Reklama

Sophia Loren powróciła na plan filmowy

Sophia Loren wróciła na plan filmowy. W Bari we włoskiej Apulli trwają z jej udziałem zdjęcia do ekranizacji powieści "Życie przed sobą" z 1975 r., którą napisał Romain Gary. Film reżyseruje syn gwiazdy światowego kina, Edoardo Ponti.

Sophia Loren zapewnia, że niczego w życiu nie żałuje

"Życie przed sobą" to historia niezwykłej przyjaźni małego imigranta - syna prostytutki i ocalałej z Holokaustu Żydówki. Jego przesłaniem jest to, że solidarność i gościnność bez uprzedzeń jest możliwa - zauważa włoski dziennik "La Repubblica", którego wysłanniczka odwiedziła aktorkę na planie.

Reklama

To powrót Loren do pracy po pięciu latach. W 2014 roku zagrała w filmie "Głos ludzki" również wyreżyserowanym przez syna.

84-letnia Sophia Loren powiedziała gazecie, że to Edoardo przekonał ją do powrotu do filmu. Wyznała, że praca z nim jest dla niej zawsze wielkim przeżyciem. "Myślę: jaki on jest zdolny, jaki piękny, jaki inteligentny. Ale wszystko zatrzymuję dla siebie" - podkreśliła charyzmatyczna aktorka.

Przypomniała swoje początki na ekranie: "Zaczęłam od niczego. Moja matka była biedna, cierpiałyśmy głód i pojechałyśmy do Rzymu. Bez osób, które w ciebie wierzą, nie zajdziesz w żadną stronę".

Wszystko, jak podkreśliła, zawdzięcza swemu późniejszemu mężowi Carlo Pontiemu i reżyserowi Vittorio De Sice. "Moja kariera dalej wydaje mi się snem. Uczyłam się od zera. Życie nauczyło mnie wszystkiego, wystarczyło, że spokojnie przeniosłam je na ekran. Aktorzy chodzą do szkół, a ja wszystkie uczucia nosiłam w sobie. Nie mogłam popełnić błędu" - zauważyła włoska gwiazda, laureatka dwóch Oscarów. "Wyciągnęłam na wierzch wszystkie moje uczucia, kino dało mi szansę szczęśliwego życia" - przyznała.

Sophia Loren zapytana, czy zastanawiała się nad tym, dlaczego jest tak kochana przez ludzi, odparła: "Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Odczuwam wiele czułości, miłości i szacunku". Dodała również: "Mam nadzieję, że ludzie odczuwają tę miłość, którą ja do nich czuję".

"Cieszę się z wnuków, czwórki blondasów z niebieskimi oczami. Są śliczni, inteligentni i bardzo kochają babcię" - powiedziała Sophia Lore. I dodała: "Zrealizowałam się w pracy i w miłości".

Zapewniła, że niczego nie żałuje. "Nie chcę myśleć o tym, że może coś straciłam" - powiedziała.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sophia Loren

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje