Reklama

Rupert Grint, znany z serii o Harrym Potterze, na temat ojcostwa

Rupert Grint, któremu w zeszłym roku urodziła się córeczka, przyznaje, że miało to wpływ nie tylko na życie osobiste. Okazało się bowiem, że ułatwia mu to pracę.

Rupert Grint

Gwiazdor serii o Harrym Potterze mówi inaczej też patrzy na role. Wcześniejsze niewiadome przestały wreszcie nimi być. Granie rodzica, który odczuwa lęk o dziecko już nie jest czymś tak totalnie abstrakcyjnym.

Reklama

Już dwa lata wcześniej w wywiadzie, jakiego udzielił dziennikowi "The Guardian", Rupert Grint przebąkiwał o założeniu rodziny i gromadce dzieci. Jednocześnie wyraźnie podkreślał, że mimo ukończenia 30 lat, stabilizacja nie wydaje mu specjalnie nęcąca.

Plan na najbliższy czas? Grać i reagować na to, co przyniesie los. Jak się wkrótce okazało, los przyniósł mu... uroczą córeczkę o oryginalnym imieniu - Wednesday.

32-letni Rupert Grint i jego partnerka, 28-letnia Georgia Groome przywitali na świecie swoją pierworodną córkę w sierpniu 2020 roku. Ale o jej narodzinach oficjalnie poinformowali dopiero w listopadzie. Rupert Grint wykorzystał do tego celu swój profil na Instagramie.

Jak teraz informuje magazyn "People", aktor postrzega bycie ojcem jako bardzo rozwijające doświadczenie.

"Ojcostwo totalnie zmieniło moją perspektywę. Inaczej patrzę na role, które mam do zagrania" - wyjawia, dodając, że już rozumie uczucia rodziców obawiających się o swoje dzieci. I że dzięki temu zupełnie inaczej podchodzi do postaci Juliana, którego gra w drugim sezonie serialu "Servant" Apple TV+.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje