W miniony piątek na ekrany kin weszła długo oczekiwana kontynuacja kultowej serii Władysława Pasikowskiego - "Psy 3. W imię zasad". Film w ciągu pierwszych 3 dni od premiery przyciągnął do kin 386 945 osób. To najlepszy weekend premierowy w karierze Władysława Pasikowskiego. "Psy 3. W imię zasad" już teraz zobaczyło w kinach więcej osób, niż pierwszą część kultowego cyklu, która w 1992 roku przyciągnęła przed ekrany łącznie 301 tysięcy widzów.
Akcja nowych "Psów" zaczyna się 25 lat po zakończeniu "Psów 2. Ostatniej krwi". Maurer (Bogusław Linda) wychodzi z więzienia. Przez ćwierć wieku świat zmienił się nie do poznania, natomiast większość jego przyjaciół i bliskich zmarła lub ciężko choruje. W dodatku syn jednego z zabitych przez niego mężczyzn wydaje na niego wyrok. Nie wiedząc, jak wykorzystać pozostały mu czas, Franz kontaktuje się z "Nowym" (Cezary Pazura). Ten ma jednak własne zmartwienia. Niedawno zaginął jego syn. Ślad urywa się w jednym z warszawskich posterunków. Maurer postanawia pomóc koledze.
Mimo rekordowej frekwencji "Psy 3" Pasikowskiego nie są faworytem krytyki. Jakub Izdebski w recenzji dla Interii nazwał film Pasikowskiego "przeciętnym sensacyjniakiem".
Zobacz również:
Największą bolączką filmu jest jego scenariusz. Pasikowski mnoży wątki, ale nie potrafi nimi sprawnie żonglować. Motyw poszukiwań syna "Nowego" przeplata się ze śledztwem Wita (Marcin Dorociński), ostatniego uczciwego policjanta w stolicy. Ostatecznie większość fabularnych pomysłów okazuje się zbędna lub pozostawiona w finale bez zamknięcia. Dodatkowo dwie główne historie nie są opowiadane płynnie. Szczególnie w części dotyczącej "starej gwardii" licznie występują zabójcze dla tempa akcji dłużyzny. A ilość nielogiczności, życzeniowego zachowania postaci i nieprawdopodobnych (acz pomocnych dla scenarzysty) zbiegów okoliczności szybko przyprawia widza o ból głowy - pisał Izdebski.









