Reklama

Salma Hayek uwielbia luksus

Salma Hayek nie ma zamiaru ukrywać, że lubi luksusowy styl życia. Aktorka i żona francuskiego miliardera - Francois-Henri Pinault nie widzi sensu w posiadaniu przywilejów i nie korzystaniu z nich.

44-letnia Hayek poślubiła Pinault w lutym 2009 roku. Majątek jej męża, szefa holdingu dóbr luksusowych PPR, szacuje się na 11,5 miliarda dolarów. Para wychowuje razem niespełna czteroletnią córkę Valentinę.

Gwiazda filmu "Frida" nie ma zamiaru nikogo przepraszać za to, że prowadzi wystawne życie. "Nigdy nie rozumiałam jak można być dobrze sytuowanym i z tego nie korzystać" - oznajmiła aktorka w wywiadzie dla magazynu "Allure".

Urodzona w Meksyku Hayek wyjaśniła: "Niektórzy ludzie nie zabierają swoich dzieci do drogich restauracji, nie podróżują z nimi po świecie albo każą im zarabiać na siebie w bardzo młodym wieku. Uważam, że to ważne, aby dzieci były odpowiedzialne i znały wartość pieniądza, jednak cieszę się, że mogę z moją córką zwiedzać świat".

Reklama

Według dziennika "The New York Post", Pinault wydziela miesięcznie ze specjalnego funduszu 50 tys. dolarów na utrzymanie swojej córki. Dodatkiem do tej sumy są luksusowe wycieczki oraz drogie prezenty.

Valentina to jednak nie jedynie dziecko na utrzymaniu francuskiego biznesmena. W lipcu wyszło na jaw, że Pinault jest także ojcem 4-letniego Augustina Jamesa, będącego owocem jego przelotnego związku z supermodelką Lindą Evangelistą. Chłopiec został poczęty niedługo po tym, jak Pinault i Hayek rozstali się na kilka miesięcy.

Gwiazda wybiegów ostatnio wystąpiła do sądu o alimenty dla syna i proporcjonalnie do dochodów Pinault przyznano jej... 46 tysięcy dolarów miesięcznie.

Choć Hayek uwielbia luksusowe jachty, prywatne odrzutowce, ubrania od słynnych projektantów i wiele innych ekstrawagancji, na jedną na razie się nie zdecydowała. Aktorka twierdzi, że trzyma się z daleka od operacji plastycznych oraz zabiegów upiększających.

"Nigdy nie robiono nic z moją twarzą. Nigdy nawet nie poddawałam się mikrodermabrazji, pilingom chemicznym czy jakimkolwiek zastrzykom" - zapewnia gwiazda.

"Moje piersi też nie są złe, nie narzekam na nie" - dodała Hayek.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Salma Hayek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy