Reklama

Ryszarda Hanin: Człowiek nie lubi być niekochany

Teatr był jej największą miłością, ale i w kinie zagrała wiele wspaniałych ról, m.in. w filmach "Seksmisja", "Jeszcze tylko ten las", "Kobieta z prowincji", "Niekochana" czy serialach "Noce i dnie" oraz "Polskie drogi". Poza pracą na scenie Ryszarda Hanin odnalazła powołanie również jako pedagog.

Ryszarda Hanin (30 sierpnia 1919 - 1 stycznia 1994)

"Zawsze kierowałam się nie tym, czy mnie coś jest potrzebne, tylko tym, czy ja jestem potrzebna. To tak jak w miłości. Człowiek nie lubi być niekochany" - mówiła Ryszarda Hanin.

Grała tak, jak żyła: bez efekciarstwa i fajerwerków. Każda jej rola była dopracowanym w najdrobniejszych szczegółach majstersztykiem. Nawet nic nie mówiąc, wyrażała więcej niż jej ekspresyjni koledzy. Reżyserzy widzieli ją często w roli prostych kobiet, obdarzonych wewnętrznym ciepłem i życiową mądrością. Rzeczywiście, ciepła i mądrości jej nie brakowało, ale - w przeciwieństwie do granych przez nią bohaterek - odebrała staranne wykształcenie.

Reklama

Urodziła się 30 sierpnia 1919 roku we Lwowie jako Ryszarda Hahn. Jej tata był zamożnym przemysłowcem, a mama prowadziła dom. Oboje przykładali dużą wagę do edukacji małej Rysi i jej dziesięć lat starszego brata, Leonarda, który został znanym lekarzem. I nie chodziło jedynie o naukę. Dziewczynka od najmłodszych lat brała lekcje śpiewu i tańca. Chętnie uczestniczyła również w amatorskich przedstawieniach. Wyrosła na pewną siebie dziewczynę, w której kochało się pół młodego Lwowa. Jednym z jej absztyfikantów był znany poeta i tłumacz Tadeusz Hollender. Można tylko wyobrazić sobie rozczarowanie adoratorów, gdy rezolutna Rysia po maturze wyjechała do Paryża. Studiowała tam romanistykę, brała lekcje aktorstwa w Studio Charlesa Dullina.

W 1939 r., gdy coraz głośniej mówiło się o wojnie, przyjęła odwrotny kierunek niż reszta Polaków na emigracji i wróciła do rodzinnego Lwowa. Po wybuchu wojny zakasała rękawy i podjęła pracę w domu sierot. Ciągnęło ją też na scenę. W Polskim Teatrze Dramatycznym statystowała w "Krakowiakach i góralach". W 1940 r. sformalizowała swój związek z Leonem Pasternakiem, poetą i działaczem komunistycznym.

Jej miłością był teatr

Gdy do Lwowa wkroczyli Niemcy, straciła wielu bliskich, co było największą traumą jej życia. Za radą brata, tak samo jak on, zmieniła nazwisko na polsko brzmiące Hanin. Zaraz potem wraz mężem wyruszyła w głąb Rosji. Przydała jej się nienaganna dykcja, bo została spikerką polskiej rozgłośni Związku Patriotów Polskich. Była również współzałożycielką Teatru I Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Występowała w składankach dla żołnierzy, a w 1944 r. zadebiutowała rolą Anieli w "Ślubach panieńskich" Fredry.

W Łodzi, z tym samym teatrem, podczas próby do "Wesela", spotkała się z Andrzejem Łapickim, który zachwycił się jej interpretacją Panny Młodej. "Był niezwykły kontrast między tym dziarskim, wojskowym strojem, a delikatnością, subtelnością, poezją, liryzmem i świeżością naiwnej, którą prezentowała aktorka, że zdumiałem się i jednocześnie zachwyciłem. Nigdy potem nie widziałem już lepszej Panny Młodej" - mówił po latach z uznaniem.

Ona sama twierdziła, że aktorstwo na początku było dla niej jedynie przygodą. "Potem przyszło potwierdzenie, że to, co się robi na scenie, jest ludziom potrzebne. Potem przyszedł młodzieńczy zachwyt tym, co się robi, i swoją łatwą popularnością. Następnie było zetknięcie z prawdziwymi ludźmi teatru i jakieś urzeczenie. A potem nastąpiło potwierdzenie dzięki opinii ludzi fachowych, którzy mi kazali obrać tę drogę. Nie byłam bowiem przekonana o jej słuszności, nie byłam pewna swoich możliwości" - wyznała.

Eksternistyczny egzamin aktorski zdała w 1945 r. i od tamtej pory grała bez przerwy. Doceniali ją widzowie i krytycy, lecz ona, im dłużej występowała, tym większą miała tremę. "Najcudowniejsze w amatorstwie jest przekonanie, że wszystko się robi znakomicie" - mawiała.

Jej wielką miłością był teatr, ale - chociaż późno - zaczęła także romansować z kinem. Była artystką wszechstronną. "Jej aktorstwo, ciche, z pozoru niedostrzegalne, potrafiło nagle rozbłysnąć prawdą dramatu lub komedii" - mówił o niej Jerzy Koenig.

Zagrała wiele wspaniałych ról, m.in. w "Nocach i dniach" czy "Polskich drogach". Widzowie pamiętają ją także z "Seksmisji", gdzie wcieliła się w córkę głównego bohatera, Maksa Paradysa.

Poza pracą na scenie, odnalazła swoje powołanie jako pedagog. Od 1951 r. aż do śmierci wykładała w warszawskiej PWST, w latach 1966-1969 była prodziekanem Wydziału Aktorskiego tej uczelni, a w 1966 r. zdała egzamin reżyserski. Studenci ją uwielbiali. Zawsze była na bieżąco z ich sprawami. Nigdy nie podnosiła głosu, nie narzucała gotowych rozwiązań, zawsze była uśmiechnięta.

Życiowe dramaty

Jej dawni uczniowie zauważyli także, że zawsze była skupiona na nich i rzadko mówiła coś o sobie. A w jej życiu nie brakowało dramatów. W 1956 r. zakończyło się jej małżeństwo z Pasternakiem. Przez 16 lat była związana z aktorem Janem Matyjaszkiewiczem. Tworzyli zgrany duet, także na scenie. Rozstali się, gdy Matyjaszkiewicz poznał swoją późniejszą żonę, aktorkę Annę Borowiec. Została sama.

Nie miała dzieci, może dlatego tak lubiła pracę na uczelni. Nawet gdy była już bardzo chora, zajęcia ze studentami dodawały jej energii. Gdy pracowała z młodzieżą, wstępowały w nią nowe siły. Swoją miłością obdarzała też - nikomu się tym nie chwaląc - dzieci z domu dziecka. Przysposobiła chłopca, który był jej "synem z wyboru". Pisywała setki listów: do dalekiej rodziny, przyjaciół, a także do ludzi, którzy po prostu szukali w niej powierniczki. Nazywali ją w nich "siostrzyczką" i "najukochańszą osobą".

Chociaż było wokół niej mnóstwo ludzi, nikt do końca nie wiedział, jak bardzo jest chora. Zmarła 1 stycznia 1994 r. w Otwocku. Została pochowana na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie.

Joanna Lenart

Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ryszarda Hanin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje