Reklama

Przyszywana babcia Sharon Stone zmarła na koronawirusa

Eileen Mitzman, którą słynna aktorka nazywała swoją przyszywaną babcią, odeszła w niedzielę, 19 kwietnia, w jednym z nowojorskich szpitali. Stone, dzieląc się tą smutną informacją z fanami, po raz kolejny skrytykowała amerykańskie władze za opieszałość w walce z pandemią.

Sharon Stone w Hollywood (2003)

Sharon Stone poznała Eileen w latach 90.  XX wieku, gdy rozpoczęła pracę na rzecz osób zakażonych wirusem HIV i chorych na AIDS. Mitzman również była zaangażowana w działania zwiększające świadomość o chorobie.

Reklama

"Eileen zaczęła pracować jako aktywistka, bo jedna z jej córek zmarła na AIDS. Zaraziła się od swojego chłopaka, który był barmanem w Studio 54. Zżyłyśmy się tak bardzo, że ona i jej mąż zostali moimi przyszywanymi dziadkami" - wyjaśniła Sharon Stone w niedzielnej relacji na Instagramie.

Aktorka nie kryła żalu na wieść o śmierci tak bliskiej osoby.

"Miała koronawirusa, ale bezpośrednią przyczyną śmierci była sepsa. Nikt z nas nie mógł być przy niej, kiedy odchodziła" - napisała.

Stone od początku pandemii COVID-19 w USA krytykuje opieszałość władz i sposób, w jaki traktowani są tam pacjenci. Jej zdaniem, gdyby na informacje o wirusie zareagowano szybciej i objęto ochroną również osoby, które nie mają ubezpieczenia zdrowotnego, wielu śmierci udałoby się uniknąć.

"Eileen umarła jako wojowniczka. I my też powinniśmy teraz walczyć, bo smutek sprawi tylko, że będziemy podatni na chorobę. Mam do was prośbę, zamiast płakać, otwórzcie dzisiaj okno i krzyczcie dla Eileen. Wykrzyczcie swoją złość, bo ona też była wściekła na startegię walki z koronawirusem i wczesniej na strategię walki z AIDS" - zaapelowała aktorka.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sharon Stone

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje