Reklama

Weekend w kinie. Garść premier!

W ten weekend zadebiutowało w naszych kinach aż dziewięć produkcji. 11 czerwca na wielki ekran trafiła m.in. "Magnezja", czyli polski western utrzymany w tarantinowskim klimacie. Zobaczyć w nich można także produkcję "Na rauszu" - o grupie nauczycieli, którzy postanawiają pracować pod wpływem alkoholu. Oprócz tego swoją premierę będą miały takie obrazy, jak: "Geniusze", "Motyl i słoń", "Obecność 3: Na rozkaz diabła", "Podróż księcia", "Spacer z Aniołami", "Tom i Jerry" oraz "10 dni z tatą".

Pogranicze polsko-sowieckie, przełom lat 20. i 30. XX wieku. Po śmierci szefa gangu i głowy rodziny, władza nad przestępczym klanem Lewenfiszów przechodzi w ręce jego córki - Róży (Maja Ostaszewska). Razem ze swoimi siostrami kobieta kontynuuje szemrane interesy ojca i robi wszystko, by oprzeć się rosnącym w siłę sowieckim bandytom, którym przewodzi konserwatywny Lew (Andrzej Chyra).

Reklama

Tymczasem w cieniu rywalizacji dwóch potężnych rodzin, nierozłączni bracia - Albin (Mateusz Kościukiewicz) i Albert Hudini (Dawid Ogrodnik) - wcielają w życie swój przewrotny plan. Z pomocą uwodzicielskiej Heleny (Magdalena Boczarska) chcą okraść bank, w którym przechowywane są bogactwa Lewenfiszów. Wystarczy jednak kilka złych decyzji, zwykły pech i dwa trupy, by cała misterna intryga została zagrożona. A to zaledwie początek kłopotów, gdyż do miasteczka przybywa właśnie obdarzona genialnym zmysłem śledczym inspektor Stanisława Kochaj (Agata Kulesza). 

"'Magnezja' to przede wszystkim niezwykły świat, oparty o to, co znamy z zapisów historycznych o dzikim pograniczu polsko-sowieckim z czasów międzywojnia, połączony z autorską wersją westernu, a w zasadzie esternu. Oto odciętym od reszty kraju skrawkiem ziemi rządzą kobiety, a główną walutą jest kula z rewolweru. Mam nadzieję, że naszym filmem uda nam się stworzyć polski mit o romantycznych gangsterach i fascynujących czasach, w których żyli" - mówi Maciek Bochniak, reżyser filmu. 

"To była jedna z najbardziej niezwykłych przygód filmowych w moim życiu. Wielka frajda, niezapomniane emocje. Mam nadzieję, że film przyniesie widzom tyle radości, ile dała nam praca nad nim na planie" - podkreśla Maja Ostaszewska, odtwórczyni roli Róży Lewenfisz.

Niestety, pierwsze opinie o filmie nie nastrajają zachęcająco, a wręcz miażdżą film Bochniaka. "Ma ładne opakowanie, ale pod nimi nie kryje się obraz spełniony jako hołd lub pastisz, a potworek poskładany z różnych elementów, które nijak do siebie nie pasują" - pisze nasz recenzent Jakub Izdebski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje