Reklama

Reklama

Sophia Loren: Bez kina nie mogę żyć

"Bez kina absolutnie nie mogę żyć" - powiedziała Sophia Loren, odbierając we wtorek najważniejszą włoską nagrodę filmową - David di Donatello, dla najlepszej aktorki. Zagrała główną rolę w filmie "Życie przed sobą", który wyreżyserował jej syn, Edoardo Ponti.

Sophia Loren na 66. rozdaniu nagród David di Donatello

Gwiazda kina zagrała ocalałą z Holokaustu, która przyjmuje pod swój dach 12-letniego muzułmanina z Senegalu.

Podczas ceremonii w Rzymie Sophia Loren podkreśliła bardzo wzruszona, że przeżywa takie same emocje i taką samą radość, jak wtedy, gdy pierwszego Davida odbierała 60 lat temu za rolę w filmie "Matka i córka", wyreżyserowanym przez Vittorio De Sikę.

"Dziękuję mojemu reżyserowi, Edoardo. Jego serce i jego wrażliwość dali życie oraz duszę temu filmowi i mojej postaci. Także za to jestem naprawdę bardzo wdzięczna mojemu synowi, to wspaniały człowiek" - mówiła 86-letnia aktorka, nagrodzona owacją na stojąco.

Reklama

Następnie wyznała: "Nie wiem, czy to będzie mój ostatni film, ale ja chcę nadal grać w coraz piękniejszych. Ja bez kina absolutnie nie mogę żyć".

Za najlepszy włoski film zeszłego roku uznano obraz "Chciałem się schować", który nakręcił Giorgio Diritti. Opowiada on o życiu malarza prymitywisty Antonio Ligabue. Odtwórca jego postaci Elio Germano otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora.

Nagrody David di Donatello wręcza od 1956 roku Włoska Akademia Filmowa. Statuetka jest kopią rzeźby Dawid autorstwa Donatella, artysty renesansu.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Sophia Loren

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje