Reklama

Stanisław Jędryka: Film jest całym moim życiem

- Najbardziej w życiu bałem się pustych sal kinowych na moich filmach. Dzisiejszy wieczór jest dla mnie bardzo ważny, bo sala jest pełna - mówił Stanisław Jędryka na jubileuszu 80-lecia w kinie Kultura. Benefis z okazji okrągłych urodzin słynnego reżysera 7 października 2013 roku zorganizowało Stowarzyszenie Filmowców Polskich

- W książce "Miłości mojego życia" pisze pan, że najczęściej słyszy pan słowa: wychowałem się na pana filmach. Ale, jak sam pan przyznaje, nie chciał pan nikogo wychowywać - rozpoczął prowadzący uroczystość Paweł Sztompke. - Trudno, przepadło. Wychowałem się na pana filmach, podobnie jak wielu tutaj: 30-, 40-, a nawet 50-latków. Z pana filmów czerpiemy dobre wartości, wielką prawość i siłę. Dziękujemy, że jest pan z nami!

Reklama

Obawa u puste sale kinowe wydaje się niezwykłe u reżysera, którego filmy i seriale znają wszyscy Polacy. Ciepłe, serdeczne życzenia jubilatowi złożył prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski. - Stasiu, chciałbym w imieniu środowiska filmowego złożyć ci jak najlepsze życzenia zdrowia, szczęścia i pogody ducha - mówił Bromski. Sala przyjęła jego słowa wielkim aplauzem. - Film jest całym moim życiem. To brzmi przewrotnie w ustach człowieka, który od 23 lat nie zrobił filmu - mówił Jędryka.

Jędryka przyznał, że słowa "wychowałem się na pana filmach" słyszy bez przerwy. Ostatnio nawet w kasie kina Kultura, kiedy wybrał się na film "W imię..." Małgorzaty Szumowskiej. Zdradził, że długo zastanawiał się nad wyborem filmu na swój jubileusz. Myślał na początku o swoim debiucie, "Domu bez okien", który miał premierę na festiwalu w Cannes. Nie jest tajemnicą, że reżyser najbardziej ceni sobie trzy filmy w pewnym stopniu autobiograficzne, które zresztą dostały największą liczbę nagród na polskich i międzynarodowych festiwalach. Co ciekawe, scenariusze napisali inni autorzy. - Najbliższy mojemu sercu są "Zielone lata", gdyż jego akcja dzieje się w moim rodzinnym Sosnowcu przed i po wybuchu II wojny światowej. Pewne podobieństwa można znaleźć również w "Końcu wakacji", który to film jest adaptacją powieści Janusza Domagalika. Te wakacje w zadymionym Sosnowcu, to część mojego życia - mówił jubilat. Ostatecznie zdecydował się jednak na film "Do góry nogami" z 1982 roku, który dostał srebrny medal na festiwalu filmowym w Moskwie. - To film i dla dzieci, i dla widzów dorosłych, z dziecięcymi aktorami - wyjaśnił swój wybór reżyser, znany z wyjątkowej ręki do reżyserowania dzieci.

Jędryka zaproponował widzom również swój film dyplomowy "Zbieg", zrealizowany w 1960 roku w szkole filmowej w Łodzi, w którym główną rolę zagrał Emil Karewicz. To wyjątkowa okazja, zwłaszcza, że etiuda ta zwraca uwagę dojrzałością i znakomicie opanowanym rzemiosłem reżyserskim.

Reżyser starał się zwięźle podziękować wszystkim swoim współpracownikom i ekipom, ale jak sam przyznał, pracował z tak wielką liczbą osób, że jest to niemożliwe. - A przecież mam niełatwy charakter. Bez tych wspaniałych aktorów, montażystów, operatorów, nie byłoby moich filmów. Wnieśli oni do nich artystyczny wkład - dodał.

Ze sceny padło wiele znakomitych nazwisk twórców, których Stanisław Jędryka spotkał na swojej długiej drodze artystycznej. Reżyser wspomniał Mieczysława Jahodę, który na początku jego drogi artystycznej pomógł debiutantowi. Mówił o Jacku Korcellim, Wiesławie Rutowiczu, Czesławie Śwircie, o wielkim przyjacielu "na dobre i na złe" Wiesławie Zdorcie, a także o Stanisławie Lothu, który łagodnością podtrzymywał go na duchu w ciężkich chwilach. Podkreślił, że miał szczęście do scenarzystów i pisarzy, pracował m.in. z Aleksandrem Ściborem-Rylskim, Januszem Domagalikiem, Jerzym Janickim czy Aleksandrem Minkowskim. - Dzieki Olkowi "Szaleństwo Majki Skowron stało się serialem znaczącym", powiedział, przyznając jednocześnie, że nie lubi słowa "kultowy", nader często używanego wobec jego seriali. Miał szczęście do wspaniałych kompozytorów, wśród nich znalazły się nazwiska Wojciecha Kilara, Zbigniewa Preisnera czy Andrzeja Korzyńskiego. Podkreślił, jak wielkie znaczenie miała dla jego twórczości, ale i popularności, twórczość Adama Bahdaja. To na podstawie jego powieści powstały takie seriale, jak "Paragon, gola!", "Wakacje z duchami", "Podróż za jeden uśmiech", "Stawiam na Tolka Banana".

Stanisław Jędryka podzielił się kilkoma osobistymi refleksjami. - Zawsze miałem słabość do pięknych kobiet - wyznał. - I odwrotnie - wtrącił przebiegle Jacek Bromski. - Marzyłem, by moją żoną została piękna aktorka i tak się stało, wspominając Joannę Jędrykę, która zagrała również w kilku jego filmach - mówił reżyser. Razem z Jackiem Bromskim wspominali długie wieczory brydżowe spędzane w towarzystwie Jerzego Janickiego, prywatnie wielkiego przyjaciela reżysera. Jędryka, znakomity brydżysta, nieustannie strofował o wiele słabszego w kartach Bromskiego. Jubilat zakończył część oficjalną wieczoru osobistym wyznaniem. - Opowiem wam też o nagrodach, ale nie o tych ze srebra czy złota, ale o tych, które najbardziej się liczą. Po projekcjach moich filmów w ramach programu "Gdynia dzieciom" podszedł do mnie 13-latek i zapytał: czy mogę panu uścisnąć dłoń? To największa nagroda, wyznał reżyser.

Po projekcji filmu rozpoczął się koktajl, a pierwszy toast za jubilata wzniósł Przewodniczący Koła Realizatorów Filmów dla Dzieci i Młodzieży SFP Andrzej Roman Jasiewicz. - Dziękuję wam, że jesteście ze mną dzisiaj - odpowiadał jubilat na liczne życzenia i gratulacje. A w tle rozbrzmiewały nieśmiertelne szlagiery z jego doskonałych seriali.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje