Reklama

Teresa Tuszyńska: Szybki koniec błyskotliwej kariery

Była jak dzika kotka, którą każdy chciał oswoić, ale nikt nie rozumiał.

Nazywano ją polską Brigitte Bardot. Jej koleżanka z pokazów Mody Polskiej, późniejsza projektantka Grażyna Hase, mówi, że Tuszyńska siała spustoszenie wśród mężczyzn. Niewielu było w stanie się oprzeć pełnej wdzięku, dziewczęcej, a jednocześnie prowokującej piękności. Gdy była w towarzystwie, a do lokalu wchodził atrakcyjny mężczyzna, który się jej przyglądał, przysiadała się do niego. Dłuższą chwilę patrzyła mu w oczy, a potem mówiła: "No to cześć" i odchodziła. Lubiła szokować. Gdy Kazimierz Kutz zaproponował jej rolę w swoim filmie, usłyszał bezceremonialne: "Musimy się natychmiast przespać". Nie skorzystał, choć przekonywała: "Jesteś idiota, chodź, chociaż raz, żeby nam się lepiej pracowało".

Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Teresa Tuszyńska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje