Reklama

Weekend w kinie: Dziewczyny w sieci

Czterdzieści lat temu w horrorze "Halloween" uzbrojona jedynie w wieszak, drut do dziergania oraz silną wolę przeżycia nastolatka Laurie Strode zmierzyła się z zamaskowanym mordercą, bezlitosnym złem wcielonym, potworem, który zamordował jej przyjaciół. Nie godząc się na rolę ofiary, aktorka Jamie Lee Curtis wraz z reżyserem Johnem Carpenterem i i scenarzystką Debrą Hill stworzyli przełom w kinie gatunku. Przełom, który zmienił optykę pokazywania kobiety w horrorach. Odtąd kobieta może, powinna i będzie robić to już zawsze - dawać sobie radę. Od tego czasu Curtis wystąpiła w trzech kolejnych filmach z serii "Halloween". 16 lat temu powiedziała jednak "dość". Ale wystarczyła pierwsza rozmowa z reżyserem - Davidem Greenem, by zmieniła swoją decyzję. W efekcie bijące rekordy popularności w USA "Halloween" to ostateczna konfrontacja Laurie z Michaelem Myersem - zamaskowanym prześladowcą, przed którym uciekła 40 lat temu.

Dowiedz się więcej na temat: kinowe premiery

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje