Reklama

Reklama

​"Tenet" zarobił już sto pięćdziesiąt milionów dolarów

Najnowszy film Christophera Nolana "Tenet" to prawdziwy papierek lakmusowy branży filmowej dotkniętej pandemią COVID-19. Jeśli odniesie kasowy sukces, studia filmowe być może przemyślą swoją strategię dotyczącą premier kinowych najgłośniejszych produkcji...

Najnowszy film Christophera Nolana "Tenet" to prawdziwy papierek lakmusowy branży filmowej dotkniętej pandemią COVID-19. Jeśli odniesie kasowy sukces, studia filmowe być może przemyślą swoją strategię dotyczącą premier kinowych najgłośniejszych produkcji...
Elizabeth Debicki i Kenneth Branagh w scenie z filmu "Tenet" /materiały prasowe

Jeśli jednak "Tenet" nie przyniesie spodziewanych zysków, brak nowych filmów w kinach może potrwać dłużej. Na razie obraz Christophera Nolana w kinach na całym świecie przyniósł ok. 150 milionów dolarów. Jeśli jednak jego twórcy chcą wyjść "na swoje", według wyliczeń serwisu "Indiewire", film musi zarobić aż 800 milionów dolarów.

"Tenet" zadebiutował w kinach kilkudziesięciu krajów świata w środę, 26 sierpnia. Z czasem stopniowo przybywało państw, w których można go było zobaczyć. Gdy do tej listy dołączyły Chiny, które są drugim największym rynkiem filmowym na świecie, zarobione tam 20 milionów dolarów pozwoliło w końcu przekroczyć barierę 100 milionów dolarów. Do końca weekendu film Nolana zarobił w Chinach kolejne 10 milionów.

Reklama

W erze przed pandemią COVID-19, studio Warner Bros., które jest dystrybutorem filmu "Tenet", nie musiałoby bać się o kasowy sukces filmu Nolana. Wszystkie jego poprzednie widowiska zwracały się z nawiązką. Przerwa w funkcjonowaniu kin spowodowana koronawirusem i powolne budzenie się ich na całym świecie do życia, zmieniają sytuację diametralnie. Wobec niepewnej przyszłości związanej z dalszym przebiegiem pandemii, trudno będzie o jakiekolwiek wnioski odnośnie sukcesu bądź porażki "Tenet", zanim tytuł ten zniknie z ekranów. To jednak szybko nie nastąpi, a długi okres pokazywania filmu Nolana w kinach wpisany jest w strategię Warner Bros.

Sytuację finansową "Tenet" powinna znacząco poprawić premiera w amerykańskich kinach, która odbyła się w miniony weekend. Pierwsze raporty wskazują na to, że "Tenet" przez weekend zarobił w Ameryce Północnej 20 milionów dolarów. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie amerykańskie kina pokażą od razu film Nolana. Z powodu pandemii zamknięte są m.in. kina w Los Angeles i Nowym Jorku, a te są jednymi z najważniejszych amerykańskich rynków kinowych. Z kolei "Tenet" powinien skorzystać na tym, że nie ma praktycznie żadnej premierowej konkurencji. Inny premierowy hit, komiksowy film "Nowi mutanci", nie zyskał pozytywnych recenzji, co nie pomaga w zdobyciu publiczności.

Jednocześnie z amerykańską premierą "Tenet", na platformie streamingowej Disney+ można oglądać długo oczekiwany hit Disneya, aktorską wersję animowanego filmu "Mulan", która ominęła amerykańskie kina (polska premiera została zaplanowana na 11 września). To kolejny rozdział toczącej się na oczach widzów walki pomiędzy kinami, a streamingiem, która za sprawą pandemii nabrała nowego tempa.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Tenet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL