Reklama

Reklama

Sebastian Fabijański: W zgodzie z samym sobą

14 czerwca urodziny obchodzi jeden z najpopularniejszych obecnie polskich aktorów, Sebastian Fabijański. Gwiazdor filmów "Kamerdyner", "Pitbull: Niebezpieczne kobiety", "Jeziorak" czy "Inni ludzie" kończy 35 lat.

14 czerwca urodziny obchodzi jeden z najpopularniejszych obecnie polskich aktorów, Sebastian Fabijański. Gwiazdor filmów "Kamerdyner", "Pitbull: Niebezpieczne kobiety", "Jeziorak" czy "Inni ludzie" kończy 35 lat.
Sebastian Fabijański /Paweł Wodzyński/Dzień Dobry TVN /East News

Sebastian Fabijański (posłuchaj!) aktorską karierę rozpoczął w 2009 roku od roli w serialu "Tancerze". Zanim publiczność poznała go z roli ekranowych twardzieli, musiał zapłacić frycowe w kolejnych telewizyjnych produkcjach: obyczajowej "Linii życia", historycznym "1920. Wojna i miłość" czy "Strażakach".

Ważnym momentem jego telewizyjnej kariery była rola w serialu Canal+ "Misja Afganistan" (2012), w którym wcielił się w postać starszego szeregowego Emila Hołubiczkę ps. "Młody".

Reklama

Kinowym debiutem Sebastiana Fabijańskiego była rola aspiranta Marca w niezależnym thrillerze "Jeziorak" (2014) w reżyserii Michała Otłowskiego. W tym samym roku mogliśmy go również zobaczyć w "Mieście 44" Jana Komasy ("Sagan"). Kreacje te przyniosły Fabijańskiemu nagrodę za najlepszy debiut aktorski na Festiwalu Filmowym w Gdyni.

Świetną passę kontynuował Fabijański rolą Zbyszka w kostiumowych "Paniach Dulskich" Filipa Bajona. Współpraca z reżyserem układała się na tyle owocnie, że aktor zagrał w kolejnym obrazie reżysera - "Kamerdynerze".

W musicalu Agnieszki Glińskiej "#wszystkogra" (2016) Fabijański pokazał, że oprócz grania potrafi też śpiewać i tańczyć (zaśpiewał m.in. "Ale w koło jest wesoło" oraz "Bossanowa do poduszki").

"Staszek jest piłkarzem. Gdybym miał go porównać do jakiegoś popularnego piłkarza, byłby to Robert Lewandowski. Do tej pory Staszkowi wydawało się, że wszystko jest dobrze, aż tu nagle coś zaczyna go uwierać. Przeszkadza mu jego pozycja medialna, popularność. I właśnie w tym momencie pojawia się w jego życiu kobieta, którą gra Kinga Preis, która w zupełnie nieoczekiwany sposób zaczyna wypełniać jakąś lukę, która powstała z biegiem czasu w trakcie jego kariery zawodowej" - tak charakteryzował swojego bohatera.

Przełomem w jego karierze okazała się rola gangstera o pseudonimie "Cukier" w filmie Patryka Vegi "Pitbull. Niebezpieczne kobiety". "Remek to czarny charakter, gangster z cukrzycą i zaburzeniami emocjonalnymi. Moje wcześniejsze filmy nie miały sukcesów frekwencyjnych, choć artystycznie były niezłe. Zagrałem też w serialach o żołnierzach i strażakach. Inne propozycje odrzucałem, bo czułem, że to nieodpowiedni kierunek. Nie zależało mi na popularności, tylko na tym, by robić rzeczy, które będą w zgodzie ze mną" - Fabijański opowiadał w rozmowie z magazynem "Super TV".

Aktor ujawnił też, że sam wymyślił, aby jego bohater poruszał się i mówił jak Tom Waits oraz jest zafascynowany filozofią Schopenhauera. "Długo nie mogłem z tego wyjść. Ta rola wykończyła mnie emocjonalnie" - kwitował Fabijański.

Fabijańskiego oglądaliśmy potem w niewielkiej roli młodego i ambitnego szefa sztabu wyborczego w drugiem sezonie serialu HBO "Pakt". "Przed wejściem na plan mocno interesowałem się naszą sceną polityczną, ale szybko mnie to zniesmaczyło, wywoływało niepotrzebną agresję i przestałem oglądać wiadomości. Te wszystkie fałszywe uśmiechy, gesty, słowa zaczęły mnie przerażać. Jestem na to zbyt wrażliwy. Ale było to ciekawe zadanie aktorskie, bo zacząłem zastanawiać się, jak ja, Sebastian Fabijański, zachowałbym się w okolicznościach, z jakimi musiał zmierzyć się mój bohater" - mówił w rozmowie z magazynem "Super TV".

Wyrazistą kreację lokalnego gangstera Adriana Kusia stworzył też w kolejnej ambitnej propozycji telewizyjnej - nagradzanym serialu Canal+ "Belfer".

Kolejną kinową kreacją Sebastiana Fabijańskiego była futbolowa rola w "Gwiazdach" Jana Kidawy-Błońskiego, w której wcielił się w Gintera - przyjaciela głównego bohatera, granego przez Mateusza Kościukiewicza Jana Banasia. "Nie ma w nim bierności. On nie gada, nie myśli, nie godzi się z losem, tylko działa. Kocham takich bohaterów" - mówił o swym protagoniście.

W kolejnych latach Fabijański kontynuował współpracę z Patrykiem Vegą. Wcielił się w Marka Brzyskiego w "Botoksie" (2018) oraz w Artura Ostrowskiego w "Kobietach mafii" (2018). Obie produkcje po premierach kinowych trafiły na mały ekran jako miniseriale.

Następnie aktor pojawił się w głównych rolach w trzech głośnych produkcjach. Pierwszą z nich był wspomniany dramat historyczny "Kamerdyner" (2019) Filipa Bajona, nagrodzony na FPFF w Gdyni Srebrnymi Lwami. W produkcji oscylującej wokół losów pruskiego rodu von Kraussów, aktor wcielił się w tytułowego bohatera, młodzieńca, który zakochuje się córce swoich pracodawców.

Co ciekawe, Fabijański grał tę postać, z przerwami, przez trzy lata. "Powroty do tej roli były bardzo trudne. Ale tak długie zdjęcia miały pewien pozytyw, ponieważ miałem okazję nauczyć się grać na fortepianie. Nauczyć się grać utworów, które miałem wykonać w filmie" - wyznał Fabijański. - "Wydaje mi się, że to jest cenne dla tego filmu, że oglądając Mateusza widzimy bohatera, który gra. A nie, że widzimy najpierw ujęcie na twarz, a potem na palce" - przekonywał aktor.

Następnie artysta pojawił się w kolejnej produkcji historycznej, rozgrywającym się w czasie pierwszej wojny światowej melodramacie "Legiony" (2019) Dariusza Gajewskiego. Z budżetem w wysokości 27 milionów złotych film plasował się w ścisłej czołówce najdroższych produkcji w historii polskiego kina.

Józef Wieża - tak nazywała się postać grana przez Sebastiana Fabijańskiego - był dezerterem z carskiego wojska. Ocalony przed egzekucją przez żołnierzy tworzących przyszłe Legiony, zostaje przygarnięty przez ich oddział. W międzyczasie wplątuje się w miłosny trójkąt z Olą (Wiktoria Wolańska) z Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego oraz Tadkiem (Bartosz Gelner), jej narzeczonym, ułanem i członkiem Drużyn Strzeleckich. "W kinie historycznym kluczem jest znalezienie ludzi i opowiedzenie o nich pięknej i fascynującej historii" - przyznał Fabijański.

W główną rolę Fabijański wcielił się również w "Mowie ptaków" Xawerego Żuławskiego, opartej na scenariuszu jego ojca, Andrzeja. O produkcji zrobiło się głośno z powodu nieprzyjęcia jej do Konkursu Głównego festiwalu w Gdyni, mimo rekomendacji Zespołu Selekcyjnego. Po wielu publikacjach i protestach film został ostatecznie włączony do konkursu, a na imprezie otrzymał nagrodę jury młodzieżowego. Fabijański zagrał w filmie Mariana, polonistę z liceum, który po wyrzuceniu z pracy musi na nowo ułożyć sobie życie.

Po kilku niezwykle pracowitych latach aktor nieco przystopował. W ostatnim czasie oglądaliśmy go głównie w rolach drugoplanowych, co nie znaczy, że nie były to niezwykle wyraziste kreacje. Fabijański wystąpił w trzeciej części kultowych "Psów" Władysława Pasikowskiego o podtytule "W imię zasad" (2020), zagrał Jezusa, narratora historii zaprezentowanej w licznie nagradzanych "Innych ludziach" Aleksandry Terpińskiej (2021), czy gangstera "Silvio" w sensacyjnej produkcji Netfliksa "Jak pokochałam gangstera" (2022) Macieja Kawulskiego.

Na rosnącą w wolniejszym tempie niż wcześniej filmografię aktora wpływ miały z pewnością zmiany w jego życiu prywatnym. We wrześniu 2020 roku Fabijański został ojcem dziecka urodzonego przez Julię Kuczyńska, czyli Maffasion, jedną z najpopularniejszych blogerek modowych w Polsce. Para od kilku lat pozostaje w związku i wspólnie wychowuje syna, Bastiana.

Fabijański cały czas próbuje także swoich w muzyce. 24 czerwca premierę będzie miała jego trzecia rapowa płyta zatytułowana "Cukier". "Mimo że to nie jest pierwsze moje wydawnictwo, to możecie je traktować jako pierwsze i niemal jedyne! Nie odcinając się od poprzednich moich albumów, dopiero pod 'Cukrem' mogę się podpisać każdą kończyną" - zapowiada artysta.

"Od początku miałem poczucie, że moja droga zmierza do autonomicznego decydowania o sobie samym i o swoich projektach. Po prostu kipi mi czacha, mam sporo do powiedzenia i opowiedzenia i czuję ciągłą potrzebę stymulowania się wysokimi bodźcami, więc szukam wyzwań, które w efekcie sprawiają, że mogę się poczuć potrzebny temu światu" - mówił gwiazdor w wywiadzie dla Interii z Łukaszem Adamskim.

Ponadto niedawno Fabijański ogłosił, że niebawem zadebiutuje po drugiej stronie kamery. Aktor przeniesie na ekran powieść Leny Katlik "Eldorado", która opisała świat piłkarski w Polsce, w tym propozycje seksualne, jakie dostawała od osób pracujących z młodzieżą, w zamian za faworyzowanie jej dziecka.

"Sebastian Fabijański będzie inspirował się moją historią i na podstawie przeżyć autorki tej książki, na podstawie tego wszystkiego, o czym usłyszał, co przeczytał, zamierza nakręcić film" - powiedziała agencji Newseria Lifestyle Lena Katlik.

Dla Fabijańskiego, który jako dziecko chciał zostać piłkarzem, temat ten jest szczególnie bliski. Podkreślił jednak, że jego film będzie różnił się od książki. "Chciałbym, żeby ten film miał dwa oblicza, oblicze jesiennej Polski i słonecznej Portugalii, która zaświeci z ekranu swoją znakomitością i całą esencją barw. Z bohaterki książki zrobiliśmy babkę z krwi i kości. Zdecydowaliśmy się pójść w kierunku kobiecego kina zemsty" - zdradził gwiazdor.

Jakiś czas temu o Fabijańskim głośno było również ze względu na osobiste wyznanie, na jakie zdobył się w programie "Duży w Maluchu" Filipa Nowobilskiego. Aktor w czasie rozmowy opowiedział o traumatycznych doświadczeniach ze swojej przeszłości. Wyznał m.in., że jest DDA (dorosłym dzieckiem alkoholika), a także, że jakiś czas temu znajdował się w bardzo złym stanie psychicznym.

"Po śmierci ojca wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym. Półtora roku po śmierci ojca, a w szpitalu byłem trzy miesiące. To była moja decyzja. Ja już nie byłem w stanie wyjść z domu. Ja już byłem w takim stanie, że bałem się swojego cienia" - przyznał aktor, dodając, że cały czas chodzi na terapię, by nie przenieść swoich problemów na syna.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Sebastian Fabijański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL