Tego lepiej nie robić na randkach!

Spotykasz być może kobietę/mężczyznę swojego życia i co robisz? Zawalasz na całej linii, obrażasz na randce słownictwem i zachowaniem, robisz z siebie ofiarę losu albo wychodzisz na osobę agresywną, z którą nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby więcej się umawiać. A jeśli jakimś cudem chciałby, to przecież ty nie masz zamiaru flirtować z kimś, kto ma ewidentnie problemy z głową. Życie to nie hollywoodzka komedia romantyczna, lecz pozbawiające złudzeń kino wojenne i tylko od was zależy, czy zejdziecie z randkowego pola bitwy z tarczą czy na tarczy. Mając na uwadze wasze zdrowie fizyczne i mentalne, przygotowaliśmy krótki i intensywny poradnik, który pomoże wam udanie nawigować na wzburzonym oceanie nieprzewidywalnych relacji damsko-męskich. Nie musicie dziękować.

Cameron Diaz w scenie z filmu "Sposób na blondynkę"

Ogarnij się

Nieśmiałość i lekka nerwowość mogą być sexy, ale nie ma co przesadzać, bo mogą też prowadzić do upokorzenia na całe życie. Pamiętacie "Sposób na blondynkę"? Biedny chłopak tak się rozmarzył o przyszłym życiu u boku szkolnej piękności, że zatrzasnął sobie rozporkiem klejnoty rodzinne, stając się pośmiewiskiem połowy osiedla. Nieśmiałość nieśmiałością, ale niezależnie od płci, zawsze sprawdzajcie, czy w newralgicznych miejscach nic za bardzo nie wystaje.

Więcej znaczy więcej

Reklama

Skoro jesteśmy przy garderobie, to, drogie panie, na pierwsze kilka spotkań warto powstrzymać się od zbytniego odsłaniania kluczowych partii ciała. Można bowiem w efekcie pokazać za dużo, na czym w miejscu publicznym skorzysta nie tylko potencjalny ukochany, ale przede wszystkim inni, którzy pewnie jeszcze zawołają kolegów. Uwierzcie nam, podryw na Sharon Stone z "Nagiego instynktu" przynosi pożądane rezultaty dopiero po jakimś czasie.

Bo to co nas podnieca...

Oglądałyście "Kiedy Harry poznał Sally"? Pamiętacie scenę, w której Meg Ryan udowadniała Billyemu Crystalowi, że kobieta potrafi udawać orgazm? To teraz posłuchajcie uważnie: to była hollywoodzka fantazja, której nie da się udanie odtworzyć w rzeczywistości! Jeśli planowałyście umieścić ją w swoim arsenale kobiecych tricków, lepiej przemyślcie porządnie życie. Jeśli natomiast o takiej akcji myśleliście wy, drodzy panowie, to nie ma już dla was ratunku...

Magia kina

Wspólny wypad do kina jest zawsze opcją wartą rozważenia, jednakże należy bardzo starannie podejść do doboru repertuaru. Film nie może być ani nudny, ani zbyt inwazyjny. Nie myślcie nawet o europejskim art-housie czy produkcjach epatujących golizną i seksem. Travis Bickle z "Taksówkarza" był zbyt pewny siebie i zaprosił fajną dziewczynę na szwedzkiego pornosa, po czym bardzo szybko pożegnał się z marzeniami o "czymś więcej". Nie popełnijcie jego błędu.

Randkowe cytowanie

Pamiętajcie zresztą, żeby w ogóle nie być przesadnie agresywnymi na randkach, bo wyjdziecie na nieudolne kopie Barneya z "Jak poznałem waszą matkę". Jemu się udawało, bo miał świetny scenariusz i charyzmatycznego aktora z dobrą pamięcią do dialogów, wam niekoniecznie. Z drugiej strony nie chcielibyście wyjść na niepewnego i przewrażliwionego Teda, z którego twarzy emanuje wręcz pytanie "Czy nie opuścisz mnie aż do śmierci?" Po co ludzi stresować...

Chłopaki też płaczą

Nigdy, przenigdy nie wybierajcie się na randkę do niesprawdzonej restauracji, nawet jeśli polecał ją Modest Amaro. Pamiętajcie, że związki damsko-męskie przypominają pole bitwy, a w tym przypadku atak może nadejść z każdej strony. Za przykład niech posłuży bohater komedii romantycznej "Nadchodzi Polly", który zgodził się na randkę w marokańskiej restauracji, choć miał problem z ostrym żarciem. Rezultatem mnóstwo płynów, odgłosów i wypadów do łazienki.

Żywność nieromantyczna

Kolejny dowód na to, że tradycyjna porada "przez żołądek do serca mężczyzny" nie zawsze się sprawdza, można znaleźć na domowym podwórku. W popularnej polskiej komedii akcji "Pitbull. Nowe porządki" jedna z bohaterek próbowała usidlić faceta swoich snów na kanapki z ogórkiem, mimo że ten podkreślał nieustannie, że zmieniły mu się nawyki żywieniowe. Inna sprawa, że przekonywała go również romantyczną wizją oglądania, jak sama siada na sedesie...

Werbalne nadużycia

Znacznie gorsze randkowe faux pas popełnił jeden z amantów startujących w "Przyjaciołach" do Rachel. Gdy kurczak Chandlera i Joeya zrobił mu na dłoni malutki prezent, mężczyzna zaczął wyzywać żółtego dowcipnisia od najgorszych, a następnie krzyczeć na przechadzającą się po swoim mieszkaniu gąskę. Co oczywiste, wszyscy bohaterowie widzieli całe zajście. Wbijcie to sobie do głów: nie ma nic gorszego od zniechęcenia do siebie przyjaciół swojej randki!

Co za dużo, to niezdrowo

Po to zresztą ktoś mądry wymyślił randki: aby pozwolić dwójce osób wzajemnie się poznać i sprawdzić, czy do siebie pasują. I dlatego lepiej się nie spieszyć, lecz rzeczywiście wystawić potencjalnego partnera na serię testów. W innym wypadku możecie skończyć jak Jamie z "Coś za mną chodzi", która myślała, że trafiła na chłopaka-cudo, a ten ją najpierw uśpił chloroformem, a później wykorzystał, żeby przekazać w ręce perfidnej zjawy. Często pośpiech nie jest wskazany!

Co za dużo, to niezdrowo

Najgorszym randkowym przestępstwem jest jednak doprowadzenie do randki, by wygrać zakład. Tak zrobił Freddie Prinze Jr. w filmie "Cała ona", uwodząc Rachael Leigh Cook, aby udowodnić Paulowi Walkerowi, że z każdej dziewczyny da się zrobić królową balu. Ostatecznie wyszło mu to na dobre, bo zdobył kobietę swego życia i zrozumiał, że był dotychczas płytkim bubkiem, ale nie radzimy tak ryzykować. Statystycznie rzecz biorąc, udaje się jednemu na 349 przypadków.

Bonusowa porada: "Movie 43"

Chłopaku, jeśli masz w miejscu jabłka Adama nawis skórny wyglądający jak męskie jądra, lepiej żebyś wyglądał jak Hugh Jackman, bo inaczej z randki nici!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje