Reklama

Reklama

Sean Young: Kto zniszczył karierę​ gwiazdy "Łowcy androidów"?

Sean Young to aktorka, która stała się popularna dzięki rolom w takich filmach jak "Łowca androidów", "Bez wyjścia" czy "Ace Ventura: Psi detektyw". Choć jest aktywna zawodowo do dzisiaj, jej kariera nie potoczyła się tak, jak można było się spodziewać. Winą za taką sytuację aktorka obarcza "mściwych twórców" z Hollywood, z którymi współpracowała. Wśród wymienianych przez nią nazwisk są m.in. Ridley Scott, Oliver Stone czy Warren Beatty.

Sean Young w scenie z filmu "Łowca androidów"

W wywiadzie udzielonym portalowi "The Daily Beast" Sean Young przyznaje, że na początku swojej kariery i w trakcie jej największego rozkwitu miała opinię aktorki, przy której mężczyźni bez powodu się denerwowali. Była dla nich onieśmielająca, jak stwierdził David Letterman, któremu podczas jednej z rozmów w trakcie jego programu pokazała owłosione pachy. Pomimo sławy, Young pozostała sobą, co oznaczało, że zawsze mówiła to, co myśli. Aktorka przyznaje, że takie zachowanie dzisiaj mogłoby zostać nazwane obraźliwym.

Szczery sposób bycia Young spowodował, że w 1988 roku występujący u jej boku w filmie "Zastrzyk energii" James Woods pozwał aktorkę do sądu, twierdząc, że doświadczył przemocy z jej strony. Sprawę wygrała Young, która nie potrafiła zrozumieć, dlaczego Woods zdecydował się na ten proces. Cała sytuacja nauczyła ją jednak tego, że będąc racjonalną osobą, nigdy nie zrozumie się nieracjonalnego człowieka.

Reklama

Teraz w wywiadzie dla "The Daily Beast" Young wróciła pamięcią do innego swojego wywiadu, w którym wyznała, że jej reputacja w branży ucierpiała przez niepochlebne komentarze na jej temat rozpuszczane przez takich reżyserów jak Warren Beatty czy Steven Spielberg.

"Warren nie był najgorszy. Najgorsze jest to, że pewnie myślał, że traktuje mnie dobrze. Odkąd tylko ruszyło kino, kobiety były traktowane jako towar. (...) Spójrzcie na Harveya Weinsteina. Byłby w stanie 'zaliczyć', gdyby nie miał władzy? Nigdy!" - stwierdziła Young, która w 2017 roku wyjawiła, że Weinstein obnażył się przed nią w trakcie pracy nad produkowanym przez niego filmem "Zbrodnie z miłości". "Schowaj to coś, to nie jest ładne" - odpowiedziała mu, a wkrótce w branży zaczęła być traktowana jak "czarna owca".

Jej problemy zaczęły się jednak już wcześniej. Podczas kręcenia "Łowcy androidów" reżyser filmu Ridley Scott chciał się z nią umówić. Odmówiła. Scott zaczął się spotykać z inną występującą w tym filmie aktorką - Joanną Cassidy, a Young już nigdy nie zagrała w żadnym jego filmie. W kontynuacji "Łowcy androidów", filmie "Blade Runner 2049", na 30 sekund pojawia się jedynie jej hologram. Young przyznaje, że twórcy filmu zapłacili jej, żeby nie komentowała tego w wywiadach. "Pracę przy efektach wizualnych do tego filmu dali mojemu synowi Quinnowi, a ja zapomniałam o całej sprawie" - mówi aktorka.

W karierze Sean Young nie brakowało podobnych sytuacji. W trakcie kręcenia filmu "Wall Street", występujący w nim w roli głównej Charlie Sheen przykleił jej na plecach karteczkę z napisem "cipa". Tłumaczyła, że ciągle wciągał kokainę i był dla niej okropny. Była też wściekła na reżysera tego filmu Olivera Stone'a, który zredukował jej rolę za to, że wstawiła się za Daryl Hannah, która nie czuła się dobrze w jednej z filmowych sukienek.

Jedyną osobą z branży, którą miło wspomina Sean Young, jest Jim Carrey, który wstawił się za nią i dzięki któremu otrzymała rolę w filmie "Ace Ventura: Psi detektyw".

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Sean Young

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy