Reklama

Władysław Hańcza: Zachłanność życia

W każdym chłopie którego grał, było coś z króla, a w każdym królu coś z chłopa.

Władysław Hańcza w filmie "Sami swoi"

Kargul z komedii "Sami swoi" i Maciej Boryna z ekranizacji "Chłopów" - już tylko te dwie role wystarczyłyby, żeby Władysław Hańcza zapisał się w historii polskiego filmu. A przecież jego dorobek aktorski był znacznie bogatszy, zagrał w około czterdziestu filmach i serialach, przez wiele lat występował w teatrach.

Reklama

Urodził się w 1905 r. w Łodzi w rodzinie, która pracowała - jak na to miasto przystało - w przemyśle włókienniczym. Miał kontynuować tradycję i zostać inżynierem w tej dziedzinie, jednak splot wypadków pokrzyżował mu plany. Zamiast wyjechać na studia politechniczne do Belgii, trafił na polonistykę oraz filozofię do Poznania.

Kwitło tam życie artystyczne. Władysław Tosik (bo tak się naprawdę nazywał) poznał pisarza Emila Zegadłowicza i dzięki niemu zainteresował się teatrem. W 1927 r. rozpoczął studia w Szkole Dramatycznej, a dwa lata później zdał eksternistyczny egzamin aktorski. Wtedy też wziął ślub z koleżanką po fachu, 19-letnią Heleną Chaniecką.

Trzy lata później urodził im się syn. Małżeństwo nie przetrwało - Hańcza rozwiódł się i ożenił z Barbarą Ludwiżanką, również aktorką, którą poznał w 1934 r. w poznańskim Teatrze Polskim.

Do wybuchu wojny grał w teatrach w Poznaniu, Katowicach, Toruniu i Łodzi. W 1939 r. przeniósł się do Warszawy. W Teatrze Narodowym zdążył wystąpić zaledwie parę razy, nim teatr się spalił po niemieckim nalocie... Podczas okupacji pracował jako magazynier i konwojent, potem był wywieziony do obozu pracy.

Po wojnie udało mu się odnaleźć żonę, która również trafiła na roboty. Wrócił do aktorstwa, zmienił nazwisko z Tosik na Hańcza i grał w teatrach w Łodzi i Krakowie. W 1948 r. osiadł w Warszawie, by związać się z Teatrem Polskim. Nim stał się popularny za sprawą filmów, widzowie znali już jego głos, bo w latach 1944-1953 był lektorem Polskiej Kroniki Filmowej.

W kinie zadebiutował filmem "Dwie godziny", nakręconym w 1946 r., jednak dopuszczonym do rozpowszechniania dopiero w 1957 r. Wielka sława przyszła dziesięć lat później, w 1967 r. Reżyser "Samych swoich" Sylwester Chęciński nie miał wątpliwości, że jednego z bohaterów, Pawlaka, zagra Wacław Kowalski. Jego śpiewny kresowy akcent stał się wręcz wzorcem, jak powinni mówić bohaterowie.

Problem był z Kargulem, po próbach z Władysławem Hańczą Chęciński się załamał. Na ratunek przyszły postsynchrony, czyli nagrywanie dźwięku do zarejestrowanego już obrazu. Co prawda Hańcza nie chciał "mówić" cudzym głosem, ale kiedy w międzyczasie udał się do szpitala na operację, reżyser wykorzystał jego nieobecność i zatrudnił Bolesława Płotnickiego, by podłożył głos. Siedem lat później przy kręceniu "Nie ma mocnych" okazało się, że Hańcza opanował kresowy akcent do perfekcji i dubbing nie był już potrzebny. Kargul i Pawlak są dziś jedną z najsłynniejszych par w polskim kinie.

Inną słynną rolą Hańczy jest stary Boryna w "Chłopach" Jana Rybkowskiego (serial z 1972, film z 1973 r.). Aktor, który w teatrze często grał arystokratów, okazał się niezrównany jako wieśniak.

"Przyglądając się moim bohaterom, doszedłem do wniosku, że zwykle gram cztery rodzaje ról: królów, profesorów, duchownych i gangsterów" - mówił Hańcza. "Jeden z recenzentów dopowiedział, że jeszcze chłopów, po czym dodał, że w każdym moim chłopie jest coś z króla, a w każdym królu coś z chłopa".

Hańcza był nie tylko aktorem, ale też reżyserem i wykładowcą PWST w Warszawie, dużo podróżował po świecie wraz z żoną. "Moja zachłanność życia wynika z pośpiechu. Kto wie, co komu pisane? Przepowiedziano mi, że umrę w 72. roku życia, niewiele czasu zostało, by cieszyć się uśmiechami losu" - zwierzał się aktor.

Wróżba się sprawdziła. W 1977 r., podczas wyprawy na Sycylię, Hańcza źle się poczuł. Barbara Ludwiżanka przywiozła męża do Polski. Zmarł w szpitalu 19 listopada.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

To i Owo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Władysław Hańcza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje