Reklama

Skolimowski docenia Tarantino

Jerzy Skolimowski powiedział, że wielką radością jest dla niego to, iż włoskie media bardzo dobrze przyjęły jego film "Essential Killing", który na festiwalu w Wenecji otrzymał Specjalną Nagrodę Jury i nagrodę dla najlepszego aktora - Vincenta Gallo.

Włoskie media z uznaniem poinformowały o "wielkim powrocie" jednego z mistrzów kina oraz o jego poruszającym, realistycznym filmie.

Reklama

Obraz ten nazwano również "filmem last minute", ze względu na nadzwyczajne okoliczności jego dopuszczenia do konkursu o nagrodę Złotego Lwa. Recenzenci odnotowali, że dla Skolimowskiego dwukrotnie w czasie tego festiwalu zrobiono wyjątek: po pierwsze dopuszczając do głównego konkursu jego kończony do ostatniej chwili film i to w momencie, gdy konkursowa lista już została ogłoszona; po drugie - przyznając dwie nagrody, choć obowiązuje zasada, by ich nie kumulować.

- Do tych wszystkich przychylnych głosów należałoby dodać, że projekcja mojego filmu zakończyła się bardzo długą owacją - podkreślił reżyser.

Jak dodał, ważne jest także to, że tak jednoznacznie pozytywnie przyjęto przyznanie nagrody dla najlepszego aktora odtwórcy głównej roli Vincentowi Gallo. - Jego grę uznano za niezwykłą - przypomniał.

- Chciałbym też zwrócić uwagę na jeszcze jeden argument, niesłychanie sprawiedliwą postawę przewodniczącego jury Quentina Tarantino, który przyznał nagrodę Gallo, którego osobiście wręcz nie znosi - powiedział Skolimowski.

Poproszony o komentarz do toczącej się we Włoszech dyskusji na temat całkowitej porażki włoskiej kinematografii, odparł: - To jest festiwal światowego kina.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje