Reklama

Rodrigo Santoro: Latynoski przystojniak

Obchodzący 45. urodziny Rodrigo Santoro to obecnie jedna z najpopularniejszych latynoskich gwiazd w Hollywood. Niewiele osób wie, że ten przystojny aktor karierę zaczynał od występów w południowoamerykańskich telenowelach.

Rodrigo Santoro i Margot Robbie w filmie "Focus"

W rodzinnej Brazylii Santoro zdobył wiele nagród za rolę w filmie "Bicho de Sete Cabecas" (tytuł angielski: "Brainstorm"), gdzie zagrał chłopaka, którego rodzice zamykają w szpitalu psychiatrycznym. Rola ta przyniosła mu wiele nagród dla najlepszego aktora, w tym przyznaną po raz pierwszy w historii nagrodę w kategorii "Najlepszy aktor" Brazylijskiej Akademii Filmowej oraz Cinema Brazil Grand Prize w tej samej kategorii. Santoro zdobył też kolejną nominację do Cinema Brazil Grande Prize za film "Carandiru" z 2003 r., który pobił wszelkie rekordy kasowe w Brazylii i był przez nią zgłoszony jako kandydat do Oscara.

Reklama

Po siedmiu latach występów w "tasiemcach", wybił się za sprawą występu w dramacie "W cieniu słońca" (2001) Waltera Sallesa, gdzie wcielił się w młodzieńca, który pragnie (musi?) pomścić śmierć swojego brata.

Jego pierwszą amerykańską produkcją był telewizyjny dramat Roberta Allana Ackermana "Rzymska wiosna Pani Stone" (w tytułową rolę wcielała się Helen Mirren), natomiast debiutem Santoro na dużym ekranie była rola równie przystojnego co niebezpiecznego Emmersa w kinie akcji z przymrużeniem oka "Aniołki Charliego 2: Zawrotna szybkość" (2003).

Santoro pojawił się także w wypełnionej gwiazdami brytyjskiej komedii "To właśnie miłość" (2003) Richarda Curtisa. Do granego przez aktora Karla wzdychała współpracowniczka, w którą wcielała się Laurę Linney.

Santoro ma także na swoim koncie wiele ról telewizyjnych w miniserialach, filmach i serialach. W trzecim sezonie popularnych "Lost - Zagubionych" zagrał tajemniczego Paulo. Pamiętamy go również jako tajemniczego kochanka Nicole Kidman z uwodzicielskiej reklamy Chanel Numer 5 wyreżyserowanej przez Baza Luhrmanna.

Rolą, za sprawą której cały świat usłyszał o Santoro była kreacja Kserksesa w "300" (2006) Zacka Snydera, adaptacji kultowego komiksu Franka Millera. Obwieszonego łańcuchami perskiego króla artysta zagrał również w zeszłorocznym sequelu tej produkcji o podtytule "Początek imperium". "Jest bogaty i arogancki, jest też niezrównoważony i pełen megalomanii" - mówił o swoim bohaterze, samozwańczym bogu-królu, brazylijski aktor. "Jego celem jest podbój świata. Ma nieograniczone ambicje. Pragnie sławy, zwycięstw, nieśmiertelnej chwały. Jednak pod całą błyszczącą otoczką jest słabym, niepewnym siebie człowiekiem".

Co ciekawe, Santoro wziął udział w castingu jako kandydat do roli Spartanina, ale po przesłuchaniu Snyder uznał, że będzie idealnym Kserksesem.

W 2008 roku aktor wcielił się w brata Fidela Castro, Raula w obrazach "Che - Rewolucja" oraz "Che - Boliwia" Stevena Soderbergha. Na ekranie partnerował grającemu rolę tytułową Benicio Del Toro. U boku Jima Carreya mogliśmy go oglądać w komedii "I Love You Phillip Morris" (2009), gdzie grał pierwszą miłość dotąd udającego heteryka policjanta.

Lekcje jazdy konnej, które pobierał aktor w dzieciństwie, przydały się na planie biograficznego dramatu wojennego Rolanda Joffe "Gdy budzą się demony" (2011), opowiadającego o Josemarii Escrivi - założycielu Opus Dei.

W 2012 roku aktor wystąpił aż w pięciu filmach. Jednym z nich była komedia "Jak urodzić i nie zwariować", która traktowała o ciąży i rodzicielstwie z perspektywy pięciu par (jego ukochaną grała Jennifer Lopez). Jego bohaterowi udziela się lęk przez zbliżającym się rodzicielstwem. Santoro uważa, że to bardzo ciekawa postać, ponieważ reprezentuje dużą grupę facetów z całego świata, którzy boją się momentu, kiedy zostaną ojcami. "Tak naprawdę po prostu boją się dorosnąć. I to był główny powód, dla którego chciałem zagrać w tym filmie" - tłumaczył aktor.

Ważne miejsce w filmografii Santoro zajmuje także rola w thrillerze akcji "Focus", gdzie wystąpił u boku seksownej Margot Robbie. Aktor wcielił się w postać potentata z branży wyścigów samochodowych.

"Rodrigowi udało się zagrać tę rolę w bardzo ciekawy sposób" — twierdził reżyser John Requa. "Zamiast przedstawić potentata po prostu jako macho, wpływowego latynoskiego złoczyńcę, nadał tej postaci kapryśne usposobienie, co dopełniło jej obraz".

W remake'u hollywoodzkiej epopei "Ben-Hur" (2016), oglądaliśmy go w roli Jezusa Chrystusa, którą rozbudowano w porównaniu z poprzednimi adaptacjami. Występ ten zaaprobował obecny papież. "Emanuje z niego duchowa moc, a jednocześnie ma w sobie coś z chłopaka z sąsiedztwa" - mówił o Santoro zachwycony reżyser.

Santoro, przygotowując się do roli, studiował Biblię, a także narzucił sobie żywieniowy reżim - medytował i ćwiczył jogę. "Spoczywała na mnie ogromna odpowiedzialność, bo Jezus jest kimś bliskim milionom ludzi. Trzeba było unikać wszelkiego łatwego patosu, fałszywych tonów. To najbardziej wymagająca rola w moim życiu" - deklarował.

Widzowie HBO mogli oglądać go niedawno w serialu "Westworld", w którym wcielił się w postać Hectora Escatona. Ostatnią ekranową rolą Santoro pozostaje występ w filmowej nowości Netflixa "Power".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Rodrigo Santoro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje