Viola Davis: Dopiero w wieku 47 lat poczuła się piękna
Viola Davis uznawana jest za jedną z najbardziej utalentowanych współczesnych aktorek. Początki jej kariery w branży filmowej nie należały jednak do najłatwiejszych, a jej droga na szczyt nie była usłana różami. Jak wspomina w najnowszym wywiadzie gwiazda filmu "Ma Rainey: Matka bluesa", jednym z głównych powodów, dla których czuła się niedoceniana przez producentów, była jej uroda. "Na początku kariery wykształciłam w sobie przekonanie, że nie jestem materiałem na ładną dziewczynę" - przyznała zdobywczyni Oscara, Złotego Globu i nagrody BAFTA.
Viola DavisRachel MurrayGetty Images
Dzięki błyskotliwej kreacji w dramacie "Ma Rainey: Matka bluesa" Viola Davis przeszła do historii Oscarów jako najczęściej nominowana do tej prestiżowej nagrody czarnoskóra aktorka.
Gwiazda takich produkcji, jak "Służące", "Płoty" czy "Sposób na morderstwo", ma na swoim koncie szereg cennych nagród i wyróżnień - w tym Złoty Glob i statuetkę Amerykańskiej Akademii Filmowej. Choć dziś nikt nie śmiałby kwestionować talentu czy osiągnięć Davis, ona sama bardzo długo nie czuła się w branży doceniana, a na interesujące role, które pozwoliły jej wreszcie rozwinąć aktorskie skrzydła, musiała trochę poczekać. Powodem była według samej zainteresowanej jej aparycja, która odbiegała od panujących w Fabryce Snów standardów piękna. W otrzymywaniu ciekawych propozycji zawodowych przeszkadzać miał m.in. jej kolor skóry. "Jako Afroamerykanka bardzo szybko zderzyłam się ze społecznym wyobrażeniem na temat tego, jak powinnam wyglądać, a jak wyglądać mi nie wypada. Na początku kariery wykształciłam w sobie przekonanie, że nie jestem materiałem na ładną dziewczynę. Właśnie tak się czujesz, kiedy jedyne role, jakie dostajesz, wpisują się w bardzo konkretny schemat, bo na inne nie masz szans. Nie grałam wtedy niczyjej dziewczyny ani żony. Zawsze byłam najlepszą przyjaciółką albo matką bohatera, która pojawia się w dwóch scenach" - ujawniła Davis w rozmowie z magazynem "Real Simple".
W 2017 roku Davis otrzymała upragnionego Oscara za rolę w dramacie "Płoty", ukazującym realia życia czarnoskórych Amerykanów w latach 50. XX wieku. To adaptacja sztuki Augusta Wilsona z 1983 roku. W filmowego męża Davis wcielił się Denzel Washington. Oboje wystąpili też w broadwayowskiej wersji "Płotów" w 2010 roku.
Po zdobyciu Oscara Davis przeszła do historii jako pierwsza afroamerykańska aktorka uhonorowana trzema różnymi trofeami - nagrodą filmową (Oscar), telewizyjną (Emmy za "Sposób na morderstwo) i sceniczną (Tony za "Płoty").David Lee/ LFI/AvalonEast News
Viola Davis należy do grona najbardziej cenionych aktorek, nawet jeśli na ekranie pojawia się jedynie w rolach drugoplanowych. W 2007 roku wystąpiła w filmie "Noce w Rodanthe" u boku Richarda Gere'a oraz Diane Lane. Jej następny film "Wątpliwość", gdzie Davis zagrała z Meryl Streep, Philipem Seymourem Hoffmanem i Amy Adams został bardzo wysoko oceniony przez krytykę, a sama Davis została nominowana do Oscara i Złotego Globu jako najlepsza aktorka drugoplanowa. Otrzymała również dwie nominacje do nagrody Gildii Aktorów Ekranowych: jako najlepsza aktorka drugoplanowa i najlepszy zespół aktorski w filmie.Jason LaVeris/FilmMagicGetty Images
Pytana o to, dlaczego przyjęła tę rolę, Davis szczerze przyznała, że chciała zaistnieć w branży filmowej. I zaznacza, że darzy ogromną sympatią aktorki, które partnerowały jej na planie. W pozostałych rolach wystąpiły Emma Stone, Jessica Chastain, Allison Janney i Bryce Dallas Howard. "Zawarte przeze mnie przyjaźnie będą trwać do końca życia. Współpraca z tymi niezwykłymi ludźmi była cudownym doświadczeniem" - zapewnia aktorka.Jeff Vespa/WireImageGetty Images
Popularność przyniosła Davis rola w filmie "Służące". Po latach, w wywiadzie dla magazynu "Vanity Fair", aktyorka stwierdziła, że występ w obrazie Tate'a Taylora postrzega dziś jako swego rodzaju zdradę własnych wartości, gdyż obraz ten został stworzony w "zbiorniku systemowego rasizmu". Aktorka wcieliła się w filmie w Aibileen Clark, pomoc domową pracującą dla jednej z dobrze sytuowanych białych rodzin w latach 60. XX wieku. Jak zaznacza Davis, narracja produkcji skupia się na "białych głosach" i do białej widowni jest skierowana.
"Ten film pokazuje jakieś wyobrażenie o tym, jak to jest być czarnym, zupełnie jakbyśmy byli jednorodną grupą. Biali widzowie otrzymują więc naukową lekcję, a po seansie mogą sobie o tym podyskutować. Ale nie poruszy ich to, kim naprawdę byliśmy. Jakaś część mnie czuje, że zdradziłam samą siebie i swoich ludzi, ponieważ zagrałam w filmie, który nie był gotowy opowiedzieć całej prawdy" - wyznała gwiazda.
Collection ChristophelEast News
Davis wychowała się w bardzo ubogiej rodzinie z Południowej Karoliny. Była jednym z pięciorga dzieci pracowników plantacji bawełny. Przyznaje, że nie miała nawet odwagi zaprosić do domu koleżanki ze szkoły, bo zobaczyłyby szczury buszujące po mieszkaniu czy popękane ściany. Mało tego, jej ojciec zaglądał do kieliszka, a w domu dochodziło do awantur i przemocy. Viola miała sposób na ucieczkę od problemów codzienności - zanurzała się w marzeniach. Wyobrażała sobie z siostrą, że są Sophią Loren, że są bogate i sławne, że żyją w Beverly Hills.Getty Images
W sierpniu 2020 Davis postanowiła wesprzeć organizację charytatywną No Kid Hungry, by zwrócić uwagę na ubóstwo i głód wśród amerykańskich dzieci. Raport "The Longest Summer: Childhood Hunger In The Wake of Coronavirus" naświetla problem drastycznego wzrostu liczby głodnych dzieci w dobie pandemii koronawirusa.
"Musieliśmy się mierzyć z tym problemem już przed COVID-em. Teraz stawka jest po prostu znacznie wyższa. Ludzie stracili pracę, mają ogromne kłopoty finansowe. Naszą największą plagą jest doświadczanie głodu w dzieciństwie. Banki żywności, które miały obsługiwać może 200 rodzin, wspierają aż 600 gospodarstw domowych" - aktorka zaznaczyła w rozmowie z "People".
"Kiedy wszystkie twoje pieniądze idą na czynsz, zostajesz z niczym. To olbrzymia plaga nie tylko wśród dzieci, ale także dorosłych pracujących osób, które żyją na co dzień w biedzie. Mamy poważny problem" - podkreśla aktorka. Davis pragnie zwiększyć społeczną świadomość na temat problemu i uwrażliwić rodaków na kwestie związane z ubóstwem.materiały prasowe
Wkrótce Viola Davis wcieli się w postać Michelle Obamy w serialu "Pierwsze damy". Aktorka będzie również producentem wykonawczym serii emitowanej na Showtime.
"Pierwsze damy" to wgląd w życie osobiste pierwszych dam Ameryki. Pierwszy sezon skupi się na Michelle Obamie, Eleanor Roosevelt i Betty Ford. Autorem scenariusza jest Aaron Cooley. Tłem dla serialu będzie wschodnie skrzydło Białego Domu, które zajmuje pierwsza dama i jej personel. Serial ma ujawnić, jak wiele decyzji zapadło właśnie w tym miejscu.
Dla Davis to wyjątkowa rola, gdyż obie panie przyjaźnią się od lat. W 2017 roku Davis złożył hołd Obamie na Facebooku wraz z ich zdjęciem i słowami: "Obyś nadal świeciła światłem i wpływała na przyszłe pokolenia".Stefanie KeenanGetty Images
Na przestrzeni lat gwiazda wielokrotnie doświadczała zakrawającego o dyskryminację traktowania - choćby ze strony pracujących na planach filmów i sesji zdjęciowych wizażystów. "Nienawidzę tego, że niektórzy wizażyści nakładają mi na twarz gówniany makijaż, aby zmusić mnie do wyglądania jak ktoś, kim nie jestem. W mojej karierze zdarzały się momenty, kiedy makijażysta używał produktów, które dosłownie wybielały moją skórę albo używał podkładu o sześć tonów jaśniejszego. To, że kosmetyki mają pasować do naszej naturalnej skóry, powinno być oczywiste, ale niestety wciąż nie jest" - podkreśliła Davis.
Przełomowym momentem dla jej kariery oraz budowania poczucia własnej wartości okazał się występ w serialu "Sposób na morderstwo", w którym zagrała wybitną prawniczkę uwikłaną w sprawę zabójstwa. "Dopiero wówczas, gdy zaoferowano mi rolę w tym serialu, gdy przeczytałam jego scenariusz, zdałam sobie sprawę z tego, że mogę na nowo zdefiniować swoje piękno i pokochać swój wygląd. Wtedy doceniłam swoją skórę, uśmiech, umiejętności. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele atrybutów tej postaci było powiązanych z moją urodą. Prawdę mówiąc, poczułam się piękna dopiero w wieku 47 lat" - ujawniła aktorka.
I dodała, że odkąd w pełni akceptuje swój wygląd, zwraca tym większą uwagę na to, jak na co dzień dba o urodę. "Najważniejszą rzeczą, jaką musiałam sobie uświadomić, było to, jak ważne jest dokładne zmywanie makijażu. Kiedyś nie przykładałam do tego wagi - zmywałam twarz w dwie sekundy i szłam spać. Teraz upewniam się, że wykonuję skrupulatny demakijaż, tonizuję i nawilżam skórę oraz regularnie ją złuszczam. Różnica jest ogromna. Zdarza się, że ludzie, których znam od dawna, podchodzą do mnie i mówią, że wyglądam teraz lepiej niż w liceum. Dla 55-latki to całkiem niezły komplement" - zdradziła Davis.