Autor "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" (1974) oraz "Ducha" (1982) zmarł w Sherman Oaks w Kalifornii. Na wieść o jego śmierci w mediach społecznościowych zaroiło się od żałobnych wpisów fanów i przyjaciół artysty.
Aktor i reżyser Eli Roth na Twitterze opisał Hoopera jako "życzliwego, miłego i pokrzepiającego" człowieka.
Przyznał także: "Tobe był artystą, wspaniałą, ciepłą osobą. Tak jak jego filmy mogą przynieść koszmary, sam Tobe dawał ci częściej uśmiech. Będę bardzo za nim tęsknił. Czuję się wyróżniony tym, że mogłem go znać. Nawet jego 74 lata wydają się o wiele za wczesne".
"Tobe Hooper wyreżyserował 'Teksańską masakrę...' - przełomowe dzieło w historii kinematografii" - dodał John Carpenter. - "Był miłym, przyzwoitym człowiekiem i moim przyjacielem. To smutny dzień".
Autor "Piły" (2004) James Wan napisał: "Przykro słyszeć o śmierci Tobe'ego Hoopera. Był jednym z najmilszych ludzi. Słodką, delikatną duszą. Jego dziedzictwo pozostanie". Stephen King stwierdził zaś: “Tak przykro czytać, że Tobe Hooper odszedł. Zrobił niesamowitą robotę, reżyserując miniserial 'Miasteczko Salem'. Jego praca będzie pamiętana".
Swój hołd Hooperowi oddał także twórca "Wysypu żywych trupów" (2004) i "Baby Drivera" (2017) Edgar Wright. Na Twitterze przyznał: "To bardzo smutna wiadomość słyszeć o śmierci kolejnego mistrza horrorów. Wyczarował jedne z najbardziej wstrząsających, niezapomnianych momentów w kinematografii".









