Reklama

Wajda odznaczony Orderem Orła Białego

Andrzej Wajda - jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów, nazywany "artystą spraw ważnych", laureat honorowego Oscara za osiągnięcia życia - został odznaczony w poniedziałek, 21 marca, przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Orderem Orła Białego.

Za wybitne zasługi dla kultury narodowej, za osiągnięcia w działalności na rzecz rozwoju polskiej sztuki filmowej Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski otrzymała również reżyser Agnieszka Holland, a Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski operator Witold Sobociński.

Reklama

Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski uhonorowano też reżyserów: Jacka Bromskiego, Feliksa Falka, Krystynę Krupską-Wysocką, Wojciecha Marczewskiego; dyrektora Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie Włodzimierza Niderhausa, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Agnieszkę Odorowicz i producent Barbarę Pec-Ślesicką.

Andrzej Wajda został odznaczony Orderem Orła Białego w uznaniu znamienitych zasług dla kultury narodowej, za osiągnięcia w twórczości artystycznej i za promowanie polskiej sztuki filmowej w świecie.

"Dziękuję za ukształtowanie mojego solidarnościowego pokolenia", za "działania, które zaowocowały polską wolnością" - mówił prezydent Bronisław Komorowski.

"Dziękuję za dokonania, bez których polska kultura byłaby inna, a jestem przekonany, że byłaby uboższa. (..) Mam świadomość, że nakładając tę wstęgę Orła Białego w jakimś sensie mam okazję podziękować całemu środowisku oraz że mam okazję pokazać, co jest tak naprawdę w służbie dla Polski najważniejsze. Chciałem podziękować nie tylko za konkretne dokonania w obszarze filmu, ale za wszystkie, mądre wzruszenia polskie, których źródłem były filmy i wydarzenia natury kulturalnej. Chciałem podziękować też za mądrze postawione trudne pytania polskie, o nasze życie, o naszą, często nieodległą przeszłość" - dodał Komorowski.

"W sposób szczególny dziękuję Andrzejowi Wajdzie, bo całą swoją twórczością służył rzeczom wielkim, dziękuję, że ukształtował moje pokolenie, pokolenie ludzi Solidarności stawiając trudne pytania i budząc nadzieję, że z trudnych sytuacji można znaleźć mądre i dobre wyjścia. Chciałem za to podziękować z całego mojego solidarnościowego serca" - powiedział prezydent RP.

"Ten dzień (...) zapisze się nie tylko w moim kalendarzu, ale w kalendarzu polskiej kinematografii, w kalendarzu nas, którzy dzisiaj odbierają te wielkie, wspaniałe odznaczenia państwowe. Myślę, że polskie kino w trudnych, trudniejszych czasach i najtrudniejszych czasach dążyło do jednego; wszyscy dążyliśmy do tego, żeby połączyć się z polską widownią, że to są polskie filmy skierowane do tej widowni" - mówił reżyser.

Jak zaznaczył, aby pokazać tej publiczności, jaka była "polska przeszłość" powstało wiele filmów, które odzwierciedlały naszą literaturę, głównie XIX-wieczną. "Powstały też filmy współczesne na miarę tych możliwości, które wtedy istniały. Nie tylko nie wstydzimy się tych filmów, mamy nadzieję, że te filmy dopomogły naszemu społeczeństwu, żeby się tak ukształtowało i żeby odniosło zwycięstwo, któremu na imię najpierw Solidarność, a teraz Wolna Polska" - podkreślił Wajda.

Andrzej Wajda urodził się 6 marca 1926 roku w Suwałkach. Jego ojciec, Jakub, oficer Wojska Polskiego, zginął w Katyniu. Chciał, by syn służył w armii. W 1939 roku przyszły reżyser pojechał więc do Lwowa, by wstąpić do Korpusu Kadetów. Nie dostał się tam jednak i większą część wojny spędził w Radomiu.

"Oprócz dwóch listów wysłanych z Kozielska i wcześniej listu z Szepietówki, które dostarczył do nas do Radomia żołnierz zwolniony z niewoli sowieckiej, o ojcu Jakubie Wajdzie, który jako kapitan Wojska Polskiego wyruszył na wojnę, nie wiedzieliśmy nic. Potem w 1943 r. z wydawanego przez Niemców 'Dziennika Radomskiego' po raz pierwszy dowiedzieliśmy się o Katyniu. Było tam też nazwisko Karol Wajda. Matka natychmiast uczepiła się tej nadziei, że to nie jest nasz ojciec. Co okazało się być prawdą. My nigdy nie dowiedzieliśmy się, jak i gdzie został zamordowany ojciec, jego ciało nie zostało odnalezione. Tak że matka bardzo długo łudziła się, szukała przez brytyjski i szwajcarski Czerwony Krzyż. I stale czekała" - tak w rozmowie z PAP przy okazji premiery filmu "Katyń" mówił reżyser.

W roku 1946 Andrzej Wajda rozpoczął studia malarskie na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Po trzech latach zrezygnował jednak z malarstwa i wybrał film - w 1949 r. podjął studia w łódzkiej Wyższej Szkole Filmowej. Jako reżyser debiutował w 1955 roku obrazem "Pokolenie".

Międzynarodowy sukces przyniósł Wajdzie już drugi samodzielnie zrealizowany film - "Kanał" (1956), opowieść o powstańcach warszawskich. W 1957 roku reżyser odebrał za ten film Srebrną Palmę na festiwalu filmowym w Cannes. Szwajcarski dziennik "Tribune de Geneve" napisał wówczas: "Niektóre sekwencje filmu Wajdy są tak wzruszające, jak krótkie napisy, które piszą skazani na śmierć na ścianach swego więzienia. (...) Nie znajdzie się chyba nikt, kto by nie uznał doniosłości tego filmu. Wajda jest artystą spraw ważnych, artystą jutra".

Kolejnym sukcesem był "Popiół i diament" (1958) z niezapomnianą kreacją Zbigniewa Cybulskiego, wyróżniony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji nagrodą FIPRESCI. W kolejnych latach w dorobku artystycznym Wajdy znalazły się m.in. "Popioły" (1965) według prozy Stefana Żeromskiego oraz "Wszystko na sprzedaż" (1969), opowieść osnuta wokół życia i śmierci Zbigniewa Cybulskiego.

W roku 1969 roku reżyser zrealizował "Polowanie na muchy", a w 1970 roku oparty na prozie Tadeusza Borowskiego "Krajobraz po bitwie". W 1970 roku powstała także "Brzezina", adaptacja prozy Jarosława Iwaszkiewicza. W 1973 r. reżyser przeniósł na ekran dramat Stanisława Wyspiańskiego "Wesele", a dwa lata później "Ziemię obiecaną" Reymonta, którą krytycy uznali za najlepszy film Wajdy - obraz ten otrzymał nominację do Oscara.

W 1977 Wajda wyreżyserował "Człowieka z marmuru", na podstawie scenariusza Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Opowieść o Mateuszu Birkucie, przodowniku pracy, przyciągnęła tłumy widzów. Jednocześnie cenzura otrzymała nakaz usuwania z mediów pozytywnych opinii o "Człowieku z marmuru", z czasem w mediach nie wolno było umieszczać już żadnych informacji na jego temat.

Pisarz Wiktor Woroszylski w 1977 roku na łamach miesięcznika "Więź" tak wspominał pojawienie się "Człowieka z marmuru" na ekranach: "Najpierw przez kilka dni usiłowałem dostać się na któryś z seansów w kinie Wars (...); w piątek wieczór ktoś zatelefonował podniecony, że podobno od jutra film wchodzi na ekrany jeszcze w trzech salach; o świcie dzwonek do drzwi - to sąsiadka: przed kasą Wisły - mówi - jacyś mili młodzieńcy zapisują na listę, niech się państwo pospieszą".

W 1978 Wajda wyreżyserował obraz "Bez znieczulenia" z niezapomnianą rolą Zbigniewa Zapasiewicza. W 1979 roku adaptacja prozy Iwaszkiewicza, "Panny z Wilka" przyniosła mu następną nominację do Oscara. W 1981 r. Wajda nakręcił "Człowieka z żelaza" - kontynuację "Człowieka z marmuru", opisującą historię strajków robotników Wybrzeża. Film ten zdobył pierwszą w historii polskiego kina Złotą Palmę w Cannes oraz kolejną nominację do Oscara.

Reżyser często przypominał, w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na "Człowieka z żelaza" (1981). "W Stoczni imienia Lenina w Gdańsku trwały już od jakiegoś czasu rozmowy robotników z rządem, ale do Warszawy docierały początkowo tylko strzępy informacji - wspominał Wajda. - Stowarzyszenie Filmowców, którego byłem prezesem, wywalczyło w tym czasie prawo notowania ważnych wydarzeń historycznych dla celów archiwalnych i grupa filmowców była już w stoczni. Robotnicza straż przy bramie rozpoznała mnie od razu, a w drodze na salę obrad jeden ze stoczniowców powiedział: 'Niech pan zrobi film o nas'. Jaki? 'Człowiek z żelaza'! - odpowiedział mi bez namysłu. Nigdy nie robiłem filmu na zamówienie, ale tego wezwania nie mogłem zignorować".

Kolejne filmy Wajdy to m.in. nakręcony we Francji "Danton" (1983), na podstawie "Sprawy Dantona" Stanisławy Przybyszewskiej, w którym główne role zagrali Gerard Depardieu i Wojciech Pszoniak. W 1998 r. artysta przeniósł na ekran "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza, a w 2002 - "Zemstę" Aleksandra Fredry.

W 2000 roku Wajda otrzymał honorowego Oscara od amerykańskiej Akademii Filmowej za osiągnięcia życia i wkład w rozwój światowej kinematografii. "Przyjmuję tę zaszczytną nagrodę jako wyraz uznania, nie tylko dla mnie, ale dla całego polskiego kina" - mówił reżyser w trakcie oscarowej gali. "Chcę podziękować amerykańskim przyjaciołom Polski i moim rodakom, którym kraj nasz zawdzięcza powrót do rodziny demokratycznych narodów. Gorąco pragnę, aby jedynym ogniem, którego doświadcza człowiek, był ogień wielkich uczuć - miłości, wdzięczności i solidarności" - mówił Wajda.

W 2007 r. nakręcił "Katyń", a w 2009 r. "Tatarak" na motywach prozy Jarosława Iwaszkiewicza. "Tatarak" nagrodzony został Nagrodą im. Alfreda Bauera na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie, "Katyń" nominowany był do Oscara.

Mówiąc o "Katyniu" Wajda przyznał: "Nigdy nie przypuszczałem, że będę żył w wolnej Polsce, że tego dożyję i taki film będzie mógł powstać". Film ukazuje zbrodnię katyńską z dwóch perspektyw: kobiet, oczekujących na powrót swoich mężów, synów i ojców, oraz z perspektywy samych internowanych oficerów, którzy nie tracąc nadziei, do końca wierzą w szczęśliwy powrót do domu. Czas pracy nad tym obrazem reżyser wspomina jako szczególny: "Aktorzy, i cała ekipa, wszyscy pracowali w jakimś niesłychanym natężeniu emocji i jednocześnie skupieniu".

Jako reżyser teatralny Wajda debiutował w 1959 roku sztuką "Kapelusz pełen deszczu" Michaela Vincente'a Gazzo, którą wystawił na scenie Teatru Dramatycznego w Gdyni. W 1963 roku rozpoczął wieloletnią współpracę ze Starym Teatrem w Krakowie, realizując na jego deskach "Wesele" Wyspiańskiego.

Wysoko docenione przez krytykę zostały teatralne realizacje Wajdy z lat 70., m.in. "Nastasja Filipowna" na podstawie "Idioty" Dostojewskiego, wystawiona w 1977 w krakowskim Starym Teatrze. Na łamach pisma "Kultura" oceniono wówczas: "Gdyby reżyseria Wajdy ograniczać się miała w 'Nastazji' tylko do wyboru obsady tych dwóch ról - już byłaby to reżyseria wielka." Na deskach tego samego teatru wystawił w 1978 roku "Z biegiem lat, z biegiem dni", widowisko o Krakowie okresu Młodej Polski.

W swoich realizacjach Wajda nie stronił od śmiałych eksperymentów, "Antygonę" Sofoklesa wyreżyserował na przykład w realiach stanu wojennego, a w "Hamlecie" z 1989 roku tytułową rolę powierzył kobiecie, Teresie Budzisz-Krzyżanowskiej (obie te sztuki wystawił w krakowskim Starym Teatrze).

Współpracował często ze scenami zagranicznymi. M.in. w 1989 roku w japońskim Teatrze Benisan w Tokio wystawił spektakl "Nastasja" na motywach "Idioty" Dostojewskiego - z udziałem aktorów japońskich, a w 2004 roku "Biesy" według powieści tego samego pisarza na deskach moskiewskiego teatru "Sowriemiennik".

Reżyser, który 6 marca skończył 85 lat, pracuje obecnie nad filmem o Lechu Wałęsie.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje