wyraźnie zaznacza linię podziału między "dwiema Polskami", lecz w sztuce nie ma postaci, które można oceniać w kategoriach zero-jedynkowych. Brak charakterystyki jednoznacznej, kto jest prawomyślny, a kto nie, daje okazję do stworzenia wielowymiarowych psychologicznie kreacji aktorskich. Każdy może w postaciach bohaterów odkryć własne doświadczenie, własne przekonania czy motywy działania. Czy jednak różnice tak muszą dzielić, i czy w imię wspólnego dobra, nie jesteśmy w stanie się świetnie dogadać?

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje