Reklama

Uma Thurman dziewczyną Bonda?

Uma Thurman ("Rewolwer i melonik", "Złota") ma wielką ochotę na występ w kolejnym filmie o przygodach agenta 007. Rolą w filmie "Kill Bill: Volume 1" słynna blondynka pokazała, że nadaje się do bondowskiej opowieści jak mało kto. Gwiazda twierdzi, że o roli dziewczyny Bonda marzyła już od dzieciństwa.

W "Kill Bill: Volume 1" Quentina Tarantino Thurman wcieliła się w postać płatnej morderczyni, która dokonuje zemsty na byłych współpracownikach.

Reklama

Na planie tego obrazu aktorka wzięła udział w mnóstwie wyczerpujących scen i po mistrzowsku opanowała różne sztuki walki, a także nauczyła się władać samurajskim mieczem. Amerykańska widownia oniemiała z zachwytu - nad samym filmem, jak i nad sprawnością Thurman oraz pozostałych wykonawców.

Teraz 33-letnia gwiazda, matka dwojga dzieci, postanowiła "pójść za ciosem" i zapewnić sobie kolejną efektowną rolę.

"Kiedy dorastałam, wszyscy mówili, że dziewczyny Bonda to postacie antyfeministyczne i że to niedobra rzecz" - mówi Uma Thurman.

"Ja jednak zawsze uważałam, że to najtwardsze, najbardziej seksowne, najzabawniejsze oraz, dla mnie osobicie, najwspanialsze bohaterki. Myślałam sobie: Dziewczyny Bonda to takie niedobre dziewczyny!" - dodaje aktorka.

Prace nad kolejną, 21. już odsłoną przygód agenta 007, w którego po raz ostatni zamierza wcielić się Pierce Brosnan ("Świat to za mało", "Śmierć nadejdzie jutro"), ruszą najprawdopodobniej z początkiem 2005 roku.

"Kill Bill: Volume 1" trafi na polskie ekrany już 17 października.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Uma Thurman | bill | dziewczyny | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje