Reklama

Premiera "Nie czas umierać" przełożona na jesień?

Wraz z przedłużającym się lockdownem i zamkniętymi z tego powodu kinami coraz częściej pojawia się temat kolejnego przesunięcia premiery najnowszego filmu o przygodach Jamesa Bonda zatytułowanego "Nie czas umierać". Aktualna data jego premiery to 2 kwietnia 2021 roku, jednak coraz głośniej mówi się o tym, że ten termin zostanie po raz kolejny przełożony. Tym razem na jesień.

Daniel Craig (L) i Ana de Armas (P) w filmie "Nie czas umierać"

Pierwotnie film "Nie czas umierać" miał trafić do kin w kwietniu 2020 roku. Pandemia COVID-19 pokrzyżowała te plany, więc premierę przesunięto na listopad. Wtedy jednak nowa produkcja o Bondzie, zamiast trafić na ekrany, dołączyła do dużej grupy filmów, które mają zadebiutować w 2021 roku. Ale to, że "Nie czas umierać" będzie można oglądać już w kwietniu tego roku, staje się coraz mniej realne. W styczniu zaczęły się bowiem kolejne przetasowania w kalendarzu premier. Pierwszą ich "ofiarą" był komiksowy film "Morbius", którego premierę przełożono o kolejne pół roku.

Reklama

W tej sytuacji "Nie czas umierać" byłby pierwszą wielką produkcją pokazaną w tym roku. Nie wydaje się, aby producenci nakręconego za 200 milionów dolarów filmu podjęli to ryzyko. O tym, jakie skutki może mieć premiera dużego widowiska w trakcie pandemii, przekonał się Christopher Nolan, którego film "Tenet" nie przyniósł takich zysków, na jakie liczono.

Nie dziwią więc coraz głośniejsze opinie dobrze poinformowanych źródeł, na które powołują się największe serwisy filmowe o przełożeniu premiery filmu "Nie czas umierać". Wciąż są to jednak tylko spekulacje, bo żadne oficjalne informacje nie zostały podane. Decyzja o przesunięciu premiery nowego Bonda z każdym dniem wydaje się jednak coraz bardziej prawdopodobna. Szczególnie w sytuacji, gdy ojczyzna Jamesa Bonda, Wielka Brytania rozpoczęła właśnie trzeci z kolei lockdown, a do kwietnia pozostały już tylko trzy miesiące.

Innym rozwiązaniem dotyczącym premiery filmu "Nie czas umierać" byłoby sprzedanie go którejś z wielkich platform streamingowych. O ile takie rozwiązanie sprawdza się w przypadku filmów z mniejszym budżetem, kosztowne widowisko, jakim jest film o Bondzie, wydaje się być poza zasięgiem gigantów streamingowych. Wcześniej pojawiły się informacje dotyczące tego, że studio MGM, producent filmu "Nie czas umierać", żąda za prawa do swojego filmu aż 600 milionów dolarów.

Spekulacje dotyczące ostatniego filmu, w którym w rolę Jamesa Bonda wcieli się Daniel Craig, podsyciły rewelacje podane przez holenderskiego właściciela kin Carlo Lambregtsa. W jednym z wywiadów powiedział on, że według jego wiedzy decyzja o przełożeniu premiery filmu "Nie czas umierać" już podjęto, tylko nie poinformowano o tym jeszcze opinii publicznej.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie czas umierać

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje