Reklama

"Valerian i Miasto Tysiąca Planet": Kosmiczna przygoda

​Luc Besson, twórca "Piątego elementu", "Leona Zawodowca" i "Lucy", powraca z największą produkcją w swojej karierze. "Valerian i Miasto Tysiąca Planet" - wysokobudżetowa adaptacja bestselerowego komiksu Pierre’a Christina i Jean-Claude’a Mézièresa - to jedno z największych kinowych wydarzeń lata 2017, film łączący humor "Strażników Galaktyki", rozmach "Gwiezdnych wojen" i wizjonerstwo "Piątego elementu".

Dane DeHaan w scenie z "Valeriana i Miasta Tysiąca Planet"

Valerian (Dane DeHaan) i Laureline (Cara Delevingne) to kosmiczni agenci, odpowiedzialni za utrzymanie porządku na terytoriach zamieszkałych przez ludzi. Choć podczas misji cechuje ich skuteczność i profesjonalizm, Valerian ani na chwilę nie ustaje w wysiłkach, by oczarować piękną partnerkę. Problem w tym, że wszelkie próby flirtu nie robią na niej żadnego wrażenia...

Reklama

Sytuacja staje się poważna, gdy Valerian i Laureline otrzymują nowe zadanie. Na rozkaz komandora Arüna Filitta (Clive Owen) udają się do międzygalaktycznego miasta Alpha. Zapierająca dech w piersiach metropolia jest domem dla tysięcy gatunków ze wszystkich zakątków kosmosu, które od setek lat dzielą się ze sobą wiedzą i zdobytym doświadczeniem. Po przybyciu na Alphę agenci odkrywają, że na miejscu nie wszystko funkcjonuje tak, jak mogłoby się wydawać. Wkrótce w kulturowym i politycznym centrum galaktyki przyjdzie im zmierzyć się ze złowrogą siłą, która zagraża bezpieczeństwu całego wszechświata.

Poza DeHaanem, Delevingne i Owenem obsadę filmu współtworzą takie sławy, jak: królowa muzyki pop Rihanna ("Battleship: Bitwa o Ziemię"), czterokrotnie nominowany do Oscara - Ethan Hawke ("Boyhood", "Sinister"), ulubieniec braci Coen, mistrz drugiego planu - John Goodman ("Big Lebowski", "Artysta", "Cloverfield Lane 10"), ikona kina akcji - Rutger Hauer ("Łowca androidów", "Autostopowicz", "Ślepa furia") oraz legendarny jazzman i kompozytor - Herbie Hancock ("Życzenie śmierci", "Bliźniacy", "Noce Harlemu").

"Valerian i Miasto Tysiąca Planet" to najdroższy film w historii kina wyprodukowany poza granicami USA. Budżet produkcji wyreżyserowanej przez Luca Bessona przekroczył 208 milionów dolarów, z czego 70% stanowią wydatki na efekty specjalne! Za ich jakość ręczą mistrzowie w swoim fachu: legendarna wytwórnia George’a Lucasa - Industrial Light & Magic, utytułowane firmy Weta Digital i Rodeo FX oraz specjalistyczna dywizja Ubisoft - Hybride. To cztery firmy mające na koncie łącznie: 21 Oscarów, ponad 80 nominacji do Nagród Akademii Filmowej, nieprzebraną ilość trofeów i wyróżnień branżowych.

Cierpliwe oczekiwanie

Na długo zanim Besson stał się jednym z czołowych twórców autorskiego kina akcji - scenarzystą, producentem i reżyserem legendarnych hitów w jednej osobie - był po prostu młodym chłopakiem zafascynowanym serią komiksów zatytułowaną "Valerian i Laureline". Jak wspomina sam Besson: - Kiedy miałem 10 lat w każdą środę zaglądałem do kiosku. Pewnego razu znalazłem tam czasopismo komiksowe pt. "Pilote", a w nim odcinek "Valeriana i Laureline". Pomyślałem sobie, "O Boże, co to jest?". Tamtego dnia zakochałem się w Laureline i zapragnąłem "być" jej Valerianem.

Besson szybko stał się oddanym fanem rozrastającej się do 22 tomów serii komiksowej francuskiego autora Pierre’a Christina z bogatą szatą graficzną Jean-Claude’a Mézièresa. - To były lata 70. i po raz pierwszy w kulturze popularnej pojawiła się postać takiej zadziornej współczesnej dziewczyny. - dodaje Besson - Nie chodziło o superbohaterów w pelerynach. Ten komiks był lekki w formie i ekscytujący dlatego, że Laureline i Valerian przypominali zwyczajnych współczesnych policjantów. Z tą różnicą, że akcja rozgrywała się w XXVIII wieku, więc wszystko było dość dziwne i niesamowite.

Komiks, opublikowany po raz pierwszy w 1967 roku przez wydawnictwo Dargaud, nie tyko zachęcił reżysera do nakręcenia w 1997 roku "Piątego elementu", ale też zainspirował wielu innych filmowców do stworzenia wielu z najbardziej kultowych filmów science-fiction ostatniego półwiecza. Reżyser tak ważnych filmów akcji, jak "Nikita" i "Leon zawodowiec", pozostał przez lata wiernym swej pierwszej książkowej miłości do "Valeriana i Laureline". Jednak dopiero w “Piątym elemencie" wrócił do ulubionej lektury z młodości, gdy zakiełkował w nim pomysł adaptacji przygód ulubionych bohaterów.

Dziś Besson śmieje się: - Jean-Claude Mézières, autor scenografii do "Piątego elementu" mówił mi wtedy: - Po co to kręcisz? Powinieneś zekranizować "Valeriana"! Ograniczony przez filmowe technologie lat 90., Besson zdawał sobie jednak sprawę, że na efekty specjalne godne adaptacji "Valeriana..." przyjdzie mu jeszcze długo i cierpliwie poczekać. - Kiedy wróciłem do lektury komiksu po latach - wspomina - zdecydowałem, że nie da się sfilmować serii o Valerianie. Ówczesna technika była zbyt prymitywna, by odtworzyć na ekranie niesamowite kosmiczne światy, zamieszkałe przez plejadę obcych.

Już wtedy wiedziałem, że potrzeba będzie prawdziwego wstrząsu w świecie filmu i ewolucyjnego skoku w dziedzinie efektów specjalnych, by przenieść "Valeriana" na duży ekran. Kiedy James Cameron powołał do życia "Avatara", francuski filmowiec uznał, że już czas, by dać światu kinową wersję swojego ulubionego komiksu. - Wcześniej czekałem na nowoczesne narzędzia, które sprawią, że jedyną granicę w pracy nad filmem stanowić będzie nasza własna wyobraźnia. "Avatar" wchodząc do kin, uczynił to wszystko możliwym. Właśnie wtedy postanowiłem nakręcić "Valeriana".

Szukając bohaterów

- Od pierwszej chwili Luc wiedział, że Dane DaHaan będzie idelanym Valerianem: - Ton głosu, błysk w oku i uśmiech Dane’a sprawiły, że pomyślałem: "Boże, to jest Valerian". Aktor idealnie odnalazł się w roli Valeriana, ponieważ dawała mu możliwość zagrania kosmicznego agenta o naturze niepoprawnego romantyka. - Valerian ma wielką słabość do Laureline, ale ma też w sobie coś z hazardzisty - tłumaczy aktor. - Film nie jest tylko historią o ratowaniu wszechświata. Drugi wątek to usilne zmagania Valeriana, by przekonać Laureline, że są sobie przeznaczeni.

Granie kosmicznego superagenta wymagało osiągnięcia szczytów formy fizycznej. DeHaaan musiał spędzić siedem miesięcy intensywnego treningu, by uzyskać wymaganą do roli kondycję: - Musiałem ćwiczyć niemal codziennie, by utrzymać ten poziom superpozytywnej energii, jaką posiada Valerian - mówi aktor - Potrzebowałem naprawdę wielu ćwiczeń, bo przed otrzymaniem tej roli zdecydowanie nie wyglądałem, jak ktoś, kto byłby w stanie ocalić cały wszechświat.

Rola Laureline wymagała znalezienia aktorki, która wyrazi ducha siły i niezależności głównej bohaterki. Laureline nie jest niezaradną szarą myszką, ale równoprawną partnerką Valeriana w akcji, zdecydowanie dorównującą mu odwagą, siłą i inteligencją. Potrzeba było kogoś zjawiskowego i wyjątkowego, by stworzyć postać, w której zakochał się 10-letni Besson.

Od czasu kiedy wypromował, nieznane wcześniej, Natalie Portman oraz Millę Jovovich, Besson ma talent do wyłapywania przyszłych kobiecych ikon kina akcji. Wiadomo było, że szczęściara, która zdobędzie rolę Laureline, znajdzie się na szczytach rankingów światowych gwiazd. Ostatecznie reżyser wybrał młodą modelkę-aktorkę Carę Delevingne, znaną z ról w melodramatach ("Papierowych miastach"), filmach kostiumowych ("Tulipanowa gorączka") oraz superprodukcjach ("Legion samobójców"). - Znałem Carę ze świata mody, ale musiałem się przekonać, czy traktuje aktorstwo poważnie - mówi reżyser. - Jest urocza, ale potrzebowałem sprawdzić, czy podoła tej roli fizycznie i czy naprawdę jest zdeterminowana.

Gwiazda muzyki pop, buntownicza ikona mody - Rihanna - była pierwszym wyborem Bessona, kiedy wymyślał postać Bubble - artystki kabaretowej i striptizerki, która potrafi przyjąć dowolny kształt i formę ciała. - Wszyscy mówili mi: "Zapomnij. To niemożliwe"- wspomina Besson. - A ja odpowiadałem: "Przecież to nic nie kosztuje, aby spróbować". Reżyser umówił się na spotkanie z gwiazdą i z zachwytem odkrył, że Rihanna faktycznie jest zdecydowana zagrać rolę w filmie fantastycznym.

Valerian widzi Bubble po raz pierwszy, gdy ta wykonuje przed nim taniec, w trakcie którego jak kalejdoskopie wielokrotnie zmienia swój wizerunek. - To była wielka frajda tyle razy przechodzić metamorfozę - wspomina Rihanna. - Było wiele zmian strojów, fryzur i makijaży. Najdłużej trwało przygotowanie wizerunku Kleopatry, bo składał się z bardzo wielu elementów, a ja musiałam mieć na sobie wodoodporny makijaż. Jednak moją ulubioną przemianą był to strój pielęgniarki, cały wykonany z lateksu, w którym w dodatku ciągle się pociłam.

Mimo że świat filmu Bessona zapełniają tysiące kosmicznych gatunków obcych jest w nim też ludzki element w postaci Komandora Aruna Filitta (Clive Owen), wojskowego o mrocznej przeszłości. - Szybko wskoczyłem w rytm pracy i swoją rolę - opowiada Owen. - To było bardzo proste, bo Luc jest wyluzowany i precyzyjny. Gdy pracujesz nad filmem z taką ilością scen generowanych przez komputer, to musisz być niesamowicie dokładny już podczas samego kręcenia. Wszystko musi być przećwiczone, ale Luc przygotował się bardzo starannie przed rozpoczęciem zdjęć, więc dobrze wiedział, czego od nas oczekuje każdego dnia na planie.

Z kolei Ethan Hawke, który odegrał rolę Jolly, alfonsa Bubble, tak opisuje uwagi reżysera: - Luc powiedział mi, że gdyby Dennis Hopper żył, to byłby wyznaczony do roli Jolly’ego. Wziąłem to sobie do serca. - żartuje aktor. - Połączyłem się ze swoim wewnętrznym Dennisem Hopperem i świetnie się bawiłem. Granie na planie Luca Bessona było dokładnie takie, jak sobie je wyobrażałem: szalenie kreatywne i pełne zabawy, ale jednocześnie świetnie zorganizowane i precyzyjne.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Valerian i Miasto Tysiąca Planet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje