Reklama

Reklama

Sylvester Stallone mógł zgarnąć 34 mln dolarów za rolę, ale... odrzucił ofertę

Jeden z najsłynniejszych hollywoodzkich aktorów w najnowszym wywiadzie podsumował swoją karierę w Fabryce Snów. Wspominając błędne decyzje, gwiazdor zdradził, że przez jedną z nich stracił okazję na to, by w łatwy sposób zarobić 34 miliony dolarów. Taką kwotę zaproponowano mu 1988 roku za występ w czwartej części filmu „Rambo”. Stallone tę ofertę odrzucił, a dziś pluje sobie w brodę. "Kiedy teraz o tym myślę… O rany, byłem idiotą" – przyznał.

Sylvester Stallone to jedna z ikon kina akcji. Drzwi do sławy otworzył przed nim film "Rocky" z 1976 roku, w którym wcielił się w postać boksera-amatora stojącego przed szansą na stoczenie walki o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Produkcja nakręcona na podstawie scenariusza autorstwa Stallone’a zdobyła trzy Oscary oraz statuetkę Złotego Globu. Dla odtwórcy głównej roli i pomysłodawcy obrazu stała się ona istną trampoliną do sukcesu i sławy. Jego drugą słynną kreacją był komandos i weteran wojny wietnamskiej John Rambo, który po raz pierwszy pojawił się na ekranach w 1982 roku.

Reklama

Sylvester Stallone przegapił ważną szansę?

Choć filmowa opowieść o Johnie Rambo doczekała się aż pięciu części, jedynie pierwsza spotkała się z jednoznacznie pozytywnym odbiorem. Producenci zdawali się jednak wciąż żywić nadzieję na to, że kolejne odsłony cyklu powtórzą sukces oryginalnej produkcji. W rozmowie z "The Hollywood Reporter" Stallone ujawnił, że byli oni na tyle zdeterminowani, by zrealizować następną część, że zaproponowali mu absurdalnie wręcz wysokie wynagrodzenie. "Robiliśmy wtedy trzecią część. Zanim film trafił do kin myśleliśmy, że to będzie nasz największy hit. Wtedy ludzie z wytwórni powiedzieli: 'Chcemy czwórkę. Dajemy 34 mln z klauzulą pay or play'. Odparłem: 'Hej, nie spieszmy się tak'. Poważnie. Tak było" - wyznał aktor.

Wspomniana klauzula jest dla wykonawcy gwarancją finansową. Oznacza ona, że bez względu na to, czy produkcja zostanie zrealizowana, aktor ma otrzymać wynegocjowaną kwotę. Nakręcona w 1988 roku trzecia część "Rambo", wbrew optymistycznym prognozom wytwórni, zebrała chłodne recenzje, a Stallone za swoją kreację dostał dwie Złote Maliny - w tym dla "najgorszego aktora dekady". Wspominając hojną ofertę producentów gwiazdor nie ukrywa, że żałuje, iż jej wtedy nie przyjął. "Kiedy teraz o tym myślę... O rany, byłem idiotą" - skwitował.

Czwarta część cyklu o Rambo ostatecznie powstała, ale dopiero w 2008 roku. Ponad dekadę później ukazała się finałowa odsłona serii - "Rambo: Ostatnia krew". Krytycy nie zostawili na niej suchej nitki, a przyznająca Złote Maliny fundacja Golden Raspberry Award Foundation "uhonorowała" obraz dwiema statuetkami. Odtwórca głównej roli zdaje się tym nie zrażać - w jednym z wywiadów zasugerował, że być może powstanie kiedyś szósta część "Rambo".

Sylvester Stallone nigdy nie pracował tak ciężko

Tymczasem na premierę czeka najnowsza produkcja z udziałem Stallone’a - serial "Tulsa King", w którym gwiazdor zagrał nowojorskiego gangstera. "Nigdy nie pracowałem tak ciężko, a jednocześnie świetnie się przy tym bawiłem. To dla mnie przełomowy projekt" - wyznał niedawno na Instagramie. Tytuł pojawi się w katalogu platformy Paramount+ już 13 listopada. 

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Sylvester Stallone | Rocky

Reklama

Reklama

Reklama