"Choć wielokrotnie otrzymywałam propozycje udziału w kampaniach reklamowych, nigdy się nie godziłam, aktorstwo było najważniejsze" - przyznaje Sophia Loren. Aktorka zrobiła jednak wyjątek dla duetu Dolce & Gabbana - będzie nową twarzą ich linii kosmetyków.
Upływajacy czas jest dla Sophii Loren wyjątkowo łaskawyElisabetta VillaGetty Images
Udział w kampanii promującej kosmetyki słynnego włoskiego duetu projektantów, nie ograniczył się wyłącznie do użyczenia swojego wizerunku. Sophia Loren wspólnie z duetem Dolce & Gabbana współtworzyła także jeden z odcieni szminki. Jak sama przyznaje, jest to jej debiut w roli ambasadorki marki.
"Wielokrotnie otrzymywałam propozycje udziału w kampaniach reklamowych, jednak nigdy nie decydowałam się na udział w nich. Moje myśli zawsze były zaprzątnięte aktorstwem i to właśnie na aktorstwie koncentrowałam swoją uwagę" - podkreśla Loren.
W krótkiej rozmowie z "The Wall Street Journal" aktorka zapytana, kto jest jej ulubionym wizażystą, przyznała bez chwili wahania, że ona sama.
"Odkąd pamiętam, sama się maluję. Makijaż to forma wyrażania siebie, ale również kreowania wizerunku. Gdy sama wykonuję swój makijaż, mogę pokazać światu, kim jestem" - przekonuje.
Włoska piękność, we wszystkim co robi, musi dać nie tylko coś z siebie, ale i od siebie, dlatego też w kolekcji kosmetyków, które promuje, znajdzie się również odcień szminki, opracowany przez nią wspólnie z duetem włoskich projektantów.
Jedną z jej ostatnich ról kinowych jest występ w musicalu "Nine-Dziewięć", gdzie obok niej zobaczyć mogliśmy najseksowniejsze współczesne aktorki: Penelope Cruz, Nicole Kidman, czy Marion Cotillard. Jaki jest sekret jej nieprzemijającego piękna? Loren nie przyznaje się do jakiejkolwiek interwencji chirurga plastycznego!
W "Szczególnym dniu" Ettore Scoli (1977) - "poruszającym komentarzu na temat okresu faszystowskiego i jego mniej widocznych ofiar" - Sophia Loren wcieliła się w postać gospodyni domowej Antonietty, która wspólnie z homoseksualistą Gabriele (Marcelo Mastroianni) oprze się pokusie wyjścia na ulice Rzymu celem powitania Führera.
W "Lalce gangstera" (1975) ponownie na ekranie obserwowaliśmy parę Loren-Mastroianni, którzy wcielili się w postaci nieszczęśliwej prostytutki oraz jej "opiekuna". Gdy mężczyzna popełnia morderstwo, jego "podopieczna" postanawia zrobić wreszcie to, o czym marzyła - uciec i uwolnić się od fatalnej dla niej zależności. On jednak dowiaduje się o jej planach i stara się je udaremnić...
W komedii "Żona dla księdza" (1970) Loren wciela się w postać nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny, która dowiedziawszy się o zdradzie swego ukochanego, postanawia popełnić samobójstwo. Udaje sie ją jednak uratować a w szpitalu poznaje przystojnego księdza (nie kto inny, jak Marcello Mastroianni), który zakochuje się w temperamentnej pacjentce.
W jednym z wywiadów Sophia Loren powiedziała, że nie otrzymała wykształcenia, bo ani jej matka, ani babka nie miały czasu na edukację. "Razem z moją siostrą Marią nauczyłyśmy się stawać na głowie, aby wiązać koniec z końcem" - powiedziała. Na zdjęciu - Sophia Loren w filmie "Krwawe zajście pomiędzy dwoma mężczyznami z powodu pewnej wdowy. Podejrzewa się przyczyny polityczne" w reżyserii Liny Wermueller (1978)
W komedii "Mortadela" Mario Monicelliego (1971) Loren zagrała postać Maddaleny Ciarrapico, która podczas podróży do USA do swego ukochanego zostaje zatrzymana na granicy z powodu nielegalnego przewożenia tytułowego mięsa. Danny De Vito podziwia urodę (i wzrost) swej włoskiej koleżanki.
W komedii "Lady L" (1965) Loren wcieliła się w tytułową postać niejakiej Louise Lendale, która będąc praczką w zakładzie "Le Mouton Bleu", spotkała Armanda (Paul Newman), czarującego anarchistę i została jego kochanką. Podczas nieobecności Armanda spotkała brytyjskiego lorda, którego wkrótce zaczęła nazywać Dicky (David Niven). On zaoferował jej małżeństwo. Zgodziła się pod warunkiem, że wciąż będzie mogła widywać Armanda...
W filmie "Judyta" Daniela Manna (1966) Loren wcieliła się w postać Judith Auerbach Schiller - byłej żony niemieckiego generała Gustava Schillera, która w trakcie II wojny światowej została skierowana przez swego małżonka do obozu w Dachau, gdzie pełniła obowiązki obozowej prostytutki. Po latach, przy pomocy żydowskiej organizacji paramilitarnej Hagata, postanawia odnaleźć swego byłego męża.
W "Arabesce" (1966) Stanleya Donena - sensacyjnej opowieści rozgrywającej się w Londynie - Loren partnerowała Gregory'emu Peckowi, który zagrał oxfordzkiego profesora lingwistyki wynajętego przez tajemniczego arabskiego magnata naftowego do rozszyfrowania tajemniczej notatki. W momencie gdy Peck pozna zawartość pisma i zaprzyjaźni się z Sofią Loren, egzotyczną i nieprzewidywalną przyjaciółką magnata, rozpocznie się polowanie.
Akcja filmu "Madame Sans-Gene" (1961) dzieje się w okresie rządów Napoleona, który jest jednym z bohaterem filmu. Tytułowa Madame Sans-Gene [Sofia Loren] to hałaśliwa praczka, dochodząca w szybkim tempie od prania i cerowania żołnierskich koszul i kalesonów do godności księżny gdańskiej. Dzięki sprytowi i urodzie omal nie zostaje królową...
Historyczny epos Anthony'ego Manna "Cyd" (1961) to opowieść o kastylijskim rycerzu Rodrigo Diazie de Bivarze (Charlton Heston), który jedzie na ślub ze swoją ukochaną (Sophia Loren). Włoska aktorka dołączyła występem w tej produkcji do ścisłej czołówki hollywoodzkich aktorek, wśród których prym wiodła Elizabeth Taylor.
W filmie "Powiew skandalu" (1960) Michael Curtiza (tego od "Casablanki") Loren zagrała austriacką księżniczkę Olympię, która – choć wygnana z rodowej siedziby za „skandaliczną niedyskrecję” – lekceważy matczyne życzenie, by poślubiła księcia. Zamiast tego interesuje się przystojnym Johnem Gavinem ("Psychoza") – amerykańskim inżynierem górnictwa przebywającym w Wiedniu, któremu udaje się zyskać przychylność jej ojca (Maurice Chevallier).
W "Pięknej złośnicy" (1960) George'a Cukora Sophia Loren wystąpiła jako blondynka. Film ukazuje dzieje wędrownej trupy teatralnej Healy Dramatic Company podróżującej po Zachodzie w latach 80. XIX wieku. W poszukiwaniu sposobu na zaspokojenie oczekiwań publiczności, prowadzący wspólnie zespół Angela Rossini (Sophia Loren) i Tom Healy (Anthony Quinn) przydają pikanterii swym komicznym niepowodzeniom.
Za główną rolę w filmie "Matka i córka" ("La Ciociara") w reżyserii Vittorio De Siki otrzymała w 1954 roku Oscara. "Ten Oscar zmienił wszystko. Otworzył mi międzynarodowe drzwi, pracowałam z największymi w Hollywood, od Marlona Brando po Car'egoy Granta i Charlie'ego Chaplina. Stało się tak także dlatego, że nie wygrałam z powodu urody, ale za trudną rolę. Grałam w niedbałych ubraniach, bez makijażu" - zauważyła włoska aktorka,
Na temat jej pseudonimu artystycznego krążą dwie opowieści. Według jednej wersji wymyślił go producent filmowy Goffredo Lombardo jako "włoską odpowiedź" na ówczesną popularność szwedzkiej aktorki Marty Toren. Inne źródła twierdzą natomiast, że nazwisko wymyślono podczas kolacji, na której była żona jednego z reżyserów - Lorena. Wcześniej aktorka krótko używała też pseudonimu Sofia Lazzaro.
Gwiazda wspomina, że jej pierwsza szminka była zrobiona z... pelargonii. "Jako młoda dziewczyna nie myślałam o kosmetykach, zastanawiałam się, co jutro włożę do garnka. Pamiętam, że w Pozzuoli (prowincja Neapolu) mieliśmy piękny ogród, gdzie rosły pelargonie w kolorze różowym i w odcieniu głębokiej czerwieni - roztarte na ustach dawały piękny odcień" - opowiada Loren.
Artystka, dla której czas jest wyjątkowo łaskawy, podkreśla, że w starzeniu nie przerażają jej zmarszczki, a zbyt mała liczba ról dla kobiet w jej wieku.
"Największym wyzwaniem dla aktorki, która osiąga pewien wiek, jest znalezienie nowych ról filmowych. Odgrywana postać musi nie tylko być spójna z naszym charakterem, temperamentem, ale i wiekiem. Widzowie muszą ci uwierzyć. Czytałam ostatnio kilka książek, które stały się dla mnie inspiracją i podsunęły mi kilka pomysłów, co mogłabym jeszcze zrobić. Muszę przyznać, że kocham pracować" - zdradziła gwiazda włoskiego kina.