Reklama

Reklama

Władze Chin każą kinom grać filmy propagandowe, ale ludzie chcą Hollywoodu

Władze Chin kazały kinom wyświetlać filmy promujące "miłość do partii, kraju i socjalizmu", a z grafików zniknęły niektóre produkcje zagraniczne. Filmy z przykazu nie cieszą się jednak popularnością, a zdaniem ekspertów branża potrzebuje hollywoodzkich hitów - twierdzi w piątek CNN.

Amerykańska stacja przytacza opinie chińskich internautów, którzy wyrażali niedawno niezadowolenie z powodu wycofania z platform sprzedaży biletów kinowych ponownego wydania trylogii "Władca Pierścieni".

Zbiegło się to w czasie z wytycznymi państwowego Urzędu ds. Filmu o promowaniu patriotyzmu przy okazji 100. rocznicy Komunistycznej Partii Chin (KPCh). Urząd nie ogłosił oficjalnie nakazu zdjęcia zagranicznych filmów z kinowych grafików, ale zdaniem części komentatorów hollywoodzkie produkcje zniknęły z nich właśnie z powodu dyrektywy władz.

Reklama

"Chcemy oglądać popcornowe kino. Proszę nam tutaj nie zawracać głowy relacjami amerykańsko-chińskimi" - napisał jeden z użytkowników portalu Zhihu. Inny w sieci Weibo dodał: "Nie jesteśmy niepatriotyczni. Chcemy tylko oglądać dobre filmy".

Urząd ds. Filmu chce natomiast, aby kino wzmacniało w młodych Chińczykach "miłość do partii, kraju i socjalizmu" oraz "śpiewało peany na cześć Komunistycznej Partii Chin, ojczyzny, ludu i jego bohaterów". Do wyświetlania w ramach tej kampanii w kwietniu zatwierdzono szereg filmów, w tym wiele starych produkcji propagandowych z czasów przewodniczącego Mao Zedonga.

Filmy wyświetlane w ramach kampanii spotkały się jednak z chłodnym przyjęciem. Jeden z nich, "Hongse Niangzi Jun" z 1961 roku, grany był często dla pustej sali - podkreśla CNN, przytaczając dane państwowego urzędu ds. radia i telewizji (NRTA).

"Po ponad 30 latach urynkowienia (w Chinach) ludzie przyzwyczaili się do myślenia o sobie jako o konsumentach, którzy mają wybór, a nie o uczniach, których edukuje się poprzez rozrywkę. Nawet jeśli podobają im się niektóre filmy 'patriotyczne', sądzę, że chińscy widzowie nie lubią, gdy mówi im się, co mają robić" - powiedział filmoznawca z londyńskiego King’s College, Chris Berry.


Pracujący w Pekinie analityk branży filmowej Tan Ke oceniał w niedawnym raporcie, że chiński sektor kinowy wciąż potrzebuje zachodnich hitów, by przyciągać widzów. "Potrzebujemy więcej 'Avatarów' i 'Władców Pierścieni'" - napisał.

Wartość biletów kinowych sprzedawanych w Chinach wzrosła między 1995 a 2019 rokiem o 7000 proc. Do tego gwałtownego rozwoju przyczyniły się filmy zagraniczne, które odpowiadały średnio za ponad 40 proc. rocznych obrotów w ostatnich dwóch dekadach. Rodzime produkcje zyskują jednak na popularności - wynika z danych przytaczanych przez CNN.

W 2020 roku Chiny przewyższyły Stany Zjednoczone i stały się największym rynkiem kinowym świata, co po części wiązane jest z ograniczeniami pandemicznymi w USA

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL