Chroniczny niedobór światła słonecznego, brak perspektyw, prowincjonalna nuda i wieczne nieporozumienia - ten zestaw mógłby przyprawić raczej o depresję, a jednak Islandczycy potrafią obrócić go w pierwszorzędną komedię, która bawi pod każdą szerokością geograficzną! Kluczem jest tu na pewno dystans do samych siebie i swojej ojczyzny, który sprawia, że filmy wyspiarzy są tak bezpretensjonalne i pomysłowe.
Wystarczy przypomnieć historię mieszkającego na zabitej deskami prowincji buntownika, w poczuciu niedopasowania strojącego żarty ze wszystkich dookoła ("Noi Albinoi"), równie nieprzystosowaną do życia parę nastolatków z "Zakochani widzą słonie", rozterki tytułowego czterdziestolatka, wciąż mieszkającego pod jednym dachem z mamą w "Fúsi" czy komiczny rodzinny konflikt o stado owiec w "Baranach. Islandzkiej opowieści".Znakiem rozpoznawczym islandzkich komedii stały się absurdalne kłótnie, balansowanie na granicy groteski, satyryczne spojrzenie zarówno na nawyki mieszczuchów, jak i prowincjuszy oraz ten moment, kiedy wszystko spektakularnie wymyka się spod kontroli. Nie inaczej jest we "W cieniu drzewa": choć słońca jest tu zdecydowanie więcej, niż w przeciętnym islandzkim filmie, to właśnie ono staje się zarzewiem zaciekłej sąsiedzkiej wojny. Bo kiedy drzewo sąsiadów zacznie rzucać cień na ogród Eybjorg i Konrada, uruchomi to łańcuch szalonych wydarzeń, których konsekwencji nawet nie podejrzewacie!
Film Hafsteinna Gunnara Sigurðssona był islandzkim kandydatem do Oscara. Zdobył również siedem nagród EDDA ("islandzkie Oscary") - w tym dla najlepszego filmu - a miał aż jedenaście nominacji. Ponadto został znakomicie przyjęty na festiwalach w Wenecji i Toronto.
Premiera "W cieniu drzewa" w polskich kinach już 22 czerwca!









