Reklama

Stanisław Jędryka: Do końca nie dowiedział się, kim był jego ojciec

Do historii polskiego kina przeszły jego produkcje: "Wakacje z duchami", "Podróż za jeden uśmiech", "Stawiam na Tolka Banana", "Szaleństwo Majki Skowron". Prywatne życie Stanisław Jędryka miał jednak poplątane. Reżyser kultowych filmów dla dzieci długo bał się zapytać, kim był jego ojciec. A potem było już za późno.

Stanisław Jędryka (1933-2019)

O tym, że chciałby kręcić filmy, Stanisław Jędryka wiedział od dzieciństwa. To była jego największa fascynacja. Znał wszystkie kina Zagłębia i Śląska (pochodził z Sosnowca). Do szkoły filmowej dostał się za pierwszym razem. Dlaczego został reżyserem filmów dla młodzieży? Pewnie trochę przypadkiem. No i dlatego, że w kinie dla dorosłych nie miał szczęścia.

Reklama

Pracował nad swoim debiutem ("Dom bez okien") i w związku z tym, choć bardzo chciał, nie mógł kręcić filmu według scenariusza na podstawie "Disneylandu" Stanisława Dygata. Wziął go więc Janusz Morgenstern i tak powstała "Jowita". Potem mógł reżyserować "Małżeństwo z rozsądku" (scenariusz został napisany właśnie z myślą o nim), ale on wybrał wtedy "Powrót na ziemię", o wojennych traumach - bo temat wydał mu się bliższy niż komedia. I "Małżeństwo..." nakręcił Bareja.

W 1967 roku Stanisław Jędryka zrealizował swój pierwszy film fabularny dla młodych widzów - "Wyspę złoczyńców", na podstawie pierwszego tomu przygód Pana Samochodzika, autorstwa  Zbigniewa Nienackiego. Potem ekranizował prozę innego pisarza dla młodzieży, Adama Bahdaja. Nakręcił m.in. "Do przerwy 0:1" (i jego kinową wersję "Paragon gola"), "Wakacje z duchami", "Podróż za jeden uśmiech", "Stawiam na Tolka Banana", "Szaleństwo Majki Skowron".

Było lato 1970 roku 37-letni Stanisław Jędryka przebywał w Niedzicy koło Czorsztyna na planie serialu "Wakacje z duchami", kiedy nadszedł telegram. Zmarła jego mama Karolina. Tego samego dnia pojechał do rodzinnego Sosnowca. Leżała w otwartej trumnie. Odmówił "Wieczny odpoczynek". Noc spędził w sąsiednim pokoju, obok zmarłej. Długo nie mógł zasnąć. Przed oczami przewinęło mu się całe dotychczasowe życie, którego ważny etap właśnie dobiegł końca. Niewiele osób wiedziało, że było bardzo poplątane. I że zmarła wcale nie była jego biologiczną matką.

Bez słowa pożegnania

Stanisław był dzieckiem adoptowanym. Jego rodzice, Karolina i Józef, przed wojną prowadzili w Sosnowcu sklep. Nie mogli mieć własnych dzieci, więc przygarnęli najpierw Stefana. A potem jeszcze młodszego od niego o 10 lat Staszka.

O tym, że jego biologiczną matką jest pracująca w rodzinnym sklepie Helka, dowiedział się podczas wojny od Karoliny. Helka mieszkała na wsi. Miała narzeczonego. Gdy zaszła w ciążę, chłopak stchórzył i uciekł. Po urodzeniu dziecka wprawdzie wrócił, ale Helena już go nie chciała. Nie była jednak w stanie utrzymać siebie i dziecka, więc wyjechała do Sosnowca. Zatrudniła się u Karoliny i Józefa, którzy zgodzili się wziąć dziecko na wychowanie i dali mu nazwisko. Helena niemal codziennie widziała synka, ale nie mogła mu powiedzieć, że jest jego mamą... To było dla niej nie do zniesienia.

Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Jędryka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje