Reklama

Przewrotny los "Skazanych na Shawshank"

W tym roku mija 25 lat od premiery filmu "Skazani na Shawshank". Co ciekawe, obraz z Timem Robbinsem i Morganem Freemanem nie odniósł sukcesu kinowego, dopiero z biegiem lat zyskał status jednego z najlepszych w historii.

Tim Robbins i Morgan Freeman w scenie z filmu "Skazani na Shawshank"

Nie byłoby "Skazanych na Shawshank", gdyby nie opowiadanie Stephena Kinga, które znalazło się w zbiorze "Cztery pory roku" z 1982 r. Utwór o bankierze odsiadującym karę dożywotniego więzienia za podwójne morderstwo, którego nie popełnił, nie przypadł do gustu wszystkim fanom "króla grozy". Opowiadanie nie było utrzymane w konwencji horroru ani nawet thrillera. Autor lubił je jednak na tyle, że sam namówił Franka Darabonta, do przeniesienia go na ekran. Dla Darabonta film "Skazani na Shawshank" miał być kinowym debiutem.

Reklama

Reżyser miał problem ze skompletowaniem obsady. Główne role odsiadujących wyroki więźniów zakładu karnego o zaostrzonym rygorze powierzył niezbyt znanym aktorom - Timowi Robbinsowi i Morganowi Freemanowi, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

Mimo to film po wejściu na ekrany spotkał się z tak małym zainteresowaniem, że jego twórcy mówili wprost o spektakularnej klapie. Mimo siedmiu nominacji do Oscara "Skazani na Shawshank" nie otrzymali ani jednej statuetki. Jeszcze gorzej wyglądała kwestia sprzedaży biletów kinowych. Film podczas pierwszej dystrybucji zarobił tylko 16 mln dolarów.

Adaptacja opowiadania Kinga zyskała uznanie dopiero, kiedy film ukazał się na kasetach VHS i w telewizji. Dziś w najbardziej opiniotwórczych filmowych serwisach internetowych otrzymuje rekordowo wysokie noty. Zajmuje pierwsze miejsce zarówno w rankingu czytelników prestiżowego IMDb, jak i polskiego Filmweb.

Dlaczego film "Skazani na Shawshank" został na początku tak chłodno przyjęty? "Chodziło o tytuł. Nikt nie potrafił go zapamiętać. Notorycznie zdarzało, że gdy ludzie podchodzili do mnie, by powiedzieć mi, że lubią moją rolę w tym filmie, przekręcali jego tytuł" - mówił Tim Robbins w niedawnym wywiadzie, którego udzielił magazynowi "Entertainment Weekly". Aktor, który 16 października świętuje 61. urodziny, dodał również, że zagrać w filmie, który jest najpopularniejszym obrazem wszech czasów, jest jak spełnienie jednego z życiowych marzeń.

Wracając do przyczyn przewrotnego losu "Skazanych na Shawshank", nie bez znaczenia jest też to, że produkcja weszła do kin w roku, który był istną klęską urodzaju, gdy chodzi o dzieła filmowe. W 1994 r. triumfowały takie hity jak "Forrest Gump", "Król Lew" czy "Pulp Fiction".


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Skazani na Shawshank

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje