Reklama

Reklama

Vin Diesel chce nakręcić "Szybkich i wściekłych" w wersji... musicalowej

Gwiazdor serii "Szybcy i wściekli" ujawnił właśnie, że chciałby opowiedzianą w niej historię zaprezentować widzom w zupełnie inny sposób. Vin Diesel wyznał, że od dłuższego czasu nosi się z zamiarem stworzenia musicalowej wersji tego legendarnego już cyklu filmowego. "Przez całe życie marzyłem o tym, by nakręcić musical" - ujawnił aktor.

Vin Diesel jako Dominic Toretto w "Szybkich i wściekłych 9"

Fani kultowej serii "Szybcy i wściekli" mogą właśnie oglądać w kinach najnowszą, dziewiątą już odsłonę tego słynnego cyklu.

Jak wynika z najnowszych danych, produkcja zdążyła już pobić pandemiczny rekord otwarcia, bo zarobiła na całym świecie ponad 400 milionów dolarów. "The Hollywood Reporter" donosi, że jest to najlepszy wynik kasowy od czasu premiery filmu "Gwiezdne wojny. Skywalker: Odrodzenie", który na dużym ekranie zadebiutował pod koniec 2019 roku.

Wiadomo już, że w przyszłości powstaną dwie kolejne części "Szybkich i wściekłych", które mają trafić do kin odpowiednio w 2022 i 2023 roku. Od pewnego czasu mówi się również o żeńskim spin-offie z udziałem aktorek, które pojawiły się w nakręconych dotychczas odsłonach sagi.

Reklama

Bardzo możliwe, że na miłośników serii czeka kolejna niespodzianka. Odtwórca głównej roli, Vin Diesel, goszcząc w programie "The Kelly Clarkson Show" ujawnił, że od dawna nosi się z zamiarem stworzenia musicalowej wersji "Szybkich i wściekłych".

"Nie mogę się doczekać, by to wreszcie zrobić! Przez całe życie marzyłem, by nakręcić musical. Najbliżej realizacji tego marzenia byłem wówczas, gdy przymierzaliśmy się wraz ze Stevenem Spielbergiem do nakręcenia współczesnej wersji "Facetów i Laleczek". Przez bardzo długi czas myślałem o roli Nathana Detroita, którą w oryginale zagrał Frank Sinatra. Świetnie byłoby się w niego wcielić. Żałuję, że finalnie nic z tego nie wyszło" - wyznał Diesel.

Film w reżyserii Josepha L. Mankiewicza miał swoją premierę w 1955 roku. Zdobył cztery nominacje do Oscara i dwa Złote Globy, w tym za najlepszą komedię lub musical. U boku Sinatry wystąpili w nim m.in. Marlon Brando, Jean Simmons i Stubby Kaye.

Diesel zaznaczył, że swoją miłość do sztuki zawdzięcza najbliższym, którzy od zawsze wspierają go we wszystkich zawodowych projektach.

"Moja rodzina jest bardzo artystyczna, co jest prawdziwym błogosławieństwem. Cieszę się, że otaczają mnie ludzie, którzy dopingują mnie nawet wtedy, gdy postanawiam realizować najbardziej szalone pomysły. Chciałbym zachęcić wszystkich do wspierania osób, które myślą nieszablonowo i marzą o rzeczach na pozór niemożliwych do zrobienia. W tych marzeniach tkwi niesamowite piękno" - podkreślił aktor.

Kilka miesięcy temu w rozmowie z "Entertainment Weekly" Vin Diesel wyznał, że jest niesamowicie dumny z najnowszej części "Szybkich i wściekłych" i nie może się doczekać chwili, w której zaprezentuje widzom efekty swojej pracy.

"Kiedy zobaczycie ten film, z pewnością będziecie podekscytowani i - miejmy nadzieję - bardzo szczęśliwi" - zaznaczył.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Vin Diesel | Szybcy i wściekli

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje