Reklama

Sprzyjający czas

- W życiu jestem bardzo złą aktorką, bo jeszcze nie udało mi się wyłgać z żadnego mandatu - żartuje Kinga Preis.

Właśnie dostała nagrodę Orła za drugoplanową rolę w filmie "W ciemności" Agnieszki Holland. To czwarta statuetka w jej karierze. Przyznana w najlepszym momencie zawodowym.

Reklama

Jeśli ktoś nie wierzy, że życie zaczyna się po czterdziestce, to niech przyjrzy się dokładnie losom Kingi Preis. Przez 15 lat grała w filmach, zdobywała ważne nagrody, była doceniana przez krytykę, a i tak mało który widz kojarzył jej nazwisko, nie mówiąc już o jego poprawnym napisaniu.

I nagle, wraz z przyjęciem roli kłótliwej gosposi Natalii w "Ojcu Mateuszu" (miała wtedy 37 lat), wszystko się odmieniło. Nie tylko zdobyła popularność, o jakiej wcześniej nie mogła nawet marzyć, ale też stała się łakomym kąskiem dla plotkarzy.

Kiedy ostatnio mocno schudła, wszystkie gazety starały się odkryć tajemnicę jej cudownej diety (podobno magiczna moc soków), niektórzy posunęli się nawet do tego, by ukuć plotkę o jej rzekomym romansie z Arturem Żmijewskim. - Przyjmuję to jako folklor serialowy - skomentowała. Ale rola gosposi, oprócz popularności, przyniosła jej też całkiem konkretne profity.

Przede wszystkim Kinga Preis pokazała, że ma spory potencjał komediowy. Dotąd w świadomości widzów pozostawała raczej jako specjalistka od ról kobiet uwikłanych w życiowe tragedie - gwałconych, poniewieranych, umęczonych.

Żartuje, że ludzie często boją się do niej podejść. - Myślą, że spotkają się z jedną wielką traumą. Bez obaw, jestem normalną dziewczyną - zapewnia. Może też dlatego tak ochoczo przyjęła rolę w komediowym serialu "Ja to mam szczęście!".


Na planie spotkała się z Jackiem Braciakiem, aktorem, z którym wcześniej grała m.in. w serialu "Pokój 107". - Mam do Jacka ogromne zaufanie, śmiejemy się z siebie w sposób okrutny, nie zostawiając na sobie suchej nitki. Ale te żarty mają bardzo serdeczny charakter - mówi Preis.

Na nowo odkryli ją też świetni reżyserzy - Agnieszka Holland ("W ciemności") i Wojtek Smarzowski, który obsadził ją w "Domu złym" i ostatnio w "Róży" (za obie role otrzymała nominację do nagrody Orła). Dzisiaj, w wieku 41 lat, Kinga Preis trafiła do pierwszej ligi aktorskiej.

Choć, patrząc na jej dorobek zawodowy, należy się dziwić, czemu dopiero teraz. Na szczęście ona sama podchodzi do tego spokojnie - cierpliwie pozuje do zdjęć i udziela wywiadów, po czym pełna energii wraca do swojego ukochanego Wrocławia do męża i syna.

Ewa Gassen-Piekarska


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

TV14

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kinga Preis | sprzyjać | kinga | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje