Reklama

Przemysław Wojcieszek wyświetli film na budynku siedziby PiS

W piątek, 24 lutego (godz. 20), Przemysław Wojcieszek zamierza wyświetlić na budynku siedziby PiS w Warszawie przy ulicy Nowogrodzkiej swój najnowszy film "Knives Out". Pojawiły się jednak pewne problemy.

"Knives Out" próbuje zdiagnozować rozkład demokracji oraz wzrost ksenofobii i nacjonalizmu w Polsce - mówi Przemysław Wojcieszek

Powstały poza oficjalnymi instytucjami "Knives Out", o tytule zaczerpniętym z piosenki Radiohead, jest próbą ukazania stanu polskiego ducha tu i teraz, w czasach brutalizacji życia społecznego, nieomal plemiennych podziałów i narastającej niechęci do "obcych".

"Jest to pierwszy i wciąż jedyny polski film próbujący zdiagnozować rozkład demokracji oraz wzrost ksenofobii i nacjonalizmu w Polsce"  - mówił reżyser, który nakręcił "Knives Out" ze studentami wrocławskiej PWST.

Reklama

Jak pisał w recenzji Piotr Kotowski: "Wojcieszek pokazuje dzisiejszą Polskę w pigułce, przez którą przelewa się szambo nienawiści.(...) ma słuch absolutny na język ulicy i politycznego rynsztoku. I wciska nam go z powrotem w uszy. Można się za to na niego obrażać, ale nie sposób odmówić mu trafności spostrzeżeń i diagnozy. Tym filmem podstawia nam lustro, które nie jest bynajmniej krzywym zwierciadłem".

Przemysław Wojcieszek sam odpowiada za dystrybucję "Knives Out". Poza pokazami kinowymi, film można obejrzeć również w ramach seansów "guerilla cinema" - widzowie oglądają "Knives Out" wyświetlany na budynkach.

Pierwsza tego typu projekcja odbyła się w Gdyni (po tym, jak wszystkie kina w mieście odmówiły pokazania obrazu Wojcieszka). W piątek planowany jest seans na budynku siedziby PiS w Warszawie.

"Zrobiliśmy film o podłej zmianie, pokazujemy go na budynku partii, która zawdzięcza swój sukces żerowaniu na ksenofobii i nienawiści do imigrantów. Raz jeszcze wchodzimy z filmem w przestrzeń miejską. Sztuka, która nie wychodzi na ulice, jest współwinna coraz głębszej społecznej apatii. Weszliśmy w okres normalizacji rządów autorytarnych. Trzeba zrobić wszystko, aby z tym skończyć" - napisał na Facebooku Wojcieszek.

Reżyser poinformował również, że otrzymał telefon od stołecznej policji w sprawie piątkowej projekcji.

"Po drugiej stronie miły, ale mocno spięty młody chłopak, który zapytał czy zdaję sobie sprawę, że zarządca budynku nie życzy sobie, aby na jego fasadzie wyświetlano jakiekolwiek "reklamy". Wytłumaczyłem grzecznie, że nie reklamy, a dzieło artystyczne, że robię to w ramach legalnego (jak zwał tak zwał) protestu i że w sumie dziwi mnie, że warszawski policjant komunikuje mi wolę zarządcy budynku, w którym mieści się siedziba PiS. Jest jednak jasne, że policja nie zamierza dopuścić do naszej akcji, ja natomiast zamierzam ją przeprowadzić" - zapowiada Wojcieszek.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Wojcieszek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje