Reklama

Reklama

Premiera "Żelaznej Damy"

Typowana do Oscara amerykańska supergwiazda Meryl Streep została w środę, 4 stycznia, gorąco powitana z okazji brytyjskiej premiery "Żelaznej Damy" - filmowej biografii konserwatywnej premier Margaret Thatcher.

Przygotowano dla niej... niebieski dywan, uznając, że czerwony - kolor kojarzony z polityczną lewicą - byłby nie na miejscu. Błękit przechodzący w granat to w Wielkiej Brytanii kolor partii konserwatywnej. Sama Streep także była ubrana na ciemnoniebiesko, choć na premierę przyszła bez atrybutów postaci, którą odtwarzała: torebki damskiej i naszyjnika z pereł.

Mimo dobrego, a nawet entuzjastycznego przyjęcia przez krytyków, na środowej premierze nie było nikogo z rodziny byłej premier (1979-90). Jej syn Mark i córka Carol nie przyjęli zaproszenia, a wcześniej powiadomieni o planowanym filmie, nie wyrazili chęci współpracy w pracach nad nim.

Reklama

Charles Moore oficjalny biograf 86-letniej Thatcher powiedział w wywiadzie, że "Streep uchwyciła istotę charakteru Thatcher: kobiety z wigorem, niespokojnej, pełnej pasji". Chwalił ją za to, że podchwyciła manieryzmy i akcent odtwarzanej postaci, co uczyniło ją bardzo przekonywującą.

Moore uznał za kontrowersyjne fragmenty filmu pokazujące Thatcher jako osobę osamotnioną i zmagającą się z demencją. Mimo iż te fragmenty filmu oparte są na autobiografii Carol Thatcher, odbierane są jako pokazujące byłą premier w niekorzystnym świetle.

"Nie chciałbym, by ktoś w ten sposób odmalował moją matkę" - powiedział z kolei minister w jej rządzie Michael Portillo.

"Przyjaciołom Thatcher nie spodobają się osobiste aspekty filmy, a jej wrogom aspekty polityczne, ponieważ historyczne wydarzenia przedstawiają z jej punktu widzenia" - zawyrokował polityczny korespondent BBC Nick Robinson.

Reżyserka Phyllida Lloyd zaznaczyła, że jej intencją nie był rozbiór na czynniki pierwsze polityki Thatcher z okresu, gdy stała na czele rządu. Celem było pokazanie, jak mogła się czuć jako kobieta, wchodząc do świata polityki zdominowanego przez mężczyzn, będąc córką sklepikarza, a więc pochodząc z niższej warstwy klasy średniej.

W politycznej biografii Thatcher, Lloyd dostrzega elementy szekspirowskiego dramatu.

Streep przyznaje, że przed zaangażowaniem się w film o Thatcher wiedziała o niej niewiele, a filmie najbardziej zależało jej na pokazaniu "jaką cenę w życiu prywatnym zapłaciła Thatcher za swe polityczne decyzje".

Film ożywił dyskusje na temat politycznego dorobku pierwszej i jedynej jak dotąd kobiety, kierującej pracami brytyjskiego rządu, która trzykrotnie wygrała wybory.

Za jej rządów w W. Brytanii poskromiono związki zawodowe, sprywatyzowano państwowe koncerny, wiele w drodze publicznej oferty akcji, sprzedano mieszkania socjalne, zderegulowano całe gałęzie gospodarki, w tym finanse.

Thatcher wierzyła w wolnorynkową konkurencję i merytokrację. Zaangażowała się w wojnę o Falklandy z Argentyną. Wkrótce po dojściu Michaiła Gorbaczowa do władzy uznała, że da się z nim ubić interesy. Nadal obwiniana jest za upadek starych gałęzi przemysłu.

Została odsunięta od władzy w wyniku wewnątrzpartyjnego przewrotu i Downing Street opuszczała ze łzami w oczach.

"Wybuchowa mieszanka kobiecego uroku i żelaznej woli" - powiedział o niej Robinson. Z kolei premier autonomicznego rządu Szkocji Alex Salmond skorzystał z premiery "Żelaznej Damy", by pochwalić się, że miał swój wkład w jej obalenie. Wkład polegał na tym, że został usunięty z Izby Gmin w czasie debaty budżetowej.

"Czy Roosevelt, de Gaulle lub Attlee musieli sprzedawać filmową biografię młodemu pokoleniu"? - spytał laburzystowski poseł Denis MacShane. Inni sądzą, że po filmie przyjdzie czas na operę.


Ciekawi Cię, co jeszcze w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Żelazna Dama | danie | Dana | Thatcher

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje