Reklama

Sportowe emocje na dużym ekranie

Michael Jordan, jeden z najsłynniejszych sportowców w historii, w scenie z filmu "Kosmiczny mecz"


Futbolista-skandalista

Reklama

Swego czasu sporo "szumu" narobił wokół siebie O.J. Simpson, słynny amerykański futbolista o pseudonimie "The Juice" ("Sok"), zawodnik ligi NFL. Szczególnie często wytykano mu przestępczą przeszłość - w wieku zaledwie 15 lat był aresztowany i sądzony za kradzieże, które organizował jako członek gangu "Wojowników perskich".

Prawdziwy skandal wywołał jednak wytoczony mu proces o zabójstwo żony w 1994 roku, gdy, choć był głównym oskarżonym, nie udało się udowodnić jego winy. Mimo to do więzienia trafił - w 2008 roku skazano go na 33 lata pozbawienia wolności za napad z bronią w ręku i porwanie.

Zanim doszło do tych wydarzeń, Simpson zdążył pokazać się na dużym ekranie. Wcielił się w detektywa Nordberga w trzech częściach kultowej "Nagiej broni". Dla kontrastu z życiem prywatnym, w serii komediowych filmów grał postać obdarzoną niezwykłą delikatnością...

Chodząca marka

W plebiscycie amerykańskiej agencji prasowej Associated Press koszykarz Michael Jordan zajął drugie miejsce w rankingu na najlepszych sportowców XX wieku. Jego nazwisko kojarzone jest jednak nie tylko w Stanach Zjednoczonych - zna je niemal każdy fan sportu na całym świecie. Gwiazdor NBA tę popularność skutecznie wykorzystuje - promuje własną markę odzieży sportowej, zajmuje się działalnością charytatywną, jest współwłaścicielem klubu Charlotte Hornets.

Nie ominęła go również przygoda związana z kinem. Zagrał samego siebie w kilku produkcjach. Najsłynniejszy był występ słynnego koszykarza w familijnej produkcji "Kosmiczny mecz" Joego Pytki z 1996 roku, łączącej film aktorski z animacją. W produkcji, poza Jordanem, występują animowani bohaterowie "Zwariowanych melodii": królik Bugs i kaczor Duffy, a także między innymi Bill Murray.

Choć film zebrał bardzo słabe recenzje, do dziś jest oglądany przez widzów, a w momencie premiery stał się niemal wizytówką sławnego koszykarza i udowodnił, że ten wybitny sportowiec nie tylko na trybuny może przyciągać prawdziwe tłumy.

Wieczny twardziel

Angielski piłkarz Vinnie Jones jako aktor debiutował w 1998 roku w filmie Guya Richiego "Porachunki". Najlepiej pamiętany jest jednak z udziału w dwa lata późniejszym "Przekręcie" tego samego reżysera, gdzie wcielił się w bandziora - Kulozębnego Tony'ego. W tego typu rolach Jones na ekranie pojawiał się zresztą najczęściej. Niemal każdy reżyser, z którym pracował, widział w nim twardziela i czarny charakter.

Bardzo zdystansowany do aktorstwa i pełen poczucia humoru Jones, swoją karierę aktorską wciąż z sukcesami kontynuuje (m.in. "Nocny pociąg z mięsem" z 2008 roku), choć najczęściej w dość niszowych projektach. Dla części widzów stał się rozpoznawalny przede wszystkim jako aktor. Miłośnicy futbolu wspominają go jednak głównie jako świetnego piłkarza, który w barwach Wimbledonu zdobył w 1988 roku Puchar Anglii.

Legenda Manchesteru

Podczas jednego z futbolowych spotkań w 1995 roku Eric Cantona kopnął obrażającego go kibica, za co na 8 miesięcy został zawieszony i przez ten czas rozważał porzucenie swojego klubu - Manchesteru United. Wybitny francuski piłkarz już wtedy stał się gwiazdą filmu - nagranie z tego wydarzenia cieszyło się wielką popularnością wśród fanów. Ostatecznie niepokorny strzelec, zdobył 165 bramek w 440 meczach, opuścił angielską drużynę w 1997 roku i wtedy postawił na kino.

Choć na ekranie nie stał się tak wielką legendą jak na murawie, zdobył szczególne uznanie widzów komediową rolą w filmie "Szukając Erica" Kena Loacha z 2009 roku. Zagrał tam... samego siebie, idola głównego bohatera - cierpiącego na depresję listonosza. Nie był to jednak jego jedyny występ aktorski. We wspomnianym 1995 roku wcielił się w rugbistę w filmie "Szczęście jest na łące". W bardzo drobnej roli można było podziwiać go także w "Elizabeth" (1998) u boku Cate Blanchett.

Tygrys Tysona

Mając zaledwie 20 lat, stał się najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej w historii boksu. Ze względu na swoją agresywność na ringu nazywany był "Bestią" - o jego podejściu do sportu najlepiej świadczy fakt, że podczas jednej z walk odgryzł przeciwnikowi kawałek ucha. Na dużym ekranie Mike Tyson wykreował jednak znacznie przyjaźniejszy wizerunek.

Sympatię wszystkich widzów wzbudził przede wszystkim dzięki roli w komedii "Kac Vegas" (2009) Todda Philipsa, gdzie wyróżnił się jako posiadacz tygrysa porwanego przez głównych bohaterów oraz właściciel bardzo słabego wokalu - w filmie Tyson "śpiewa" piosenkę "In The Air Tonight" Phila Collinsa. W drobnej, śpiewającej roli powrócił także w kontynuacji filmu, "Kac Vegas w Bangkoku" z 2011 roku. I choć udowadnia, że aktorem zbyt dobrym nie jest, na ekranie prezentuje łagodność i dystans, o jakie, patrząc na Tysona, byśmy go nie posądzili...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Olimpiada w Rio

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje