W Białymstoku nie będzie ulicy imienia aktorki Nory Ney

W Białymstoku na razie nie będzie ulicy imienia przedwojennej aktorki, związanej z miastem Nory Ney. Po długiej dyskusji dotyczącej lokalizacji, radni zdjęli z porządku obrad projekt, który był inicjatywą obywatelską. Nową lokalizację proponuje prezydent miasta.

Nora Ney w latach 30. XX wieku

Upamiętnienie Nory Ney to pomysł inicjatorek projektu Dziew/czyny, z białostockiego Stowarzyszenia 9/12. Pod projektem uchwały ws. nadania jej imienia jednej z ulic na osiedlu Bojary, w historycznej części Białegostoku, udało się zebrać blisko 1,5 tys. podpisów. 25 maja, w 110. rocznicę urodzin aktorki, trafiły do magistratu uruchamiając procedurę uchwałodawczą. 

Reklama

W środę projektem zajęła się Rada Miasta. Wtedy okazało się, że przeciwko takiej patronce tej konkretnej ulicy protestuje grupa mieszkańców Bojar, którzy przyszli też na sesję. W ich ocenie, to zły pomysł, by akurat w tej części miasta nadać ulicy imię Nory Ney.

- Szczególny charakter Bojar powinien przejawiać się nie tylko w architekturze, przyrodzie i wielu innych jeszcze doskonałościach tej części miasta, ale również w nazewnictwie publicznych miejsc - ulic, placów - mówił Zbigniew Klimaszewski, prezes stowarzyszenia Nasze Bojary.

- Wśród osób związanych z Bojarami Nory Ney nie ma. Powinniśmy być wierni naszej historii i tradycji. Stopy aktorki Nory Ney nie dotykały bojarskich ulic - dodał Klimaszewski. Także z powodu konieczności "właściwego i godnego uszanowania białostockiej społeczności żydowskiej i samej Nory Ney" prosił o zmianę lokalizacji.

Reprezentantka wnioskodawców Sylwia Wieczeryńska wyjaśniła, że taką lokalizację, jako jedną z trzech, wskazali miejscy urzędnicy. Wybór padł na tę ulicę, która była w centrum, w historycznej dzielnicy i to pod taką lokalizacją zbierane były podpisy mieszkańców, również z Bojar.

Podkreślała, że to jedna z nielicznych inicjatyw obywatelskich w mieście. Zaznaczyła, że nie chodziło o wywołanie takiej wielkiej dyskusji na temat upamiętnienia Nory Ney.

Sprawa wywołała długą dyskusję radnych, m.in. krytyczne komentarze pomysłu przeciwników ulicy Nory Ney na Bojarach i apele, by projektu nie odrzucać. Radni przypominali też, że podpisy były długo zbierane i był czas, by przeciwnicy pomysłu przedstawili swoje stanowisko.

- Uważam, że cały Białystok jest wyjątkowym miejscem, a nie same Bojary. Jest wielu patronów ulic, skwerów, np. prezydent USA Ronald Reagan, którzy nigdy nie byli w Białymstoku. Odrzucenie projektu byłoby nie na miejscu - mówił radny Sławomir Nazaruk (Forum Mniejszości Podlasia, klub radnych PO). 

 Ze strony radnych PiS (mają większość w radzie) pojawił się m.in. wniosek o cofnięcie projektu do wnioskodawców, by szukać lokalizacji, która "nie dzieliłaby mieszkańców". Wycofali się z niego jednak, gdy po konsultacji prawniczej okazało się, że w praktyce oznaczałoby to to samo, co głosowanie przeciw uchwale - czyli dla jej ponownego wprowadzenia pod obrady, z inną lokalizacją, konieczne byłoby powtórne zebranie podpisów.
  W dyskusji wziął też udział prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Pojawiły się bowiem zarzuty, że winni zamieszania są miejscy urzędnicy, wskazując lokalizację na Bojarach. Truskolaski zarzuty odpierał i apelował do radnych, by wzięli odpowiedzialność za decyzję na siebie i zagłosowali za lub przeciw. 

Jednocześnie zapowiedział, że jeśli ten projekt zostanie odrzucony, to z własnej inicjatywy przedstawi na kolejnej sesji pomysł ulicy Nory Ney w innej części miasta: w centrum, odchodzącej od ulicy Marii Skłodowskiej-Curie.

Przy takiej deklaracji prezydenta, radni PiS przegłosowali inny wniosek - o zdjęcie punktu z porządku obrad. 

Ma trafić na kolejną sesję ale - jak wyjaśnił na zakończenie dyskusji radny PiS Sebastian Putra - jeśli prezydent spełni obietnicę i zgłosi swój projekt, ten zostanie przegłosowany. Jeśli nie, projekt obywatelski z lokalizacją na Bojarach formalnie znajdzie się na sesji, ale będzie znowu zdjęty z porządku obrad. 

Nora Ney (czyli Sonia Nejman) urodziła się 25 maja 1906 roku we wsi Szelachowskie (obecnie Sielachowskie) niedaleko Białegostoku. Po I wojnie światowej zamieszkała w Białymstoku, skąd po maturze wyjechała do Warszawy. Była znaną aktorką kina niemego, debiutowała w latach 20. XX wieku, została okrzyknięta "królową ekranu polskiego". Po II wojnie światowej wyjechała do Stanów Zjednoczonych, tam zmarła w 2003 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje