Reklama

Sean Connery zrezygnował z roli u Bretta Ratnera i nazwał go oszustem

Po śmierci Seana Connery’ego w sieci pojawiło się mnóstwo wspomnień na temat tego legendarnego aktorem. Jedną z historii z nim związanych opowiedział na Twitterze scenarzysta Brian Koppelman. Wrócił pamięcią do projektu z 2004 roku, przy którym współpracował z pewnym reżyserem, którego nazwiska nie wymienia. Reżyser ów mocno zdenerwował Connery’ego. Na tyle, że ten zrezygnował z udziału w jego filmie. Wszystko wskazuje na to, że mowa o oskarżanym o przestępstwa na tle seksualnym Brettcie Ratnerze.

Sean Connery na US Open w 2017 roku

Koppelman, scenarzysta takich filmów i seriali jak m.in. "Ocean’s 13", "Ława przysięgłych" czy "Billions", tak wspomina współpracę z aktorem przy filmie, do którego scenariusza miał wprowadzić poprawki.

"Oto opowieść o Seanie Connerym. Wydarzyła się, zanim z Davidem Levienem napisaliśmy +Ocean’s 13+ i na długo przed +Billions+. Świetnie nam się pracowało z Connerym do czasu, aż we wszystko wplątał się reżyser. Chciał między innymi nakręcić skomplikowaną scenę pod wodą. Zdzwoniliśmy się na jej temat. Sean zapytał reżysera, jak chce to nakręcić. Ten odparł, że użyje filmowej magii. Niemal słychać było bezgłośny gniew Seana po drugiej stronie słuchawki. 'Zacząłem kręcić filmy, zanim twój tatuś zaczął się ze sobą zabawiać. Chcę wiedzieć, scena po scenie, jak to nakręcimy' - powiedział. Reżyser umówił się z nim na telefon w najbliższy piątek. Bez naszego udziału, co nam nie przeszkadzało. Przyszedł piątek, godzina 11:15. Dzwoni nasz telefon. Odbieramy i słyszymy Seana: 'Gdzie, do ku**y nędzy, jest reżyser?' - zapytał, a my odpowiedzieliśmy, że nie wiemy. Nagle usłyszeliśmy jak wzdycha. 'Jak Boga kocham, włączyłem telewizor i go widzę. Siedzi w pierdo***ej loży na French Open. Obawiam się, chłopaki, że zgodziłem się na współpracę z oszustem. Wy się spisaliście znakomicie, ale dzisiaj rezygnuję z tego projektu' - poinformował" - pisze na Twitterze Koppelman.

Reklama

Choć nie padają żadne nazwiska, wszystkie znaki wskazują na to, że reżyserem, którego Connery nazwał oszustem, jest Brett Ratner, twórca m.in. "Godzin szczytu" czy "Czerwonego smoka".

Jak zauważa portal "The Playlist", Koppelman i Levien w 2004 roku zostali zatrudnieni do napisania poprawek w scenariuszu filmu "Josiah’s Cannon". Opowiadał historię ocalałego z Holocaustu złodzieja światowej sławy. Zamierzał on dokonać skoku na szwajcarski bank, w którym znajdują się skarby skradzione przez Nazistów. Według ówczesnych informacji podawanych przez portal "Variety", Connery nagle wycofał się z tego projektu. Zrezygnował tym samym z gaży w wysokości ponad siedemnastu milionów dolarów. Jak tłumaczył, chciał skupić się na emeryturze i pisaniu własnych pamiętników.

Sean Connery zmarł w sobotę 31 października. Tego samego dnia Brett Ratner podzielił się swoim wspomnieniem na temat filmu "Josiah’s Cannon", w którym miał zagrać Connery. Nie wspomina o żadnym konflikcie, do jakiego miałoby dojść pomiędzy nim a legendarnym aktorem. "Na zawsze zapamiętam czas spędzony razem na pracy nad scenariuszem. Szczególnie tego, gdy razem go czytaliśmy, a on zaprezentował mi próbkę żydowskiego akcentu" - napisał Ratner.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Brett Ratner | Sean Connery

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje